Lato oczami dziecka

16
Showing 1 of 1
Rate this post

Kiedy w lesie kończą się konwalie, a bzy za oknem usychają wiem, że przyszło lato…

Lato takie długie, a jednocześnie takie krótkie. Latem żyję weekendami, to je zliczam, co do jednego, planuję, rezerwuję i informuję najbliższych, gdzie i kiedy będę. Latem nie spotkasz mnie spacerującej po warszawskich ulicach…Bo lato to zła pora roku do mieszkania w mieście. Upał, duchota, temperatura 35 stopni i blokowisko to najgorsze, co może się przytrafić mieszkając w M4. Idealnym rozwiązaniem okazałby sie domek z ogródkiem i basenem. Marzę o takim, rozmyślam, widzę się w nim… Niestety, realia okazują się inne, bo mając małe dziecko nie chcę mieszkać poza Warszawą, w której pracuję i która mnie żywi. Nie chcę nie widzieć mojego dziecka przez 10-11, a może nawet i 12 godzin dziennie. Tyle czasu zajęłaby mi przecież praca plus dojazdy. Razem z mężem jesteśmy mieszczuchami i nie wyobrażamy sobie, przynajmniej na tym etapie naszego życia, mieszkać poza miastem. Może za lat kilka hormony już tak dadzą się we znaki, że Grzesiek będzie musiał kupić dom pod Warszawą w jeden dzień. Nie wiem, serio, jak to będzie…

Co zatem robić latem mieszkając w dużym mieście z dzieckiem? W ciągu tygodnia nie ma chyba wyjścia, bo oprócz szturmowania osiedlowych placyków zabaw, spacerów po parku albo przejażdżek rowerowych niczego innego nie wymyślimy. Popołudnia są zbyt krótkie na planowanie wycieczek. Ba, bym zapomniała, zostaje jeszcze okupowanie podblokowych ławek i integracja z sąsiadami…Jak za dawnych czasów.

A weekendy?

Wyjazdy… Do dziadków za miasto, do znajomych na działkę, nad morze, nad jezioro. Jeżeli upał nie doskwiera można też zaplanować zwiedzanie innych miast w Polsce, czy nawet Europie. Lato to idealna pora roku, aby trochę „zobaczyć świata”, popykać zdjęć i spędzić czas razem. Korzystajmy więc z jego dobrodziejstw. Lato to przecież nie tylko piękna pogoda, to owoce, warzywa, na które czekamy okrągły rok.

W ramach letnich wycieczek fakultatywnych w ostatni weekend wybraliśmy się do dziadka Olka, a mojego taty. Małe miasteczko na Lubelszczyźnie jest przepiękne tylko latem. Bo zimą wychodzi z niego szarość i smutek. Za to latem mogłabym tam siedzieć non stop, pijąc kawkę nad miejskim zalewem. Najbardziej cenię w wyjazdach do dziadka spokój, relaks psychiczny, brak pośpiechu i uśmiech Olka, który kocha dziadka ponad wszystko. Odpoczęłam, zebrałam siły na nadchodzący tydzień, który, mówiąc krótko, będzie ciężki. Wiele zmian i obowiązków, jak na tak krótki okres. Czekam na sobotę i mam nadzieję, że wczesnym rankiem będę mogła wystukać na ekranie swojego telefonu „zdałam” i pójść na zasłużony urlop. Trzymajcie zatem kciuki, bo za tydzień chcę leżeć na plaży sącząc drinki ze spokojną głową.

P.s. Rok temu pisałam Wam o moim drugim domu, możecie doczytać o nim tutaj.

Blog parentingowy Olomanolo.pl Blog parentingowy Olomanolo.pl Blog parentingowy Olomanolo.pl Blog parentingowy Olomanolo.pl Blog parentingowy Olomanolo.pl Blog parentingowy Olomanolo.pl Blog parentingowy Olomanolo.pl Blog parentingowy Olomanolo.pl Blog parentingowy Olomanolo.pl Blog parentingowy Olomanolo.pl Blog parentingowy Olomanolo.pl

=============================

Jeśli chcesz być z nami w ciągłym kontakcie, zachęcam do:

→ Polub nasz profil na Facebooku lub profil na Bloglovin. Dzięki temu będziesz na bieżąco z nowościami na blogu.

→ Śledz nas na Instagramie. Znajdziesz tu sporo zdjęć z codziennego życia, których zazwyczaj nie publikuję na blogu.

→ Odwiedź nas Twitter i Pinterest, jeżeli Facebook i Instagram są dla Ciebie niewystarczające.

Share.

About Author

Mama dwuletniego Stefka i sześcioletniego Aleksandra, zakochana w macierzyństwie, modzie i swojej pracy :)