9 nowych rzeczy, które staram się robić każdego dnia

21
Rate this post

Kochani, pamiętacie o Waszych noworocznych postanowieniach? Ja postanowiłam wprowadzić do mojego życia zdrowe nawyki. Mają one mi pomóc przetrwać dzień, sprawić, że będę bardziej produktywna i zmotywowana.  Teraz kiedy przez 24 godziny na dobę zajmuję się swoimi dziećmi potrzebuję czasu dla siebie bardziej niż kiedykolwiek. Niestety często zdarza się, że wygenerowanie zwykłego „kwadransu dla mamy” jest strasznie trudne. Chcecie poczytać jak wyglądają moje postanowienia w praktyce? Zapraszam do lektury!

 

Moje dzieci mają nadzwyczajną moc uzupełniania się wzajemnie. Nie potrafią złapać drzemki o tej samej porze, śpią jedno po drugim, co oznacza życie na pełnych obrotach przez całą dobę.

Ostatni miesiąc był przełomem w moim życiu. Przez moją głowę przetoczyło się tyle przemyśleń i postanowień, że z niektórymi postanowiłam się z wami podzielić. Do listy codziennych obowiązków dodałam aż dziewięć nowych punktów. To dużo jak na taki krótki czas. Dzięki nim chcę udowodnić sobie, że matka to też człowiek. Wam również polecam wprowadzenie do Waszej codzienności nowych przyzwyczajeń, to naprawdę daje kopa w tyłek.

 

  1. Codzienne rano piję szklankę wody z cytryną

Jestem kawoholiczką o ile istnieje taki wyraz w słowniku języka polskiego. Każdy poranek od kilku lat rozpoczynałam kawą z mlekiem. Kawa nadawała sens mojemu dniu. Odkąd przyznałam się przed samą sobą, że zmagam się z odwodnieniem organizmu i wiecznym zmęczeniem postanowiłam na dzień dobry wypijać szklankę przegotowanej wody z cytryną.  Zauważyłam już dużą różnicę w tym, jak się czuję, a czuję się dużo lepiej, mam więcej energii na cały dzień i w końcu coś mi się chce. Tobie też polecam wodę zamiast kawy o poranku! P.s. Nie porzuciłam kawy na rzecz wody, piję ją nadal.

 

  1. Zero telewizji wieczorami

Wiem, że pomyślicie „O, ale banał”! Powiedzcie mi tylko jedno, skoro to taki banał, to dlaczego taki trudny dla wielu z Nas? Od dawna mówiłam, że ja telewizji nie oglądam. Ja tylko sprawdzam, co leci w tle. Niestety, stety oglądanie czy tylko sprawdzanie to wciąż trudności w skupieniu się na rzeczach ważnych, takich jak wieczorne czytanie książki albo rozmowa z mężem. Chodzi o relaks bez dodatkowych bodźców. A przy telewizorze nie da się zrelaksować i skupić na 100%. Jakiś czas temu złapałam się na tym, że telewizor obdziera mnie z resztek wolnego czasu, jaki posiadam.  Postanowiłam wtedy, że wieczory będę celebrowała a nie skupiała się na tym, czy na szklanym ekranie leci Shrek, czy może Harry Potter. To była dobra decyzja, bo wieczory mijają mi znacznie przyjemniej niż kiedyś.

 

  1. Wieczory spędzam w łóżku

Kiedy już ogarnę dzieci, kolację i wyłączę telewizor kładę się z herbatką i książką w sypialni. Przyznaję, że nigdy tak nie odpoczywam przed snem. I nigdy wcześniej tak dobrze nie spałam. Dzięki temu, że moje oczy nie są narażone na światło emitowane przez telewizor albo laptop tuż przed snem, śpi mi się zdecydowanie lepiej. Wcześniejsze leżenie na kanapie przy włączonym telewizorze w minimalnym stopniu przypominało relaks. To była wegetacja a nie odpoczynek!

Apetyczna książka

  1. Zaczęłam detoks kaszą jaglaną

Kiedyś opowiadałam Wam o detoksie kaszą jaglaną, która oczyszcza organizm z toksyn. Od miesiąca codziennie na śniadanie jem kaszę z owocami jagodowymi (truskawka, borówka, wiśnia, aronia, jagoda). W końcu przestalam czuć zmęczenie…Od momentu kuracji oczyszczającej mój pot zaczął nieprzyjemnie pachnieć. Wcale nie jest mi wstyd z tego powodu. Ja się cieszę, bo wiem, że mój organizm się oczyszcza z tego całego syfu.

 

  1. Regularnie biorę suple

Wcześniej też je brałam, ale tylko wtedy, gdy sobie o nich przypomniałam. Witamina D, witamina K2MK7, Witamina A + E, Omega3 i koenzym Q. Regularnie spożywanie suplementów wyprowadziło mój organizm z chronicznego zmęczenia i senności. Owszem jestem mamą małego dziecka, które budzi się kilka razy w nocy. Ale uwierzcie mi, ja nawet wtedy, gdy mogłam się wyspać wstawałam bardzo zmęczona. Miałam wrażenie, że na drugie imię mam „zmęczenie”. Kilkutygodniowa kuracja odpowiednimi suplementami przyniosła pomyślne efekty. W końcu coś mi się chce. A dzięki temu słodycze odstawiłam na boczny tor.

 

  1. Częściej mówię mojej rodzinie, że ją kocham

Szczególnie Olkowi, z którym przez ostatni rok nie miałam najlepszych relacji. Pojawienie się na świecie Stefana wiele zmieniło w naszym życiu. Na początku miałam problemy z przystosowaniem się do roli podwójnej mamy. Potem było trochę lepiej, a od momentu, w którym podjełam decyzję o niepuszczaniu Olka do przedszkola, ze względu na ciągłe chorowanie Stefka nasze relacje się znacząco poprawiły. „Kocham się” w naszym domu gości dużo częściej niż kiedyś.  Podobnie z moim mężem. Czy jedno zdanie jest w stanie tak wiele zmienić? Ja myślę, że to zdanie jest tylko dodatkiem do naszych pewnych codziennych zachowań.

 

  1. Ćwiczę

Nie chcę pisać, że ćwiczę codziennie. W tej kwestii nadal brakuje mi dobrego kopa i motywacji. Cały czas szukam dyscypliny, którą się zachwycę. Na ten moment obowiązkowo chodzę na silkę 2 razy w tygodniu. To moja odskocznia od codziennych obowiązków i zmartwień. Czas na przemyślenia i klasyfikację marzeń. Raczej nie zostanę Ewą Chodakowską, a ruch traktuję jako „coś dla samej siebie”. Coś, dzięki czemu czuję się zajebiście przez wiele godzin po skończonych ćwiczeniach. Polecam każdej z Was…Ważne, aby zmienić stosunek na taki, gdy traktujecie sport jako przyjemność, a nie obowiązek.

 

  1. Regularnie uzupełniam mój kalendarz

Jeszcze kilka miesięcy potrafiłam nie pojechać na wizytę do lekarza, na którą umawiałam się kilka miesięcy wcześniej. Dlaczego? Bo wydawało mi się, że przecież jestem super zorganizowana, mam świetną pamięć, dzięki której zapamiętuje wszystkie daty wizyt u lekarza. Każdego roku kupowałam przepiękne kalendarze-notatniki, które świeciły pustkami. Tak jakbym nie maila żadnych planów na konkretny dzień. Szkoda, że tych dni było 365! Od stycznia tego roku mój kalendarz uzupełniam regularnie, zapisuję w nim wizyty u lekarzy, moje przemyślenia, plany i marzenia. Jestem dzięki temu lepiej zorganizowana i nie zapominam o ważnych rzeczach.

 

  1. Częściej próbuję nowych smaków

Wkurzałam się już na monotonię w naszej kuchni. Olek to bardzo wybredne dziecko, ma swoje ulubione potrawy, więc żeby nie spędzać codziennie wielu godzin w kuchni zazwyczaj gotowałam to, na co Olek miał ochotę. Oznacza to, że w naszym domu wiecznie jadło się pomidorówkę, rosół, zupę ogórkową albo schabowego z ziemniakami. Polska kuchnia jest spoko, ale kammon ile można! W naszej diecie zaczęły pojawiać się zdrowe kasze, tofu, hummus i przede wszystkim więcej warzyw. Ostatnio mam bzika na punkcie kuchni tajskiej, w weekend planuję zrobić swój pierwszy Pad Thai!

 

A ty jakie nowe rzeczy próbujesz zrobić w tym roku?

 

=============================

Jeżeli spodobał Ci się ten post, udostępnij go w swoich kanałach social media. Wystarczy, że klikniesz któryś w poniższych ikonek

↓↓↓

=============================

Jeśli chcesz być z nami w ciągłym kontakcie, zachęcam do:

→ Polub nasz profil na Facebooku lub profil na Bloglovin. Dzięki temu będziesz na bieżąco z nowościami na blogu.

→ Śledź nas na Instagramie. Znajdziesz tu sporo zdjęć z codziennego życia, których zazwyczaj nie publikuję na blogu

 

Share.

About Author

Mama dwuletniego Stefka i sześcioletniego Aleksandra, zakochana w macierzyństwie, modzie i swojej pracy :)