Jesteś sfrustrowana, kiedy kolejny raz słyszysz „przecież to ty siedzisz z dziećmi w domu”? Sprawdź, co powinnaś zrobić.

7

Jestem gadułą i uwielbiam wyjścia ze znajomymi. Są jednak tematy, których nie cierpię podejmować w towarzystwie. Dlatego też są sytuacje, kiedy wyznaję zasadę, iż milczenie jest złotem…

Mam koleżanki od których notorycznie słyszę, że nie mają na nic czasu. Ciągle tylko praca, dom, dzieci…Nadgodziny, gotowanie, sprzątanie, prasowanie, odkurzanie, zawożenie dzieciaków na zajęcia pozalekcyjne, urodziny kolegów z przedszkola itp, itd… Wiecie co wtedy odpowiadam? Zawsze z lekką uszczypliwością pytam:,,A co tam u Twojego męża? Jak sobie żyje? Pomaga Ci czasem?” Ja wiem, że nie każdy musi być Pascalem Brodnickim czy tam innym Makłowiczem w kuchni. Ja także rozumiem, że nie wszyscy urodzili się jako Perfekcyjna Małgosia Rozenek, która wykonuje Test Białej Rękawiczki. Co więcej! Ja jestem sobie w stanie nawet wyobrazić, że nie każda osoba na świecie ma podzielność uwagi- tak jak my- Kobiety. Ale do cholery jakiś podział obowiązków musi istnieć!

 

Ok, Twój Partner pracuje na utrzymanie całej rodziny? Świetnie, pomnik wystawisz mu później. Teraz uświadom sobie ile rzeczy ogarniasz będąc ,,tylko” w domu, zajmując się ,,tylko” dziećmi i ,,tylko” planując i gotując posiłki dla całej familii. Nie zrozumie tego nikt, kto wcześniej tego nie doświadczył. A nie daj Boże, może przyszło Ci wysłuchiwać (po kilku spędzonych godzinach w kuchni), że X tego nie lubi, Y jadł to wczoraj w przedszkolu, a Twojemu mężowi wracają złe wspomnienia ze szkolnej stołówki już na samą myśl o buraczkach. ,,Skarbie, nie mówiłem Ci? + oczy kota ze Shreka. Rzygać mi się chce na samą myśl o takim zachowaniu.

 

Ja pieprzę!! Zapraszam Cię do kuchni, Kochany Mężu! Ja rozumiem, że ktoś może zwyczajnie za czymś nie przepadać, ale sygnalizujmy sobie to wcześniej i WSPÓLNIE znajdźmy rozwiązanie. Czasami szlag mnie łapie na teksty:

-,,Dzisiaj będą buraczki…? Eee…..a nie może być coś innego do kotleta? Lubię wszystko inne, tylko nie buraczki”

Super! W sumie od dawna chodziła za mną biała kapustka!

Kaaapuuusttaaaa?? Nie przepadam zbytnio za białą.

-……………. (kurtyna milczenia)

…………..

ZJEDZ G. mam ochotę wykrzyczeć!!!

 

*****

Takie mamy czasy. Musimy dużo pracować, a dawanie z siebie 100% to obecnie czasem za mało. Dwoimy się i troimy, żeby żyło nam się lepiej. Nienawidzę,  kiedy facet wraca z pracy i mówi, że jest zmęczony. Jedyne na co go stać, to zjeść podany przez mnie obiad.

A potem odpoczywa na kanapie z telefonem w ręku.

Ja przecież wcale nie jestem zmęczona, bo przecież przez cały dzień pierdzę w kanapę, a nasze dziecko jest samoobsługowe. Samo zje, pobawi się, przewinie i pójdzie na drzemkę. Ja przecież „tylko siedzę w domu”. 

No i obiad przecież robi się sam, mieszkanie samo odkurza, a podłogi są czyszczone za pomocą jednego ruchu magicznej różdżki czy jakieś tam magicznej gąbki. 

 

W moim domu otworzyłam szkołę. Uczę mojego męża, jak przestać mówić „jestem zmęczony”. Przecież chciałeś dzieci, to masz i obowiązki. Ja siebie też uczę. Wiecie czego? Mówienia nie, nie brania wszystkiego na siebie. Fakt, że kobieta żadnej pracy się nie boi, ale bez przesady. Przestańmy w końcu to okazywać i zredukujmy ilość rzeczy, które mamy na głowie. 

Znasz to?

-,,Nie ruszaj, ja to zrobię lepiej.

Nie sprzątaj lazienki – ja to zrobię szybciej.”

 

Kiedyś też taka byłam. Pokazałam mężowi, że ja przecież zrobię lepiej, a on sprytny poddał się temu i teraz mam za swoje – jestem sfrustrowaną żoną, która ciągle kurwi pod nosem, że jej mąż nie pomaga. Wkurzało mnie, kiedy mój luby czekał na wyraźne dyspozycje z mojej strony. Przecież on też powinien wiedzieć, że należy odkurzyć, zmyć naczynia, wyrzucić śmieci…

 

Dziewczyny, przestańmy być heroskami, Zosiami Samosiami!

 

Dzisiaj wiem, że trzeba przyjmować pomoc, angażować innych do współpracy. Przecież razem tworzymy Rodzinę, nie tylko Ty mieszkasz i brudzisz w domu. Chyba nie chcesz wychować dziecka na życiową ciotę,  która będzie miała dwie lewe ręce? A więc do roboty! Od małego pokazujcie swoim dzieciom czym jest obowiązkowość. Jestem ciekawa jak wygląda u Was podział obowiązków, podzielcie się opiniami w komentarzu.

 

Wasza K.

Jeżeli spodobał Ci się ten post, udostępnij go w swoich kanałach social media. Wystarczy, że klikniesz któryś w poniższych ikonek

↓↓↓

=============================

Jeśli chcesz być z nami w ciągłym kontakcie, zachęcam do:

→ Polub nasz profil na Facebooku lub profil na Bloglovin. Dzięki temu będziesz na bieżąco z nowościami na blogu.

→ Śledź nas na Instagramie. Znajdziesz tu sporo zdjęć z codziennego życia, których zazwyczaj nie publikuję na blogu

Share.

About Author

Mama trzyletniego Aleksandra, zakochana w macierzyństwie, modzie i swojej pracy :)

  • Ja mam wyjatkowego meza 🙂 Jak ja robie obiad to on zmywa (tak, nie mamy zmywarki). Odkurza gdy widzi ze jest syf a niemowlak ma pelne rece paprochow. I nigdy nie uslyszalam ze siedze caly dzien w domu a nie posprzatalam. Gdy juz sie zdarzy ze wróci z pracy a w domu jest bajzel, a obiad dopiero sie robi… to po prostu pomaga mi bez slowa. Tylko w kuchni ma dwie lewe, ale gdy poproszę by zrobil surowke i po wiem jak, to zrobi 🙂 bez zbednych komentarzy 😉

    • Brawo Ty i Twój mąż. Dobrze go sobie wychowałaś. A tak serio, to gratulacje kochana.

  • Małgorzata Kożuchowska

    Jezu, kocham Cię kobieto 🙂 brutalnie ale szczerze… Ja też popełniam te błędy, mimo że pracuje odkąd córka skończyła rok i 3 msce, poszła do złobka, za chwilę kończy 3 lata i generalnie im starsza tym wiekszy sajgon robi koło siebie. A ja oczywiście jako matka-terminatorka, muszę zbawić świat, ogarnąć zakupy i wyczyścić „sracz”.. tak – sracz, brzmi strasznie, ale całkiem niedawno wywaliłam do ukochanego ile razy umył kibel odkąd razem mieszkamy – najpierw się zdenerwował potem milczał – a na samym końcu do mnie dotarło, że to cholera przecież moja wina .. Szkoda, że jeszcze dziur za niego nie wiercę.. Ok jest mega pracowity i złota rączka, ale strzelam sobie w kolano, kiedy chcę udowodnić wszystkim dookoła, że jak, ja nie dam rady ??? Jaaaa???? 0 nie! Dam radę! i co ? i gówno.. potem tylko chodzę jak bomba zegarowa, wściekła na cały świat, zmęczona i ciągle zastanawiająca się , kurde jakie to ja właściwie miałam hobby ?>? sprzątanie? .. ehh tak – kobiety – zacznijmy troszkę myśleć o sobie samych, świat na prawdę od razu nie legnie w gruzach.

    • Gosiu, mamy wiele wspólnego. Tez jestem typem Zosi Samosi. Gdy trzeba, to tez bym dziury wierciła. W domu rodzinnym listy przypodłogowe montowałam będąc w podstawówce, bo mój tata fachowiec nie miał kiedy tego zrobić. Wiesz, że to trochę (a nawet bardzo) nasza wina? Musimy dać sobie pomóc, a czasami i krzyknąć delegując zadania.

  • Marta D-G

    W tygodniu jestem sama z 2 dzieci ale w każdy weekend mąż wraca do domu i wtedy zawsze to on robi zakupy, ugotuje obiad ponieważ robi to lepiej niż ja i jak trzeba to wstawi i wywiesi pranie. Okna umyje i firanki lepiej zawiesi niż ja heheh. Zajmie się dziećmi zabawi, wykapie i bajki przeczyta więc ja nie mam na co narzekać😃

    • Nieee, gdzie Ty Marta takiego znalazłaś???Zdradz nam sekret.

  • Jakby faceci sobie policzyli ile by musieli zapłacić za opiekunkę do dzieci na 24h dziennie, za sprzątaczkę, catering, kierowcę, animatora zabaw, pielęgniarkę… To by się zorientowali, jak bardzo ich praca to mało (bo mało którego byłoby faktycznie stać by opłacić każdą z tych specjalistek… a mama zostająca w domu z dziećmi jest każdą z tych osób w jednym ciele) 🙂 U nas w domu na szczęście takiego problemu nie ma, bo po pierwsze obydwoje pracujemy, po drugie dzielimy się opieką nad dziećmi i obowiązkami, a to, czego nie chce nam się robić (typu gotowanie, sprzątanie) – w miarę możliwości zlecamy na zewnątrz.