Jak nauczyć dwulatka języka angielskiego. Sprawdzony sposób!

19

Kiedy piszę ten tekst Olek ma skończone już 3 latka, ale jak najbardziej kieruje go również do rodziców dwulatków. Ten wpis obiecywałam Wam już dawno temu, ale jakoś nigdy nie było jak i kiedy. Co podchodziłam do kamery, to Olek śpiący albo marudny. A chciałam przygotować dla Was filmik, na którym możecie sami przekonać się, jak wyglądają przyrządy do nauki języka obcego dwulatka.

No nic, będzie bez profesjonalnego filmiku, uraczę Was takim z telefonu, który według mnie też daje radę. W końcu to Iphone!

Kapitan Nauka Blog Olomanolo.pl Kapitan Nauka Blog Olomanolo.pl

CZY DWULATEK LUB TRZYLATEK JEST W STANIE NAUCZYĆ SIĘ JĘZYKA OBCEGO?

Kiedyś nie sądziłam, że dziecko, które właśnie zaczyna swoją przygodę z mówieniem, jest w stanie w oka mgnieniu nauczyć się języka obcego. W swoim życiu poznałam wiele dzieciaków wielojęzycznych, ale to wyłącznie zasługa ich rodziców, pochodzących z różnych krajów. Miałam kiedyś koleżankę z Meksyku, której mąż pochodził z Grecji. Razem z dziećmi mieszkali w Stanach, więc ich czteroletni syn mówił w 3 językach! W moim domu używa się jedynie polskiego, a angielski można usłyszeć czasami w radio lub telewizji. Tylko uprzedzam, to, co chcę Wam pokazać nie zrobi z Waszych dzieci poliglotów. Umożliwi im jedynie załapanie podstawowych zwrotów i wyrazów, reszta należy do Was.

Od teraz do nauki języka obcego Twojego dziecka, potrzebujesz jedynie magicznego pudełeczka i trochę czasu! Takie proste i takie pomocne!

NASZA HISTORIA

W wakacje podczas odwiedzin bardzo fajnej sopockiej księgarni, wpadły mi do ręki karty do nauki języka angielskiego. Początkowo pomyślałam, ze to nie może się przydać i odłożyłam z powrotem na półkę. Stwierdziłam, że Olek jest jeszcze za młody za naukę angielskiego, skoro ledwo mówi po polsku. Sprzedawczyni ze wspomnianej księgarni zobaczywszy, że odkładam karty Kapitana Nauki od razu zaczęła przedstawiać mi ich zalety. Pokazała różne warianty i na koniec wspomniała, że to hit wśród mam. Wiecie, jak ten hit na mnie zadziałał? To takie „call to action”, więc musiałam je kupić! Na szczęście mój budżet nie ucierpiał, bo ich zakup kosztował mnie jedynie 17.90 PLN.

Karty do nauki języka angielskiego Kapitana Nauki to zbiór kolorowych obrazków i słów w języku obcym. Wystarczy 3 razy powtórzyć wyraz z karty, by za 4 dziecko powtórzyło je samodzielnie. Nauka angielskiego w ten sposób to świetna zabawa dla całej rodziny i okazja dla rodziców, żeby powtórzyć trochę języka obcego. Ja na przykład miałam problem z pojęciem różnicy pomiędzy kolorem „Purple” i „Violet”. Zawsze sądziłam, że to jeden i ten sam kolor. Teraz już wiem, że tak nie jest i że „Violet” jest dużo ciemniejszy.

Kapitan Nauka Blog Olomanolo.pl Kapitan Nauka Blog Olomanolo.pl Kapitan Nauka Blog Olomanolo.pl

CZY WARTO?

Jeżeli zastanawiacie się jeszcze, czy warto wydać pieniądze na trochę tekturki i kolorów, to przestańcie. To tak, jakbyście kupili dziecku nową książeczkę. Karty przydadzą się w domu, aucie, na pikniku i w pociągu! Zajmują naprawdę niewiele miejsca i są świetną alternatywą do wielkich zabawek, które zajmuję masę miejsca. Mój Olek ogarnia takie jedno pudełeczko w kilka godzin. Cały sęk tkwi w częstym powtarzaniu, niestety dzieci są jak dorośli. Też zdarza im się zapominać!

Kiedyś nie wierzyłam w coś takiego, jak nauka przez zabawę, ponieważ ja sama nigdy czegoś takiego nie doświadczyłam. Naukę angielskiego kojarzę jedynie z podręcznikiem, zeszytem i nagraniami puszczanymi z magnetofonu typu Jamnik. Cóż żyjemy w XXI wieku i podejrzewam, że jeszcze wiele rzeczy zdziwi mnie w tym moim życiu!

Jeżeli spodobał Ci się ten wpis, proszę podziel się nim ze swoimi znajomymi i udostępnij dalej. Dziękuję 🙂

Filmik był nagrywany w największe upały w zeszłym roku, dlatego wybaczcie za nasze stroje 🙂

Share.

About Author

Mama trzyletniego Aleksandra, zakochana w macierzyństwie, modzie i swojej pracy :)

  • Moja dwuletnia córka ma angielski w przedszkolu (grupa żłobkowa) i efekt tego jest taki, że mając dwa lata mówi niewiele, a do tego miesza języki i muszę się nieźle nagłowić żeby ją zrozumieć… Auto to Kaaa (car), pociąg tejn (train) itd.

    • Kamila

      Haha u nas też, Olek lepiej zna kolory po angielsku niż po polsku.

  • Kamila, a kiedy Olek zaczął ładnie mówić?

    • Kamila

      Monia, tak całymi zdaniami to w wakacje, czyli w wieku 2,5 lat. Teraz w zasadzie można się z nim dogadać, jak z dorosłym. Skończył 3 lata 2 tygodnie temu.

  • Pisalam ostatnio post o dwujezycznosci u dzieci. I nie tylko u tych uczonych od urodzenia drugiego jezyka. Mieszanie jezykow, o ktorym jest mowa w komentarzu wyzej, jest absolutnie normalne i nie jest powodem do niepokoju. Nie tylko dwuletnie ale i mlodsze dziecko mozna spokojnie zaczac uczyc jezyka. Sczegolnie drugie polrocze jest wazne przy nauce rodzimego jezyka i mozna je doskonale wykorzystac do nauki rowniez drugiego. Dziecko oczywiscie nie uczy sie slow w tym czasie ale poznaje dzwieki. I nigdy wiecej nie bedzie tego robilo tak dobrze jak wlasnie w drugim polroczu. Do 7 roku zycia dziecko jest sie w stanie nauczyc jezyka tak dobrze, jakby byl to jego rdzenny jezyk. Warto uczyc od samego poczatku. To inwestycja w ich przyszlosc!

    • Kamila

      Masz rację, dzieci naprawdę szybko łapią obce języki. Widze to tez po sobie, kiedy zaczęłam naukę angielskiego w wieku 10 lat łapałam wszystko w oka mgnieniu, a teraz wszystko przychodzi mi znacznie ciężej.

  • Według mnie super pomysł i na pewno wykorzystam go, kiedy moja córka będzie miała 2-3 latka. Wiadomo, że dziecko nie będzie dwujęzyczne przez taką zabawę, ale przynajmniej osłucha się z innym językiem niż polski i myślę, że to zaowocuje w przyszłości.
    Pozdrawiam!

    • Kamila

      Naprawdę, warto 🙂 Pozdrawiamy.

  • Jak Mała miała kilka miesięcy oglądałyśmy świnkę peppę po angielsku ;-), ale to było naprawdę za wcześnie 😉
    Póki co jeszcze nie mówi, ale takie karty warto na pewno mieć na wyposażeniu.

    PS. Zdolniacha z tego Olusia 🙂

    • Kamila

      Dziekujemy 🙂

  • K.

    Mój synek zaczął szybko mówić. Po 14 miesiącu tak szybko poleciało.. A od 2 lat normalnie się można było z Nim dogadać. Teraz ma 2, 5 roku i mówi płynnie. Ogląda bajki dwujezyczne Tayo, baby Beatles albo Dora, oczywiście bez przymusu – bardzo lubi te bajki i byłam zaskoczona ile one + angielski w żłobku (1dzien)mu dają. Umie liczyć po ang. do 10 i różne zwrotu. Szok. Nie wierzyłam, że to tak łatwo mu przyjdzie. Aby umiał języki lepiej niż rodzice.

    • Kamila

      To jest właśnie rewelacyjne, że dzieci tak szybko łapią nowe rzeczy. Ja sama widzę różnicę w tym, jak kiedyś przychodziła mi nauka angielskiego a jak idzie teraz. Pozdrawiam,

  • Fajne są te karty. Można się nimi bawić np w samochodzie podczas dłuższej podróży. Tak jak Ty, języka zaczynałam uczyć się w szkole, z książek. Nasza nauczycielka, niestety, nie lubiła dzieci. Nie było nauki poprzez zabawę :-).

  • Oj, ja też jestem fanką nauki języka, chociaż poza kartami i książeczkami w j.angielskim uczymy się wielu piosenek po angielsku, a teraz młodą zapisuję do przedszkola tylko z j.angielskim. Po polsku mają tam zajęcia tylko dzieci przygotowujące się do szkoły – i to tylko godzinę dziennie;) Polecam, bo naprawdę warto!:)

    • Kamila

      Słyszałam o takich przedszkolach, mój kolega uczy dziewczynkę po takim przedszkolu. Podobno rozmawia płynnie bez żadnego polskiego akcentu.

  • Ja myślę, że warto już od najmłodszych lat zapoznawać dziecko powoli ze słówkami – aczkolwiek bez przymusi i raczej w formie zabawy, tak aby dziecko się nie zniechęciło 🙂

    • Kamila

      Dokładnie, zresztą przy dwulatki nie ma raczej mowy o przymuszaniu. Takie małe dziecko przez zabawę już bardzo dużo łapie.

  • Agnieszka

    Hej 🙂 A co myślicie o posłaniu takiego malucha do szkoły językowej? Niby myślimy z mężem o przedszkolu anglojęzycznym, ale boję się, że później Adaś nie poradzi sobie w polskiej szkole 🙁 Przyznam się, że sama dla siebie szukałam jakiegoś kursu, żeby odświeżyć co nieco i na wyszukiwarkach typu http://www.langzie.pl dowiedziałam się, że takie lekcje dla maluszków są niewzykle popularne… Nie chcę później żałować decyzji. Ktoś z Was ma z tym doświadczenie?

    • Kamila

      Agnieszko, mój nauczyciel angielskiego miał uczennicę, dziewczynkę z przedszkola angielskiego. Po skończeniu takiego przedszkola mówiła płynnie po angielsku i niestety po pójściu do szkoły odbiegała bardzo od pozostałych uczniów i programu szkolnego. Chłopak, który uczył mnie angielskiego jeździł do tej małej 5 razy w tygodniu, żeby trzymała poziom. Mama była bardzo wymagająca, w zasadzie każda lekcja odbywała się pod jej okiem. Zastanawiam się z mężem nad takim przedszkolem, ale też mam obawy. Na razie uczę młodego w domu, myślę że po wakacjach pomyślimy o czymś dodatkowym.