Jak faktycznie wygląda moje życie jako mamy-blogerki?! Poznajcie same fakty!

19
Rate this post

Kochani, dzisiaj uchylam drzwi do naszego domu. Pewnie zastanawiasz się, co robię z pieniędzmi, bo ,,teraz tym blogerkom w dupach się przewraca”? Masz wychodne i chcesz odwiedzić fajne miejsce? Może liczysz, że podam listę ekskluzywnych miejsc z mojego Insta? Dzisiaj zdradzam też pikantne szczegóły z naszej sypialni… 🙂 Zapraszam do lektury.

 

  • Puk, puk
  • O k…., kto to?

 

Przepraszam, ale jeśli jesteś niezapowiedzianym gościem w moim domu, to właśnie tak będzie wyglądała moje pierwsze reakcja.

 

Teraz trudno będzie Ci uwierzyć, ale my serio uwielbiamy gości. Tylko nie zawsze jesteśmy na nich gotowi. No chyba, że właśnie walczysz na Olimpiadzie w najnowszej konkurencji ,,Pokonywanie przeszkód”. Matki nie miałyby sobie równych! Jeśli chociaż raz brałeś w niej udział lub znasz sytuację z autopsji, to nawet nie zapowiadaj się z wizytą. Po prostu wpadaj do nas!

Pomiędzy robieniem miejsca na stole, a inhalacją Stefka zrobię ci kawę w ekspresie i podam kupne ciasteczka, o ile mój pięciolatek wcześniej ich nie wyjadł. Jestem przynajmniej spokojna o Twoje życie, że nie wyrżniesz gdzieś na progu. Rozsypane lego Olka, pokruszone chrupki Stefka to u nas norma. Nie wspomnę o stercie prania. Bo już od dwóch dni to właśnie zza tej góry niej oglądam świat, gdy siedzę przy biurku. Czarne rzeczy grzecznie czekają na swoją kolej do prania.

Zrobię pewnie głupią minę, bo pierwsze o czym pomyślę, to, że zaraz zobaczysz w jakim faktycznie syfie żyje. Obraz z instagrama okaże się faktycznie złudny, a piękne żywe kwiaty, które ostatnio pokazałam na moim stories stoją nadal na komodzie, tylko już takie mniej wyjściowe. Nie, one kompletnie nadają się do kosza.

Szok? Niedowierzanie?

Nie- życie. Bloga prowadzę już kilka lat, ale nadal nie dorobiłam się seksownej piżamki. Tzn mam taką, a i owszem. Zachęcona przez przeuroczą ekspedientkę zaopatrzyłam się w takową. Śliczna dziewczyna zapewniała, że mąż mi się ,,nie oprze.” Nie kłamała. Tylko ja tak cholernie nienawidzę, gdy marznie mi dupsko w nocy! Może ja jeszcze mentalnie nie dorosłam do takiego stroju na każdą noc?

 

Dlatego, gdy wyślesz do mnie z rana swojego męża celem pożyczenia ,,szczypty soli” bądź spokojna. Polarowe, długie spodnie od piżamy, t-shirt (obowiązkowo naznaczony śliną lub posiłkiem mojego syna) to mój znak rozpoznawczy. No i skarpety. Jako zajebista Pani Domu mam też rozwiązanie i daje drugie życie skarpetkom, które zgubiły gdzieś na tym świecie swoją parę. Po prostu śpię w nich. Niewykluczone, że czasem w pośpiechu założę je też, gdy pędzimy z Olkiem do przedszkola. Obowiązkowo w myślach powtarzam, że po powrocie założę już ,,wyjściowe skarpety”. Najgorzej, gdy w drodze powrotnej spotkam znajomą, która uparcie zaprasza na kawkę do siebie. Ile to już razy spaliłam buraka paradując w różnych skarpetach lub, o zgrozo! w dziurawych….;)

 

Ja wiem, że teraz wśród blogerek panuje moda na messy bun. Na youtubie dziewczyny prześcigają się w turtorialach jak zrobić świetną fryzurkę. Zastanawiam się, czemu kilka lat temu nie opatentowałam tego… Boże, może to ja byłabym dzisiaj na liście najbogatszych Polaków? Tak niestety nie jest. Czasem mam wrażenie, że to ja byłam prekursorką tej fryzury, ponieważ każdego ranka mam wrażenie, że dzisiaj jest ,,bad hair day”. Swoją drogą, uwielbiam te blogerskie, modne określenia! Kilka lat temu po prostu mogłam powiedzieć, że mam chujowe gniazdo na głowie po obudzeniu, dzisiaj nie muszę już być taka wulgarna. Jestem za to zajebiście modna. 😉

„Czasami czuję się jak kupa”

Znacie te dni, kiedy wyglądacie po prostu jak kupa? Wtedy wychodząc tylko modlicie się, żeby nie spotkać byłego z dziewczyną/ tej s… z pracy/przystojnego sąsiada. Prawo Murphy’ego- na bank spotkasz ich właśnie tego dnia. Wrrrr….. Zawsze moja pierwsza myśl to udawanie, że ja to nie ja. Niech ktoś się zastanawia czy to możliwe, że Blogerka od Olomanolo ma brzydszego sobowtóra. Jednak w udawaniu nigdy nie byłam dobra. W szkole nigdy nie potrafiłam ściągać, bo zawsze miałam wypisane na czole ,,Tak właśnie teraz ściągam, prze Pani.”

 

Nigdy nie oszukiwałam. Zawsze powtarzałam, że wystarczy chociażby tusz na rzęsach i wtedy czuję się już kobieco, bo czuję, że mam jakiekolwiek rysy. Uwielbiam mocniejszy makijaż na wyjście, ale na co dzień jestem cholernie naturalną kobietą. Zanim nałożę na siebie zawartość kosmetyczki, potrzebuję chwilki…Jak ja zawsze zazdrościłam dziewczynom, które Matka Natura obdarzyła piękną, mocno zarysowaną, ciemną oprawą oczu… Dziewczyny, nie doceniacie tego. Zawsze rano jesteście o kilka minut piękniejsze ode mnie.

 

Czasami na obiad jemy „śmieci”

W moim domu też nie zawsze jest ciepły, dwudaniowy obiad. Zdarza się, że zamawiamy pizzę. Głupio mi było jak cholera, gdy podsłuchałam pod salą w przedszkolu rozmowę mojego Olka z kolegami. Mój pierworodny chwalił się kolegom, że jego mama robi najlepsze pierogi na świecie. Wiecie co…? Te pierogi zawsze są lepione pewnie przez jakąś panią Krysię z garmażerki….Kilka lat temu podjęłam próbę nauki lepienia pierogów. Pierwszy i ostatni raz. Były tak okropne, że wszystko wypierdzieliłam do kosza, a mężowi nawet się nie przyznałam…

„Często gotuję zupę trzymając Stefka na rękach”

Jak tu nie kochać dzieci? Są całym naszym życiem. Ale może macie jakiegoś sprawdzonego tragarza do dziecka? Chętnie wypożyczę. Od miesiąca nie robię niczego innego, tylko trzymam Stefka na rękach. Każda próba postawienia go na podłodze wiąże się z płaczem i tupaniem. Jak żyć? Matki, pomóżcie!  Ja też czasem potrzebuję pomocy…

Tak właśnie wygląda moje życie…Dzisiaj wyjątkowo wskoczyłam w swoje dżinsy, bo akurat czekałam na lekarza, który miał przyjechać na kontrolę do chłopaków ;).

To jak to jest faktycznie z moim życiem?

Moje życie nie jest takie słodkie, jak wielu z was sobie wyobraża. Owszem bywają dni, że dom lśni, ja wyglądam jak milion dolarów, a moje dzieci się uśmiechają. Ale w ostatnich miesiącach takich dni jest coraz mniej, bo przez infekcje dzieci nie mogę się podnieść. Moja korona ciągle opada, a ja się zastanawiam, kiedy w końcu przestanie. Co robię? Poprawiam ją po raz enty i zasuwam dalej…

Share.

About Author

Mama dwuletniego Stefka i sześcioletniego Aleksandra, zakochana w macierzyństwie, modzie i swojej pracy :)