12 zabaw z dzieciństwa PRL, które warto pokazać swoim dzieciom

1
5 (100%) 1 vote

Jeżeli jesteś w podobnym wieku do mojego, to chyba wiesz, o czym mówię. Nasze dzieciństwo, pomimo, iż nie było tak kolorowe, jak to naszych dzieci było zabawne i warte zapamiętania. Tylko my potrafiliśmy wymyślić coś z niczego i mieć przy tym świetny ubaw. Dzisiaj chcę Ci przypomnieć zabawy z dzieciństwa PRL (które były popularne również po tym okresie) i poprosić, abyś pokazał je swojemu dziecku.

Zabawy z dzieciństwa PRL i potem? Oto one! (klik)

1. Zabawa w podchody

Zabawa polegała na tym, że dzieci dzieliły sie na dwie grupy. Jedna grupa uciekała, druga zaś ją goniła. Grupa, która uciekała zostawiała za sobą przeróżne wskazówki, strzałki namalowane kredą na chodniku, lub patykiem na piachu i różne zadania spisane na kartce, które grupa pościgowa musiała wykonać. Zadania do wykonania były zazwyczaj proste, jak na przykład „załóżcie na odwrót bluzki lub spodnie”, „obiegnijcie 3 razy drzewo”, „ułóż litery tak, aby powstało słowo związane z miejscem, w którym się znajdujecie” itp.  Trzeba było odnaleźć i rozwiązać wszystkie zadania pozostawione przez uciekających. Drużyna uciekająca wygrywała, kiedy wszystkie zadania nie zostały rozwiązane, natomiast goniący wygrywał wtedy,  gdy złapał drużynę uciekającą przed dotarciem do mety.

2. Gra w klasy

Do gry potrzebujesz kawałek chodnika w bezpiecznym miejscu, kredę, kamyk i kilkoro dzieci. Wiadomo, że im więcej osób, tym zabawa  na pewno jest lepsza. Na chodniku rysujecie kredą 6 takich samych kwadratów, a na końcu półokrąg. Pola wypełniacie cyframi od 1 do 8. Zaczyna ten kto pierwszy trafił kamykiem w kwadrat nr 1. Rzuca się odwróconym do kwadratów. Gra polega na skakaniu na jednej nodze po wszystkich polach, na podwójnym staje się w rozkroku. Podczas skakania nie można nadepnąć na linię. Jeżeli tak się stanie to jest skucha i trzeba zacząć wszystko od początku. Po skończeniu rundy nr 1 rzuca się kamykiem w kwadrat nr 2 itd.

3. Gra w gumę

Gra w gumę wypełniła 90% czasu mojego dzieciństwa. Najpierw kupowało się zwykłą białą gumę w pasmanterii zawiązywało i można było grać. Kiedy miałam 7 lat hitem były czarne koronkowe gumy do majtek. A na komunię dostałam już taką profesjonalną gumę w kolorze jaskrawego różu.

Gra polegała na tym, że dwie osoby stawały na przeciwko siebie i trzymały gumę. Trzecie dziecko grało i wyskakiwało odpowiedni układ. Po przejściu całego układu na kostkach, gumę zakładało się kolejno na kolana, uda, pas, pachy, szyje i ręce. Ja pamietam grę w dziesiątki i chyba było coś takiego jak niemieckie. Każda pomyłka skutkowała zmianą gracza. Powiem Wam, że planuję kupić sobie gumę i zacznę grać z Olkiem.

4. Hula-hop

Zabawa zręcznościowa, która polega na utrzymaniu koła hula-hop w ruchu. Okręca się go wokół bioder, szyi, klatki piersiowej, na ręce.

5. Zabawa w sklep lub dom

Koce, zabawki z domu i przyjaciele z podwórka gwarantowały najlepszy czas i najlepszą zabawę w sklep lub dom. Ja zawsze byłam albo sprzedającą albo mamą – głową rodziny, zaraz po tacie. Dzisiaj nie widzę już małych dziewczynek bawiących się na kocu. Powszechnym widokiem są szkolne dzieci, które owszem przesiadują na placach zabaw, ale z telefonem w ręce. Powiem Wam, że wolałam to nasze dzieciństwo. Taka zabawa w sklep świetnie uczyła kreatywności – bo przedmioty ze sklepu zastępowało się tym, co znalazło się na dworze – trawa to był szczypiorek, kamienie – ziemniakami, liście z drzew- sałatą, puste pudełka po opakowaniach asortymentem na pólkach sklepowych.

6. Wyścigi kapsli

Do gry używaliśmy kapsli od butelki po oranżadzie, które od spodu podklejało się plasteliną. Na chodniku kredą rysowało się trasę dla kapsli, stawiało przeszkody, robiło zagłębienia itp. Zabawa polegała na wprawieniu kapsla w ruch po płaskiej powierzchni za pomocą pstrykania ich palcami. Wygrywał ten, kto pierwszy swoimi kapslami pokonał tor przeszkód lub wyznaczoną trasę.

7. Widoczki w ziemi 

Do tego potrzebowaliśmy kawałka szkła, najlepiej denka od butelki i kilku kwiatków. W ziemi wykopywało się dołek, układało kwiaty w piękną kompozycję, przykrywało szkłem i zakopywało ziemią. Jako dziewczynka uwielbiałam robić z siostrą takie widoczki!

8. Król skoczków

Do gry potrzebna była ściana, piłka i kilku skoczków. Gra polegała na odbijaniu piłki o ścianę i przeskakiwanie nad nią okrakiem. Rzucało się coraz wyżej, a im wyżej tym piłka mogła przelatywać tylko pod jedna nogą. Gdy ktoś skusił stawał pod ścianą dając szansę innym dzieciom. Wygrywał ten, kto został w grze jako ostatni.

9. Gra w dwa ognie

Do gry potrzebne są dwie grupy, każda z taką samą ilością dzieci. Każda z drużyn wybiera spośród osób swojego zespołu matkę, która staje za linią pola przeciwnej drużyny, i które nie są zbijane w grze. Gra polega na zbijaniu się, czyli uderzaniu piłką osoby w drużynie przeciwnej. Przez losowanie wybieramy drużynę, która zaczyna grę. Osoby grające nie mogą wychodzić za linię boiska. Zbicie jest wtedy, gdy piłka dotknie gracza z drużyny przeciwnej i spadnie na ziemię. Zbijać mogą „matki” oraz osoby z obu drużyn. Trafiony zawodnik schodzi z boiska, a przegrywa zespół, który stracił jako pierwszy wszystkich graczy. Jeżeli piłka wypadnie poza boisko, przejmuje ją „matka”, w której stronę piłka leciała.

10. Gra w skakankę 

Tej gry chyba nikomu nie muszę tłumaczyć. To świetny pomysł na ruch i na spędzenie czasu na świeżym powietrzu.

11. Gra w kolory 

Do gry w kolory potrzebna jest piłka i przynajmniej dwóch graczy. Osoba rzucająca piłkę podczas wyrzutu wypowiada jakiś kolor. Jeżeli jest to kolor czarny, to osoba do której piłka jest rzucana nie może jej złapać. Jeżeli złapie piłką przy kolorze czarnym, albo nie złapie przy innych kolorach to odpada z gry. Maluch, który złapał piłkę odrzuca ją do osoby rzucającej wymieniając inny kolor.

12. Zabawa w chowanego 

Pamiętacie ją? Dla mnie frajdą było, gdy już byłam na tyle duża, że mogłam chować się w piwnicy hehe.

Kochani nie ograniczajmy się tylko do jazdy na hulajnodze i rowerze (klik). Poświęćmy naszym dzieciom więcej uwagi w te wakacje, zachęcajmy je do nowych zabaw, włączając w nie rownież siebie. To naprawdę fajne. Zobaczycie, jaki będziecie mieli ubaw. Powodzenia. Wasza Kamila (klik).

=============================

Jeżeli spodobał Ci się ten post, udostępnij go w swoich kanałach social media. Wystarczy, że klikniesz któryś w poniższych ikonek

↓↓↓

=============================

Jeśli chcesz być z nami w ciągłym kontakcie, zachęcam do:

→ Polub nasz profil na Facebooku lub profil na Bloglovin. Dzięki temu będziesz na bieżąco z nowościami na blogu.

→ Śledź nas na Instagramie. Znajdziesz tu sporo zdjęć z codziennego życia, których zazwyczaj nie publikuję na blogu

Share.

About Author

Mama dwuletniego Stefka i sześcioletniego Aleksandra, zakochana w macierzyństwie, modzie i swojej pracy :)