Rzecz, bez której nasze wakacje okazałyby się klapą…

8

Pewnie zauważyliście już, że na naszym blogu poruszamy coraz więcej tematów związanych z podróżowaniem. Nie martwcie się, to przejściowe…Tematów tego typu było ostatnio sporo, ponieważ postanowiliśmy wykorzystać ten rok na wspólne wyjazdy. Przed wakacjami stwierdziliśmy, że jesteśmy już tak zmęczeni ciągłym mijaniem się i biegiem, że musimy te dwa letnie miesiące przeznaczyć wyłącznie dla siebie. I wiecie co? Było super, bo nie od dzisiaj wiadomo, że podróże mają wiele zalet. Nie dość, że kształcą, to jeszcze uczą siebie nawzajem. My wycisnęliśmy z nich tyle, że starczy nam energii na cały kolejny rok, a jak wiadomo będzie nam ona potrzebna, szczególnie pod koniec roku, kiedy w naszej rodzinie pojawi się nowy członek.

Na blogu pisaliśmy o tym, jak wyjechać z dziećmi i nie zwariować, o tym jak przygotować się do podróży samochodem, oraz pokazaliśmy Wam wycinek z naszych skandynawskich wakacji. W tym całym pośpiechu pomiędzy jednym wyjazdem a drugim, zapomniałam napisać Wam o bardzo ważnej rzeczy a mianowicie, o czymś, bez której nasze wakacje okazałyby się totalną klapą. I gdyby ktoś 10 lat temu powiedziałby mi, że pokocham ją tak bardzo, to wyśmiałabym go i odesłała do diabła.

Jakiś czas temu zrozumiałam, że w wyjazdach najważniejsza jest wygoda, a nie najnowsze trendy dyktowane przez szafiarki. Dlatego w tym roku, planując nasze wakacje postanowiłam skupić się na czymś bardzo ważnym, czyli stopach. Nasza rodzina nie jest typem podróżników relaksujących się przy drinku z palemką, frajdę sprawiają nam raczej przebyte kilometry, odwiedzane miejsca i ludzie, których spotykamy na naszej drodze. Dlatego obuwie, które zabieramy ze sobą, musi być wygodne i solidne. Do tej pory testowałam przeróżnych producentów, w tym roku przypomniałam sobie o marce, którą poznałam już 10 lat temu pracując w Stanach. Miejscowość w Kolorado, w której mieszkałam była jakby świątynią skupiającą turystów w obuwiu marki Teva. W tamtych czasach wygodę miałam gdzieś, bo w wieku 20 lat liczył się dla mnie jedynie wygląd, a z drugiej strony chciałam odróżnić się od tłumów noszących sandały na rzepy.

Dlaczego Teva skradła moje serce? Sama nie wiem, to chyba jakiś amerykański patent, dzięki któremu raz założone buty pozostaną z jego właścicielem już na zawsze. Teva to nie tylko obuwie, to styl życia, komfort i lekkość, dzięki czemu wakacyjne wyjazdy przestają raz na zawsze kojarzyć się z odciskami i plastrami. Dzięki niezawodnemu systemowi nylonowych pasków i zapięć, obuwie zyskuje wytrzymałość oraz wyjątkową stabilność, a miękka wkładka zapewnia doskonałe oparcie stopy. Nigdy nie przypuszczałam, że kilka pasków i rzep mogą tworzyć coś tak wyjątkowego, coś z czym naprawdę ciężko się rozstać. Sandały które pokochał Olek nadają się na długie piesze wycieczki, piach, wodę i błoto, a dzięki temu, że paski są materiałowe łatwo utrzymać je w czystości. Według mnie to najlepsze sandały dla dzieci. Nawet mój mąż, największy przeciwnik obuwia letniego przekonał się do swoich, leciutkich i wygodnych łososiowych cichobiegów, a ja w tym roku świeciłam na plaży w swoich skórzanych i biżuteryjnych sreberkach.

Teva to nie tylko producent sandałów, w swojej ofercie mają obuwie całoroczne, które sprawdzi się przy pogodzie towarzyszącej każdej z czterech pór roku. Całoroczne modele, są na tyle lekkie i przewiewne, że sprawdzą się na górskim szlaku w środku lata, wzbogacone o wodoodporność i odpowiednią izolację, stawią wyzwanie jesiennym deszczom i zimowym temperaturom. Jeżeli Waszym stylem życia są rodzinne wycieczki po mieście, za miastem i dalekie podróże a jednocześnie zależy Wam na wygodzie i zdrowiu swoich stóp wybierzcie Tevę. Amerykanie wiedzą co dobre, żałuję, że zrozumiałam to dopiero po tylu latach.

20160812-IMG_0899 20160812-IMG_0890 20160812-IMG_0797 20160812-IMG_0792 20160812-IMG_0880 20160812-IMG_0945  20160812-IMG_097520160812-IMG_0938 20160812-IMG_0971 20160812-IMG_0866 20160812-IMG_0804

Wpis powstał we współpracy z firmą RAVEN.

Share.

About Author

Mama trzyletniego Aleksandra, zakochana w macierzyństwie, modzie i swojej pracy :)

  • Przyznaję szczerze: czasami aż zazdrościłam 🙂
    I pomyśleć, że za rok będzie o jedną parę butków więcej …

    • Haha, no właśnie będziemy potrzebowali jeszcze jednej pary Tevy za rok:)

  • Jeśli o mnie chodzi, to możesz w kółko pisać o podróżowaniu, bo uwielbiam takie wpisy 🙂 Zresztą z wykształcenia jestem specjalistką od turystyki 😉

    • O proszę, jasne, póki mogę będę pisała. Mam jeszcze kilka perełek w zanadrzu 🙂

  • Znamy tevy od wielu lat i lubimy bardzo, idealne sandały turystyczne. Jeszcze Source sa bardzo fajne, mój mąż teraz takie ma.

    • To prawda, jak ktoś założy je raz na stopy nie będzie chciał innych.

  • My też je mamy! Okazały się strzałek w dziesiątkę podczas wszystkich naszych wakacyjnych wojaży 🙂

  • Nie znamy 🙂 trzeba nadrobić 🙂