Dwa domy…

2

Ilu z was urodziło się tutaj, gdzie obecnie mieszka? Ilu z was oprócz mieszkanka czy domu w Warszawie, Poznaniu, Krakowie czy Wrocławiu ma drugi dom oddalony o kilkadziesiąt, może nawet o kilkaset kilometrów od obecnego miejsca zamieszkania?

W chwili obecnej mieszkam i pracuję w Warszawie, ale nie urodziłam się w niej. Wcześniej mieszkałam przez pięć lat w Poznaniu, ale nie urodziłam się w nim. Podróżowałam, zmieniałam, szukałam swojego miejsca na ziemi. Zajęło mi to sporo czasu, ale udało się.

Warszawa to dom, który daje mi chleb, dom w którym żyje mój mąż i mój synek. Nie mam pojęcia, czy zostanę w niej do końca.

Oprócz Warszawy mam także drugi dom. Dom moich rodziców, miejsce w którym się urodziłam, z którym związane są wszystkie moje wspomnienia. Dom do którego jeżdżę wtedy, kiedy potrzebuję odpocząć psychicznie od życia, od biegu, od braku czasu, od robienia wszystkiego po łebkach…Uwielbiam ten moment,  kiedy jesteśmy „tutaj”, gdzie czas jakby się zatrzymał. Dwa dni spędzone  z dala od Warszawy i  wracam naładowana nową energią, pozytywnie nastawiona do świata na nadchodzący tydzień. My słoiki jesteśmy skazani na życie z dala od naszych drugich domów, które nazywam oazami spokoju. To oczywiste, że nikt nas nie zmusza do migracji…Zmusza nas sytuacja gospodarki i nasz brak wpływu na to, że pewne rejony Polski nie mogą być lepiej rozwinięte.

Kochani, czy Wy również jesteście „przyjezdni”? Gdzie znajdują się wasze drugie domy?

IMG_4888

IMG_4908 IMG_4911 IMG_4921 IMG_4925 IMG_4974 IMG_4992 IMG_5018 IMG_5052 IMG_5124 IMG_5177 IMG_5198 IMG_4962IMG_5257

 

 

 

 

Share.

About Author

Mama trzyletniego Aleksandra, zakochana w macierzyństwie, modzie i swojej pracy :)

  • Ja, słoik, dobrze to rozumiem. Ale powiem szczerze, że dwa dni w rodzinnych stronach i już tęsknie za tym ‚nowym domem’. Dobrze mi w nim. Warszawa jakoś mnie przyjęła, ugościła i teraz to tutaj czuję się bardziej ‚u siebie’. Ale moi rodzice nie mają takiej pięknej chatki całej w bluszczach… 🙂

    • Kamila

      Kora, ja też tak mam. Warszawa to mój dom, mój kąt, moi znajomi i praca. Ale jak pojadę w rodzinne strony, to czuję się tak inaczej, że nie chcę stamtąd wyjeżdżać. Mój mąż Warszawiak ma to samo.