Ten tekst może wywrócić do góry nogami Twoje relacje z dzieckiem. I dobrze! Jak często zadajesz sobie to pytanie?

4
5 (100%) 1 vote

No to dziewczyny dzisiaj rachunek sumienia. Tak z całkowitą szczerością zadaj sobie pytanie: Kiedy ostatnio spędziłaś dzień ze swoim dzieckiem? Jak wyglądają Twoje relacje z dzieckiem?

Już widzę uśmiech i zniesmaczoną minę na Twojej twarzy. Pomyślisz, że to pytanie jest idiotyczne. Jak to: ,,Kiedy ostatnio spędziłam dzień ze swoim dzieckiem?” Jestem matką 24/7. Ja nawet nie mogę w spokoju pójść na L4, ba! Ja nawet idąc do toalety często łapię się na tym, że mam dziecko przyczepione do nogi jak rzep. (Swoją drogą też tak macie, że gdy przekręcacie zamek w drzwiach od łazienki do Twoje dziecko nagle ma do Ciebie najwięcej pytań i spraw?).

Jak ja czasem marzę o chwili tylko dla siebie. Zdradzę Wam coś. Czasem jak zobaczę na horyzoncie mojego męża, to wykorzystuje okazję i wieje z domu. Serio, ja naprawdę czasem muszę uciec przed własnymi dziećmi, bo inaczej, moi synowi odwiedzaliby mnie w szpitalu psychiatrycznym.

Ostatni weekend był dla mnie wyjątkowy. Nie za sprawą pogody i fajnych wyjazdów. Wpadliśmy na pomysł i podzieliliśmy się z mężem opieką nad chłopakami. Do południa mąż z Olkiem, ja ze Stefkiem, po południu zamiana.

To było takie przebywanie w 100% z drugą osobą.  Relacje z dzieckiem, pozytywne oczywiście są bardzo ważne. Jako małżeństwo nie możecie zaniedbywać wspólnych randek, czasu tylko dla siebie, nawet jeśli wypada ona tylko 1 w miesiącu. Tak samo jest w relacji rodzic- dziecko.

Nie chodzi o to, żeby separować braci od siebie, ale pobyć z nimi, poświęcić uwagę każdemu z osobna. Nie macie pojęcia jak ten weekend dał mi do myślenia. Na tygodniu, gdy starszak wraca z przedszkola zawsze pytam jak było. Olek odpowiada, że dobrze. I koniec. Ja przyjmuje, że skoro było ok, to nie ma co bić na alarm. Przyznaję się, że zdarza się, że słucham go jednym uchem. Drugim uchem nasłuchuje, czy z pokoju Stefka nie dochodzą podejrzane odgłosy. Myślami jestem przy sałatce, którą zrobię, bo nie wszyscy lubią przecież marchewkę. Wzrokiem ogarniam, czy zupa się nie wygotowała. Mało tej rozmowy u nas podczas tygodnia (klik)

Dzieci rosną, a my w pewnym momencie zdajemy sobie sprawę jak mało o nich wiemy. Mówi się, że nikt nie zna dziecka lepiej niż własna matka. Tak powinno być, dlatego musimy nauczyć się zadawać mądre i konkretne pytania. Nasze ,,jak było?”, dziecko będzie szybko zbywało krótkmi: ,,Dobrze”. Nie o to chodzi w rozmowie (klik).

Podczas ostatniego weekendu mieliśmy czas dla siebie. Olek jest już w takim super wieku, że naprawdę mądrze się z nim rozmawia. Ja starałam się z nim pogadać tak na poważnie. Zaczęłam więcej pytać o kolegów i koleżanki z grupy, o to, czy pomagają sobie nawzajem. Byłam ciekawa, czego się nauczył w przedszkolu ostatnio, zapytałam o najfajniejszą rzecz jaka mu się przydarzyła w tym tygodniu. Fajnie rozmawia się o rzeczach lekkich, ale między Olka ciastkiem,a moją kawą był czas, żeby zapytać, co go ostatnio zasmuciło i inne mniej przyjemne rzeczy, o których nie mamy czasu rozmawiać w natłoku obowiązków.

Jestem ciekawa, czy zdarza Wam się robić takie wypady z dzieciakami? Niby to nic wielkiego, bo przecież uważam, że tworzymy naprawdę zgrany kwartet i dużo rozmawiamy w naszym domu, ale czuje, że ten weekend dodatkowo scalił nasze relacje z dzieckiem. Dajcie znać jak wygląda sytuacja u Was?

 

Share.

About Author

Mama dwuletniego Stefka i sześcioletniego Aleksandra, zakochana w macierzyństwie, modzie i swojej pracy :)