Nie chcę, żeby moje dziecko dorastało w ten sposób! A Ty?

0

Jaki jest największy sukces rodzicielski? Co przyniesie mi największe spełnienie jako mamie albo tacie? No, jak myślisz…?

Same pochwały, najlepsze stopnie mojego dziecka w przedszkolu i szkole?

Raczej nie.

Zajmowanie pierwszych miejsc w zawodach sportowych?

Znowu pudło.

Pieniądze, dzięki którym będę mogła zapewnić im najlepsze zabawki, wyjazdy za granicę i oryginalne ciuchy?

Trzeci błąd. 

Zabawne, ale odnoszę wrażenie, że eksperci i cała reszta amerykańskich naukowców co roku dochodzi do wniosku, że dodatkowe zera na koncie nie sprawiają, że jesteśmy szczęśliwsi. I bez zbędnego pierdzielenia, nie ukrywam, że przecież nikt na świecie nie chce być biedny. Pieniądze szczęścia nie dają bla, bla, bla…Tu nie chodzi o to.  Jednak kiedy zaspokoisz podstawowe potrzeby: jedzenia, wiesz, że nie przecieka Ci dach nad głową, możesz wysłać dziecko do szkoły, to dochodzisz do wniosku, że nie kupisz szczęścia za pieniądze. Nie kupisz tych pięknych chwil, w których dziękujesz, że zostałaś mamą. I nikt mi nie powie-to cholernie trudny zawód, bo odpowiadasz, za życie drugiego człowieka, ale gra jest warta świeczki.

Wiesz co ja uważam za swój największy sukces rodzicielski? To, że moje dzieci są szczęśliwe. Tak, po prostu. Mają świadomość, że zapewniamy mu wraz z mężem bezpieczeństwo, miłość i rozmowę. Bo nie ma nic piękniejszego, kiedy Olek przychodzi do mnie i zaprasza mnie do swojego świata, powierza największe sekrety. Marzę o chwili, gdy jako nastolatek przyjdzie do mnie po radę. To chyba będzie dla mnie największy komplement, największy rodzicielski sukces. Ale tę relację trzeba budować od pierwszych dni życia. Nie da się zbudować bliskości z drugim człowiekiem bez włożenia wkładu własnego. Bywa cholernie ciężko. Nie mamy wpływu na to, co nas spotyka w życiu, ale mamy wpływ na reakcję na to, co nas spotyka.

 Zrób krótki rachunek sumienia.

Pomyśl… Ile czasu poświęcasz własnemu dziecku? Rozmawiasz z nim o jego i swoich uczuciach? Jaka jest jakość Waszych relacji?

Zapisujemy dzieciaki na przeróżne zajęcia pozalekcyjne, angielski, hiszpański, włoski piłka nożna, basen, tańce, balet… Wszystko super. Za naszych czasów przecież nie było tylu możliwości rozwoju, ale czy to znaczy, że my jako dzieci byliśmy mniej szczęśliwsi? My żyliśmy beztrosko, bez przymusów. Jak jest dzisiaj?

Czasem dopada mnie refleksja, że w natłoku tych wszystkich modnych zajęć zapominamy o regeneracji i zwyczajnym odpoczynku dla naszych pociech. Stare powiedzenie mówi: ,,Co za dużo, to nie zdrowo.” Jak jest u Was? Czy nie jest czasem tak, że chcemy, aby nasze maluchy były alfą i omegą, zajmowały w przyszłości prezesowskie fotele, a przy tym zapominamy, że odzieramy ich z beztroskiego dzieciństwa? Ok, dziecko może kochać dodatkowe zajęcia, ponieważ rozwija swoje pasje, ale bądźmy rodzicami, a nie dyktatorami. Dziecko nie może się nas bać. Wybierajmy czas spędzony z bliskimi, a nie pieniądze. Co nam przyjdzie z tysięcy na koncie skoro nie zaznajemy miłości, a własne dzieci się nas boją i nie chcą z nami gadać. Ludzie! Nie dajmy się zwariować! Sekretem dobrego życia jest radość z tego, co już jest. Właśnie tu. Właśnie teraz. Wszędzie wokół Ciebie. Wybierajmy mądrze dodatkowe zajęcia dla dzieci, nie planujmy im życia, bo ono samo przynosi najlepsze scenariusze.

A teraz zajrzyj do poprzednich moich wpisów i zobacz, czy tak samo jak ten, podobają się Tobie.

  • Tulenie to najlepsze, co możesz dać swojemu dziecku. Dowiedz się dlaczego – KLIK
  • Jesteśmy tylko matkami i aż matkami! – KLIK

  • Niech Pani wyjmie temu dziecku smoczek z buzi! Przecież ono ma ze 4 lata! – KLIK

Share.

About Author

Mama trzyletniego Aleksandra, zakochana w macierzyństwie, modzie i swojej pracy :)