5 najgorszych zdań, których żaden rodzic nie powinien mówić swojemu dziecku!

4
Rate this post

Jakie są Wasze ,,ulubione teksty” z dzieciństwa, na dźwięk których aż przechodzą Was ciarki? Na pewno są takie powiedzenia, z których dzisiaj macie niezły ubaw. Jak było kiedyś? No zapewne nie było nam do śmiechu. A może zapomnieliśmy już jak to kiedyś było i sami stosujemy nieświadomie te straszaki wobec naszych dzieci?

„Co wolno wojewodzie, to nie tobie, smrodzie!”

Brrrr…… Nienawidziłam tego powiedzenia w dzieciństwie. Pamiętam jak czułam się ważna, gdy przebywałam wśród dorosłych rozmawiających na Bardzo Poważne Tematy. Nagle pozwoliłam sobie na jakiś komentarz i….. jejku do tej pory aż mnie ściska w brzuchu.

 

Mówiąc coś takiego, do naszego dziecka, dajemy mu do zrozumienia kto tu rządzi, i że z racji wieku przysługuje nam więcej praw niż jemu. Co z równym traktowaniem każdego członka naszej rodziny? Nie oszukujmy się- takim zachowaniem tylko próbujemy zbudować sobie sztuczny autorytet i szacunek. Efekt? Frustracja u dziecka, foszki, bunt i skryte dążenie do odwetu. Skądinąd słuszne. Pamiętaj, że dziecko potrzebuje wytłumaczenia. Powiedz mu, dlaczego nie może przerywać rozmowy. Wcale nie dlatego, że to, co mówi jest nieistotne.

„Nie rób tak, bo Cię oddam cyganom/ złej pani/ czarownicy/dziadowi!”

(Kim w ogóle był owy ,,dziad”?:-) )

Nie wiem jaka wersja występowała u Was? Klasyczny przykład zastraszania dziecka. Czy działa? Tak, jasne, ale na chwilę. Dorośli chyba nie zdają sobie sprawy jak ta groźba może destrukcyjnie wpłynąć na zachowanie naszego dziecka. Budzimy w nim poczucie niepewności, malec zaczyna zastanawiać się, czy faktycznie go kochamy, a tym samym spada jego poczucie własnej wartości.

,,Rodzice chcą mnie zostawić, chyba już mnie nie kochają…” Małe dziecko nie wie bowiem, czy mówimy poważnie, czy nie. Nie wie też, dlaczego zrobiło coś złego. Jedyne co zapamięta z tego zdarzenia, to strach i przeświadczenie, że na rodzicielską miłość trzeba zasłużyć.

„Jak się nie uspokoisz, to Cię tu zostawię!”

Kolejny klasyczny przykład. Tylko my, Rodzice wiemy jak nasze pociechy czasem potrafią nam dopiec. I świętego wyprowadziły by z równowagi…Ile razy pomyślałaś, że już nie masz siły…? Skutek? W naszym dziecku budzi się lęk przed odrzuceniem, groźba przynosi chwilowy efekt ale na pewno szkodliwy dla psychiki.

„Nie rycz jak baba!”

Taki tekst, z oczywistych względów, częściej zdarza się usłyszeć synom od ojca. Bo przecież tylko „baby” mogą płakać. Mój synuś musi być przecież twardy. Uczymy w ten sposób chłopców, aby nie okazywać emocji. Jako rodzice dwóch synów też mieliśmy zagwozdkę jak zrobić, żeby nie wychować ich na życiowe cioty. Pozwalamy im na łzy, z zaznaczeniem, że nie wszystko można wymusić płaczem, tłumaczymy, że nie zawsze będę wygrywać, życie to także porażki, przykre sytuacje i niestety źli ludzie, których czasem też spotkają.

,,Dlaczego nie możesz być jak Twój brat/ siostra…?”

Brrr…

– Bo jestem sobą, Mamo?

Chyba nie muszę Ci tłumaczyć, że nie ma na świecie dwóch takich samych osób. Nie odkryję Ameryki mówiąc, że różnimy się od siebie, mamy inne charaktery, światopogląd. Porównywanie z innymi jest czymś strasznym dla dziecka, które wzrasta w poczuciu niskiej wartości.

Mówiąc dziecku takie rzeczy, porównując go do rówieśników komunikujesz mu, że nie akceptujesz go takim jakim on jest, że inni są od niego lepsi.

Chyba nie o to chodzi. Prawda?

A jakie Wy jakie straszaki pamiętacie ze swojego dzieciństwa? Piszcie w kometarzach.

Wasza K.

Jeżeli spodobał Ci się ten post, udostępnij go w swoich kanałach social media. Wystarczy, że klikniesz któryś w poniższych ikonek

↓↓↓

=============================

Jeśli chcesz być z nami w ciągłym kontakcie, zachęcam do:

→ Polub nasz profil na Facebooku lub profil na Bloglovin. Dzięki temu będziesz na bieżąco z nowościami na blogu.

→ Śledź nas na Instagramie. Znajdziesz tu sporo zdjęć z codziennego życia, których zazwyczaj nie publikuję na blogu

 

Share.

About Author

Mama trzyletniego Aleksandra, zakochana w macierzyństwie, modzie i swojej pracy :)