Przepraszam, ale niech Pani założy dziecku majtki!

4

Przed nami wyzwanie „lato”! Już niedługo ruszymy całymi rodzinami nad morze i jeziora. Całe dnie będziemy wylegiwali się na plaży i zażywali kąpieli wodnych. Ja już przebieram nóżkami, bo zima dała mi nieźle w kość.

Okres urlopowy to również jeden z najgorętszych tematów wśród rodziców, a wszystko za sprawą podejścia do tematu „nagość na plaży”. Dzieli on rodziców na dwa obozy, bo ma on tyle samo zwolenników, co i przeciwników. Jak w końcu jest z tą nagością dzieci? Gdzie leży granica w pokazywaniu ciałka naszego dziecka?

Przecież pokolenie dzisiejszych rodziców, czyli nas, kiedyś spędzało wakacje najbardziej naturalnie, jak się dało. Najlepiej nago lub jedynie w majteczkach. Było naturalnie, było swojsko. I nikt nie martwił się o to, co pomyśli sąsiad z ręcznika obok. Nikt też nie bał się o to, że ktoś z ukrycia sfotografuje nagie dziecko podczas zabawy w wodzie. Ludzie nie patrzyli na to przez pryzmat pedofili i zboczeńców. Było bezpiecznie, ponieważ świadomość niebezpieczeństwa i konsekwencji nagości była mniejsza.

Jak jest dzisiaj?

Teraz jest inaczej. Przeróżne media trąbią na lewo i prawo o kolejnych przypadkach złapania pedofila. Jesteśmy więc w pewien sposób bombardowani komunikatami: „Bądź czujny”, albo „Zawsze zakładaj dziecku majtki”. Do tego dochodzi też większa świadomość nas samych.

Czym jest nagość w dzisiejszych czasach?

Kiedyś widok gołego dziecka na plaży był czymś normalnym i naturalnym, teraz zwyczajnie oburza. Myślimy „Co za rodzic pozwala biegać temu dziecku na golasa. Co z jego bezpieczeństwem?”. Nagość naszych dzieci stała się najbardziej chronionym tematem, i to jest normalne. Bo jako rodzice martwimy się i nie dopuszczamy myśli, że coś mogłoby się stać naszym milusińskim, nie tylko pod kątem fizycznym, bo dochodzi do tego jeszcze aspekt psychiczny.

Dlaczego temat ten tak bardzo nas poróżnia?

A no jedni uważają, że człowiek rodzi się nago, więc tej nagości nie powinien się wstydzić. Inni przesadzają w drugą stronę i na plażę ubierają dzieci w kombinezony, bo chcą zakryć jak najwięcej. Która grupa ma zatem rację? Myślę, że rozwiązanie leży po środku. Nie mówię, że nagość na plaży jest dobra, ale nie twierdzę też, że przy temperaturze 30°C powinnam ubierać dziecko w majty i kaftan.

Pamiętajmy, że każdy malec bez względu na swój wiek, zasługuje na godność i autonomię. Dlatego nie decydujmy za nie.. Zrobienie zdjęcia gołemu dziecku i puszczenie go do sieci zajmuje minutę. Tylko MINUTĘ. To ona decyduje o tym, czy nasze dziecko w przyszłości nie będzie narażone na rożnego rodzaju działania patologiczne związane z pedofilią czy wyśmiewaniem ze strony rówieśników. Jeśli przekroczy się w pewnym stopniu granice komfortu malucha, to może być to przyczyną jakiś zaburzeń lękowych w przyszłości. Wstyd, zażenowanie, skrępowanie a nawet próby samobójcze mogą być tego efektem. W dobie dzisiejszych sprzętów i mediów, lepiej pomyśleć o tym wcześniej i uniknąć możliwych czarnych scenariuszy w przyszłości.

Inna sprawa, gdy mówmy o kąpieli w basenie we własnym podwórku, gdzie dokoła nie ma żadnych postronnych osób. I żebyśmy nie zrozumieli się źle, nagość jest OK, ale według mnie tylko w tych miejscach, gdzie nasze dzieci nie są narażone na żadne niebezpieczeństwa ze strony osób trzecich.

Jakie są inne powody, by ubrać dziecko?

Bezpieczeństwo psychiczne to nie jedyny powód, aby ubrać malucha na plaży. Miejsce, na którym każdego dnia wypoczywa po kilka tysięcy osób aż roi się od śmieci, odchodów i innych rzeczy, które są źródłem przeróżnych zarazków. Uważam, że lepiej jest zapobiegać niż leczyć. Więc, aby unikać jakiegokolwiek dyskomfortu związanego z urlopem, zakładam majteczki mojemu dziecku.

Jest jeszcze sprawa załatwiania potrzeb fizjologicznych na plaży. Podobno dziecku wszystko wolno, ale na litość boską, czy zrobienie kupy na brzegu morza czy jeziora to naprawdę powód do dumy? Nigdy nie zapomnę ojca, którego syn w ubiegłym roku zrobił kupę na plaży, tuż przy linii woda-piasek. Zamiast skrępowania zobaczyłam na jego twarzy ogromny uśmiech i rechotanie z radości. Aaaa i najważniejsze- dumę, która tak bardzo go rozpierała. Bo pierworodny „sobie poradził” … Przecież “kupę zaraz zabierze fala.” #kurtynamilczenia

Yyyy… naprawdę, tak to działa? Ze morze i plaża to przenośna toaleta? Rodzice, uczmy nasze dzieci załatwiania potrzeb fizjologicznych w toalecie, a najmłodszym pociechom zakładajmy pieluchy….

I najważniejsze na koniec!

Nie traktujmy naszych ciał i intymności jak tabu, bo to nie o to w tym wszystkim chodzi. Nie mówmy do dziecka „Załóż majteczki. Pamiętaj, że nigdy nie wolno pokazywać nikomu swojego siusiaka. Nikt nie może go zobaczyć”. Nie chodzi o to, by dziecko pojmowało swoją intymność jak zakazany owoc, coś, czego powinno się wstydzić i o czym się nie rozmawia. Nagość jest naturalna, tacy się rodzimy i tak powinniśmy myśleć. Jedyne, co trzeba zrobić to znaleźć granicę tej nagości. Każdy niech pokazuje tyle, ile chce. Ale ten kto pokazał za dużo, niech nie płacze potem, że krzywdził siebie, albo swoje dziecko. Czujność jest naszym sprzymierzeńcem, dlatego nigdy o niej nie zapominajmy, nawet na wakacjach.

=============================

Jeżeli spodobał Ci się ten post, udostępnij go w swoich kanałach social media. Wystarczy, że klikniesz któryś w poniższych ikonek

↓↓↓

=============================

Jeśli chcesz być z nami w ciągłym kontakcie, zachęcam do:

→ Polub nasz profil na Facebooku lub profil na Bloglovin. Dzięki temu będziesz na bieżąco z nowościami na blogu.

→ Śledź nas na Instagramie. Znajdziesz tu sporo zdjęć z codziennego życia, których zazwyczaj nie publikuję na blogu

Share.

About Author

Mama trzyletniego Aleksandra, zakochana w macierzyństwie, modzie i swojej pracy :)

  • Mój syn, gdy miał 2 latka nie akceptował mokrych kąpielówek na plaży ! Więc gdy tylko lekko namokły ściągał je i biegał nago. Nie było rady. Krzyczał i wpadał w histerię gdy próbowałam mu zakładać wilgotne kąpielówki. A ludzie z pewnością myśleli jaka ze mnie głupia matka 🙂

    Generalnie uważam, że intymność dziecka powinna być tak samo chroniona jak nasza. I trzeba z dzieckiem rozmawiać o tym od najmłodszych lat. W życiu bym nie pozwoliła załatwić się dziecku na brzegu plaży! Tak samo jak nie lubię psich odchodów na plaży tak samo obrzydzają mnie dziecięce kupy poza miejscem gdzie powinny się znaleźć czyli pielucha/toaleta.

    Masz rację, nie powinniśmy traktować intymności dziecka i naszej jako tabu. Ale trzeba być czujnym, bo starsze dzieci, które nie zostały nauczone „wstydu”, nie mają oporów by negliżować się przed rówieśnikami. I niestety takie przypadki są znane już wśród pięciolatków.

  • Bardzo rozsądnie napisane!

  • Mariusz Gaworek

    W kształtowaniu osobowości jak i wartości moralnych naszych dzieci odpowiedzialność ponoszą opiekunowie nad nieletnimi. W państwie Polskim za dzieci odpowiada „przedstawiciel ustawowy” którego może zmienić sąd dla „dobra nieletnich”. W mojej ocenie prawo na dzień dzisiejszy dzieli pedofila na „krzywdzącego dzieci” jak i „umiejącego się rozliczać z dziećmi”. Pedofile i zboczeńcy to też ludzie i bądźmy tolerancyjni bo tak nakazuje polityczna poprawność.

  • Właśnie wrócilismy z wakacji. Pierwszego dnia na plaży, złapaliśmy się na tym, że zastanawiamy się czy nasze jednoroczne dziecko może siedzieć bez pieluszki a tylko w samej czapeczce :0…nawet wywiązała się z tego powodu rodzinna dyskusja….ehhh – takie czasy. Pozdrawiam. Karola.