Kiedy powiem sobie dość? Czyli kiedy w końcu skończy się ten cały szum o piersi?

16
3.7 (73.33%) 3 votes

Kto powinien lepiej zrozumieć matkę jak nie druga rodzicielka? Pytanie retoryczne, czy teoria? Bo to wszystko brzmi super w praktyce. Jaką miarą mierzy się dzisiaj miłość matki do dziecka? Obserwując ostatnio falę hejtu w internecie i wśród moich koleżanek śmiem twierdzić, że   jednym  z   wyznaczników   jest  długość   karmienia piersią…O co tyle szumu? Jak jest naprawdę? Czy afera o piersi ma sens? Zapraszam do dzisiejszego wpisu.

Jesteśmy tacy postępowi i tolerancyjni, a jednak spory na temat długości karmienia piersią trwają w najlepsze. Głos zabierają i matki, i ciotki, babcie, i ojcowie. Ja mam już serdecznie dosyć tych dyskusji, które mnie wykańczają. Ile matek tyle zdań. Karmić piersią czy butelką? Poród naturalny czy cesarka? Szybko powrót do pracy czy chuchanie na dziecko do jego osiemnastki? Te dyskusje prowadzą do nikąd…

Czasami wydaje mi się, że ludzie na siłę szukają problemu tam, gdzie go nie ma. W dzisiejszych czasach nikt nikomu niczego nie zakazuje. Jesteśmy wolni. Chcesz serwować maluchowi bufet w postaci własnej piersi i mleka- voila! Nie chcesz siedzieć w domu, tylko robić karierę, podając dziecku mleko modyfikowane? Szerokości, świat należy do Ciebie! Proste? Nie do końca…

Powstaje nam ,,fejsbukowe macierzyństwo na pełen etat”, czyli towarzystwo matek, które same   wywołują   kłótnie, katują   się   wyrzutami   sumienia, szukając   usprawiedliwienia   dla swojego zachowania.

Dziewczyny! Serio nie ma sensu tracić energii na tworzenie takich kłótni! Niestety żyjemy w czasach, w  których   matka   matce  wilkiem   i   największym  wrogiem…Zauważyłyście   tę prawidłowość? My matki uwielbiamy być ekspertkami we wszystkich dziedzinach i kochamy użalać   się  nad   sobą.   Prawdziwa  Matka   Polka   musi  mieć   pod   górkę, musi  cierpieć, opowiadać w internecie jak bardzo bolą ją sutki od karmienia, jak to dziecko daje jej popalić przez kolki i ząbkowanie. To wszystkie wyznaczniki, które trzeba spełnić, żeby zasłużyć na miano matki i zyskać nowe znajomości.

Gdy wszystko jest OK!

Gdybyś nagle wyskoczyła, że jest ok, masz mało problemowe dziecko, a mąż Ci pomaga to może grozić to zadziobaniem przez inne matki. Aaaa… i usłyszysz, że nie wiesz nic o macierzyństwie- bo ono musi być trudne, a Ty masz być umęczona.

Urlop macierzyński jak wakacje

To przykład z mojego życia. Kiedy urodziłam Olka mój urlop macierzyński przypominał raczej wakacje, a nie ciężką pracę. Olek nie miał dużych wymagań, pierś, przytulas i spacer, tyle mu trzeba było. Oczywiście zdarzały się dni, kiedy prawie wychodziłam z siebie, bo trójka nie mogła się przebić przez cienkie dziąsełka, albo kupa nie chciała wyjść z brzuszka. Każde dziecko jest inne, każde macierzyństwo jest inne, ale to nie powód by ze sobą walczyć. Cel jest jeden, wychować nasze dzieci na dobrych ludzi…

Czy   teraz   po   sześciu latach bycia   mamą   mam   sobie strzelić w łeb, bo jednego syna karmiłam piersią dłużej, a drugiego krócej? Czy ten bardziej poszkodowany będzie kochał mnie mniej? Czy myślicie, że dziecko karmione butelką w przyszłości powie do swojej mamy „Hej Ty, zrujnowałaś mi życie podając mi mieszankę a nie mleko z piersi”.

Czy jestem złą matką?

Moja przyjaciółka kilka miesięcy temu urodziła swoją pierwszą córeczkę, zamiary miała takie, że od pierwszych chwil będzie karmiła ją piersią. Życie jednak zweryfikowało jej plany i okazało się, że Kasia​ ma problemy z mlekiem, mała z ssaniem i nawet doradca laktacyjny nie może jej w tym pomóc. Przez kilka miesięcy Kasia miała gigantycznego doła przez całą tę sytuację. Czuła się gorzej, bo nie dała swojej córce tego, co według niej dać powinna. Czy jest złą matką?

Nie jest, wyprostowałam ją tłumacząc, że takie zadręczanie się zrobi z niej złą matkę, a nie fakt, że karmi dziecko mieszanką. Czasami się nie da i ja to doskonale rozumiem. Z drugiej strony składy mieszanek muszą spełniać określone warunki, by mogły zostać podane malutkim  dzieciom.   Są   one  specjalnie   dostosowane   do  potrzeb   żywieniowych niemowląt, dostarczając  odpowiednich   ilości   składników  odżywczych,  takich   jak białko, tłuszcze, cenne kwasy tłuszczowe oraz właściwe ilości substancji mineralnych i witamin. Dzięki nim  wspierają prawidłowy rozwój wzroku i funkcji poznawczych dziecka. Więcej o karmieniu mlekiem modyfikowanym oraz karmieniu łączonym przeczytasz na stronie marki Enfamil ==> klik.

Kilka słów na zakończenie

Przestańmy już walczyć i skupmy się na wspólnym celu, o którym pisałam Wam powyżej. Każdy   ma   prawo  do   swoich   decyzji, które   nie  zawsze   podjęte   są  zgodnie   z   naszym sumieniem…Czasami czynniki zewnętrzne decydują o tym, czy podamy pierś, czy mleko modyfikowane albo czy urodzimy naturalnie czy może przez cesarskie cięcie.

Kobietki, czy  te   wszystkie   dyskusje  mają   naprawdę   sens?  Po   co   to  wszystko? Licytacja- kto ma lepiej, kto ma gorzej? Kto jest lepszą matką, a kto się nie nadaje…? Mamuśki! Szanujmy się! Przecież wszystkie z nas łączy jedno- ogromna miłość do naszych dzieci. Chcemy dla nich wszystkiego, co najlepsze. Kto zgadza się ze mną – łapka w górę!

Share.

About Author

Mama dwuletniego Stefka i sześcioletniego Aleksandra, zakochana w macierzyństwie, modzie i swojej pracy :)