Wypadanie włosów po ciąży. Sprawdź, jak sobie z nimi poradziłam

1
Rate this post

Ciąża to wyjątkowy czas. W naszym ciele zachodzą wtedy przeróżne procesy. Jedne kobiety uważają, że pięknieją, inne twierdzą, że dziecko odbiera im urodę. Jest jednak jedna rzecz, która łączy wszystkie ciężarne. To zdecydowanie gęste włosy. Ta z nas, która była w ciąży dobrze wie o czym mówię. Wie również jakie to utrapienie, kiedy po trzech miesiącach po porodzie włosy zaczynają wypadać garściami. Przechodziłam przez to dwukrotnie i mam dla Was kilka rad, jak poradzić sobie z wypadaniem włosów po ciąży.  

 

Co zatem mogę zrobić dla swoich włosów, kiedy wypadają?

Hmmm, powiem tak: z hormonami my kobiety nie wygramy. Musimy zatem pozwolić wypaść tym włosom, które nie zrobiły tego w czasie ciąży. Etap wypadania włosów po porodzie trwa tylko kilka miesięcy, na szczęście. Jedyne, co możemy zrobić w tym czasie, to wzmocnić te, które są dopiero w „fazie wzrostu” i „spoczynku”. Cztery miesiące po tym jak urodziłam Olka nie mogłam czesać się w kucyka, bo przy czole miałam dwa łyse placki. Oczywiście w miejsce wypadniętych włosów pojawiły się nowe, ale wiecie, ile to trwało! Spod moich długich włosów wyrastały mi od skóry nowe, zanim ponownie związałam je w kucyka minął rok.

 

Na rynku dostępne są magiczne preparaty, których hasła reklamowe głoszą „zapomnij o łysinie” albo „już nigdy włos z głowy Ci nie spadnie”. Są też takie, które wstrzykuje się odpowiednio pod skórę głowy. Myślę, że to już rozwiązanie dla przypadków bardziej hardcorowych, a my powinniśmy skupić się na tych mniej inwazyjnych. W przypadku wypadających włosów, można również zadbać o odpowiednią dietę, bogatą w witaminy z grupy B oraz mikro- i makroelementy.

 

Jak zapobiegam wypadaniu włosów?

Sposób, o którym zaraz Wam powiem znam od czasów podstawówki. Już wtedy miałam duże problemy z wypadaniem włosów. Ale co się dziwić, skoro żywiłam się samymi bułkami z dżemem lub żółtym serem.

 

Czarna rzepa

Czyli warzywo, które jest jednym z najlepszych sposobów na wypadanie włosów. Kiedyś używałam najzwyklejszych szamponów z czarnej rzeczy za około 4 złote i miałam wrażenie ze działały. Ale z czasem, kiedy moje włosy były coraz bardziej obciążane zabiegami farbującymi i upiększającymi potrzebowałam czegoś bardziej profesjonalnego. Ale czarnej rzepie zostałam wierna po dziś dzień.

Czarna rzepa jest idealna nie tylko na cienkie i wypadające włosy. Świetnie sprawdza się przy przetłuszczających się włosach jak i tych z problemami z łupieżem. Przyspiesza też porost włosa i to faktycznie sprawdziło się u mnie.

 

Jak zrobić eliksir z czarnej rzeczy?

Wystarczy zetrzeć ją na tarce, a następnie przez gazę odsączyć sok.

Na skórę głowy nakładamy ją palcami lub strzykawką i zakładamy ręcznik. Eliksir trzymamy na skórze głowy przez ok 20 minut 2-3 razy w tygodniu.

Niestety, czarna rzepa może trochę piec w skórę głowy, więc nie zniechęcaj się przy pierwszym zabiegu. Drugą jej wadą jest zapach jej soku – nie należy do najprzyjemniejszych.

Czarna rzepa przynosi naprawdę rewelacyjne efekty. Wymaga to od nas nieco więcej czasu, ale warto.

 

Pokrzywa

To kolejny naturalny produkt, który odżywia włosy i wzmacnia ich cebulki. Z suszu pokrzywy robi się płukankę. Niestety pokrzywa nie jest dostępna w sklepach na wyciągnięcie ręki, dlatego musimy ja zebrać samodzielnie w kwietniu lub maju. Ważne by było to, przed jej kwitnięciem. Zerwane łodygi z młodymi liśćmi suszymy i zalewamy wrzątkiem (litr wody na garść suszu) i zaparzamy. Kiedy napar wystygnie płuczemy nim włosy i skórę głowy. Zawijamy włosy w ręcznik i trzymamy go na głowie ok 20 minut.

 

Oprócz czarnej rzepy i pokrzywy nie używam niczego więcej na wypadające włosy. Skupiam się raczej na ich pielęgnacji i unikaniu kosmetyków obciążających.  

 

Prawie rok temu podjęłam decyzję o rozjaśnieniu włosów, co niestety znacznie wpłynęło na ich kondycję. Nie są już takie lśniące, wyglądają mniej zdrowiej niż wtedy, gdy były brązowe. Mimo blondu ich kondycja i nie jest jednak najgorsza. Miałam okazję dowiedzieć się o tym podczas eventu zorganizowanego przez markę Schwarzkopf, który był launchem nowej marki produktów do włosów – Beology! W trakcie eventu zbadałam stan swoich włosów specjalnym skanerem, w którym wyszło, że są przesuszone. Doradzono mi kosmetyki nawilżające, ale jednocześnie nie obciążające włosów. W zasadzie mam taki rodzaj włosów, że z trzech serii kosmetyków Beology mogłabym używać wszystkich.

 

3 serie kosmetyków Beology to:

  1. Regeneracyjna, z odżywiającymi polimerami, w skład której wchodzi aż 5 produktów: szampon, odżywka, booster, maska, bi-serum,
  2. Nawilżająca, z panthenolem, w skład której wchodzą 4 produkty: szampon, odżywka, maska, mgiełka,
  3. Wygładzająca, z olejami, w skład której wchodzi aż 6 produktów: szampon, odżywka, odżywka mająca, maska, bi-serum, mgiełka.

 

Co wyróżnia produkty Beology?

To nowa linia kosmetyków premium inspirowana brunatną algą oraz głębią mórz. Jest połączeniem natury oraz technologii. Ekstrakt z głębin mórz pozyskiwany jest w rowie tektonicznym Zatoki Kalifornijskiej na głębokości 2000 metrów. Odpowiada za nawilżenie, regenerację i wzmocnienie włosów. Brunatna alga natomiast ma silne działanie antyoksydacyjne.

Ponieważ jest zima, a ja na co dzień noszę grubą czapkę, przez co włosy bardzo się puszą wybrałam dla siebie serię wygładzającą z olejami. Efekt? Bardzo dobry, włosy nawet po zdjęciu czapki są wygładzone i lśniące. Więc dla mnie efekt jest zadawalający. Do gustu najbardziej przypadła mi odżywka myjąca, bo pozwala zaoszczędzić czas podczas mycia głowy. Będąc mamą liczy się nie każda minuta, ale sekunda!

 

Czy polecam produkty Beology!

No jasne, bo w dobrej cenie otrzymujecie produkty premium, z których na pewno będziecie bardzo zadowoleni.  

 

Dziewczyny, a Wy jak walczycie z wypadającymi włosami? Podzielcie się swoimi sposobami w komentarzach.

 

Beology Beology Beology

Share.

About Author

Mama dwuletniego Stefka i sześcioletniego Aleksandra, zakochana w macierzyństwie, modzie i swojej pracy :)