Co młoda mama pragnie dostać na Walentynki

7

Niedługo Walentynki, najbardziej romantyczny dzień w roku, święto zakochanych. Polega głównie na szeptaniu sobie „kocham cię” i karmieniu się czekoladkami od samusieńskiego rana. Ale tylko wtedy, gdy nie masz dzieci.

Bo… Kiedy już je masz, to 14 lutego nabiera innego znaczenia. Nie zrozum mnie źle, mówię tu o czymś innym, ale nie gorszym!

Odkąd zostałam mamą walentynki to dla mnie dzień taki sam, jak pozostałe. Przy dzieciach totalnie traci się rachubę czasu i poczucie, że zbliża się coś ważnego. Liczy się „tu i teraz”, a nie co będzie za dwa, trzy czy dziesięć dni. Walentynki mam niemal codziennie, bo tyle miłości, ile okazują mi moi faceci, nie jestem w stanie przetrawić w ciągu 24 godzin. Mam to szczęście, że miłość okazywana jest mi w ilościach hurtowych, na tym polega szczęście z posiadania synów.

Jeżeli ktoś jednak zapytałby mnie o to, co pragnęłabym dostać w dniu zakochanych, odpowiedziałabym, że prezenty! Kto ich nie lubi! Co więcej, dodałabym, że chcę je też dostawać przez okrągły rok, a nie tylko 14 lutego!

  1. Bukiet róż

Największy, jaki zmieści się w pokoju. Oczywiście w kolorze soczystej czerwieni. Dodam, że muszą być świeże, bo chcę cieszyć nimi oczy co najmniej przez tydzień. Żadne inne kwiaty nie wchodzą w rachubę – miłość okazuje się różami, a nie frezjami czy jakimiś tam żonkilami…

  1. Kolacja

I nie taka z domowej kuchni w postaci kanapek z wędliną i serem. Chcę pójść do prawdziwej restauracji, gdzie przystojny kelner zaproponuje mi pyszną przystawkę i danie główne, a potem co pięć minut będzie pytał, czy wszystko jest w porządku. Chcę w końcu ubrać moją „małą czarną”, która od pół roku kurzy się w szafie, i poczuć się jak kobieta, a nie kura domowa.

  1. Czekoladki

Najlepiej takie, które smakują bosko i mają zero kalorii! Życie bez czekolady byłoby takie nudne i ponure. Ten, kto ją wymyślił nie zdaje sobie sprawy z tego, ile zranionych i smutnych dusz uzdrowił z depresji! Warunek jest jeden – interesują mnie tylko wysokiej jakości czekoladki. Nie pogardzę Godivą albo Harrodsem. Ich wielkość nie ma znaczenia, ale najlepsze byłyby takie, które z łatwością zmieszczą się pod poduszką w sypialni. Tylko tam nie znajdą ich małe rączki Olka.

  1. Biżuteria

Wszelkie bransoletki i kolczyki są mile widziane. To nie muszą być długie, wiszące kolczyki, które Stefek będzie mógł bezkarnie wyrwać z moich uszu, ani też delikatna bransoletka, która po pierwszym dźwignięciu fotelika samochodowego się rozerwie. Diamentom i brylantom też mówię dziękuję. W kwestii biżuterii nie jestem wymagająca. Lubię wygodę, wystarczy mi sznurkowa bransoletka z zawieszką ze specjalną dedykacją albo kolczyki w kształcie serduszek ;).

  1. Bielizna

Jako że skończyłam połóg, bawełniane majty z chęcią zamienię na coś koronkowego i bardziej kusego. W tym przypadku daję wolną rękę mojemu mężowi, niech wybierze coś, w czym z chęcią mnie zobaczy.

  1. Miłość

Najważniejszy i najbardziej wartościowy prezent, a w zasadzie uczucie, które powinno okazywać się drugiej osobie przez okrągły rok. Chcę być nią karmiona i obdarowywania przez 365 dni bez przerwy.

Wymienione prezenty przy prawdziwej i wielkiej miłości są niczym. To tylko nieobowiązkowy dodatek, który na chwilę daje radość i dowód miłości.

Moja rada na Walentynki? Kochajcie się każdego dnia i okazujcie sobie miłość, bo bez niej uczucie nie przetrwa.

=============================

Jeżeli spodobał Ci się ten post, udostępnij go w swoich kanałach social media. Wystarczy, że klikniesz któryś w poniższych ikonek ↓↓↓

=============================

Jeśli chcesz być z nami w ciągłym kontakcie, zachęcam do:

→ Polub nasz profil na Facebooku lub profil na Bloglovin. Dzięki temu będziesz na bieżąco z nowościami na blogu.

→ Śledź nas na Instagramie. Znajdziesz tu sporo zdjęć z codziennego życia, których zazwyczaj nie publikuję na blogu

 

Share.

About Author

Mama trzyletniego Aleksandra, zakochana w macierzyństwie, modzie i swojej pracy :)

  • A ja w sumie nic nie chcę, może jedynie troszkę więcej czasu sam na sam z mężem, ale to mało prawdopodobne 😉

    • Nam też przydałoby się trochę więcej czasu sam na sam, ale zawsze jest coś do zrobienia i rzadko wychodzi tak jak bym chciała. 😉

    • Mąż duzo pracuje? Moze warto pomysleć o waszym wspólnym wieczorem w walentynki?

      • Wręcz przeciwnie – większość czasu jesteśmy razem, tyle że albo we troje, albo coś załatwiamy, jeździmy, itd. 😉 A brakuje tego spokojnego czasu tylko we dwójkę 🙂

  • Mnie się marzy weekend z mężem bez dziecka. A co! Z okazji Walentynek mogę sobie powyobrażać jak byłoby fajnie 🙂

    • No pewnie! Ja tez marze o takim wypadzie. 1,5 roku temu wybraliśmy sie do Paryża, było cudnie. Powoli i bez pośpiechu. Teraz nie prędko wybierzemy sie w samotna podróż.