Moje dziecko się usamodzielnia!

11

Czekałam, czekałam i się doczekałam. Dzisiaj mogę już oficjalnie powiedzieć, że moje dziecko się usamodzielniło. Nie jest to rozwinięte jeszcze tak całkowicie na tip top, ale w większości przypadków mogę liczyć na jego wsparcie. Zajęło mi to trzy lata, żeby móc odetchnąć w ulgą i powiedzieć „cholera, wygrałam 20 dodatkowych minut w ciągu dnia, bo Olek potrafi zrobić już coś wokół siebie”. Wiecie, jak to cieszy?! Na maksa! Pracowałam na to ciężko, nie poddając się i ciągle próbując.

Olek to cudowne dziecko, bo to usamodzielnienie się przyszło mu łatwo, jakoś tak naturalnie. Nie mogę powiedzieć, że sam wpadł na pomysł samodzielnego jedzenia, sprzątania czy ubierania się. Na początku musiał załapać o co kaman, żeby potem już tylko prześcigać się ze swoimi starymi w wielu czynnościach. Po pierwszym razie było już z górki, bo zanim się obejrzałam, moje dziecię np. stało w drzwiach ubrane w buty „nie na tę nogę”. To nic, że było mu niewygodnie, on aż skakał z zachwytu nad sobą i swoją dorosłością.

Niezależność dziecka jeszcze nikomu nie zaszkodziła. Ja widzę praktycznie jedynie jej plusy, bo po pierwsze dziecko usamodzielnia się, a po drugie uczy nawyków, które przydadzą mu się w dorosłym życiu. Im wcześniej się zacznie, tym lepsze efekty się osiągnie. Razem z mężem staraliśmy się stosować najprostsze sposoby, takie które sami wynieśliśmy z naszych rodzinnych domów.

  1. Pokazaliśmy mu jeden, drugi i trzeci raz, jak zakładać skarpetki, majteczki, spodnie i koszulkę. Z tą ostatnią szło mu najgorzej, ponieważ ciężko było mu skoordynować ręce. Wiedział, że gdzieś musi je wsadzić, ale nie do końca rozumiał gdzie i w jaki sposób je tam umieścić. Teraz ubrania Olka leżą w szafie na najniższych półkach, a moje dziecko  ubiera się w to, co samo sobie wybrało.
  2. Aby nauczyć Olka samodzielnego mycia rączek, zakupiliśmy plastikowy podest za 20 zł i mydło w płynie z automatycznym dozownikiem. Teraz mycie rąk to w pewnym sensie zabawa, a nie obowiązek.
  3. Do pewnego momentu nasz salon wyglądał, jak wielki plac zabaw,  a pokój Olka był jedynie magazynem do przechowywania zabawek, który co wieczór ogarniany był przeze mnie, a nie przez swojego właściciela. Żeby zachęcić młodego do zabawy w swoim pokoju, wszystkie zabawki przestawiliśmy na najniższe półki lub na podłogę. Zamiast dużych koszy na zabawki, które były tylko źródłem nieporozumienia pomiędzy rodzicami i bałaganu, przestawiłam się na mniejsze, w które poukładałam zabawki tematycznie (rzeczy kuchenne oddzielnie, kredki oddzielnie, małe samochodziki oddzielnie, itp.). Teraz wszystkie swoje gadżety ma na wyciągnięcie ręki i korzysta z nich wtedy, kiedy chce.
  4. Mamy w naszym domu rytuał sprzątania zabawek. Nie praktykujemy zasady, że dziecko się bawi, a rodzic sprząta. Sprząta ten, kto bałagani. Na początku było ciężko, bo Olek jest uparty i uważał, że utrzymanie porządku w jego pokoju należy do obowiązków rodziców. Nie powiem, bo zajęło nam to chwilę, ale teraz sprzątanie po sobie to coś naturalnego.
  5. Samodzielnego jedzenia nauczył młodego w zasadzie żłobek. Na tym właśnie polega edukacja żłobko-przedszkolna, że dziecko szybko się usamodzielnia. Podpatrując swoich kolegów chłonie wszystko jak gąbka.

Nie bój się, że zabierasz dziecku dzieciństwo ucząc go samodzielności. Im wcześniej zaczniesz, tym więcej zyskasz. Dzięki temu, twoje dziecko wypracuje sobie pewne nawyki, które początkowo będę śmieszyły z powodu swojej niedoskonałości, by z czasem móc razić swoim profesjonalizmem.

Jest jeszcze sporo rzeczy, w których wyręczamy Olka, ale liczę na to, że sukcesywnie będziemy mogli się pochwalić, czego nowego się nauczył. Trzymam kciuki i za Was! A jeżeli chcesz coś dopisać do mojej listy, to śmiało podziel się z nami tym!

blog parentingowy Olomanolo.pl blog parentingowy Olomanolo.pl blog parentingowy Olomanolo.pl blog parentingowy Olomanolo.pl blog parentingowy Olomanolo.pl blog parentingowy Olomanolo.pl blog parentingowy Olomanolo.pl blog parentingowy Olomanolo.pl

Share.

About Author

Mama trzyletniego Aleksandra, zakochana w macierzyństwie, modzie i swojej pracy :)

  • Asia

    To czy dziecko się usamodzielni, wynika też z jego wieku. Im starsze, tym samodzielniejsze. Fajnie, że piszesz o tym.

    • Kamila

      Fakt, zgadzam się

  • Nasza Olka też uczy się samodzielności, najlepiej wychodzi jej jedzenie, wycie rąk (uwielbia) i mycie zębów (jeszcze po niej poprawiam ale zawsze mamy przy tym zabawę). Podzielam Twoją radość z takich małych/dużych sukcesów.

    • Kamila

      Konrad, bo to naprawdę cieszy:)

  • Antek oporny, nie chce pomagać w sprzątaniu :/

    • Anonim

      Zabawek oczywiście, bo mopa czy odkurzacz to chwyta chętnie.

    • Kamila

      U nas Olek wynajdzie na podłodze najmniejszy okruszek, podniesie i wyrzuci do kosza. Jest mega czysty. W przedszkolu panie nie mogą wyjść z zachwytu.

  • U nas też króluje idea samodzielności (przy siostrze montessoriance i tak nie mogłoby być inaczej ;), choć ostatnio od teściowej usłyszałam, że „kto to widział, żeby 3 latka się sama myła”… Eh 😉

    • Kamila

      Wow, super. Dzieci rzeczywiście szybciej zaczynają robić różne rzeczy, kiedy mają starsze rodzeństwo. Nic tylko pozazdrościć 🙂

  • Brzmi naprawdę super! Też się staramy, ale przyznaję, że jesteśmy w powijakach. Zwłaszcza jeśli chodzi o punkt 3 i 4 😉 Ale fakt, że to bardzo cieszy. Dziś uświadomiłam sobie, że nie pamiętam kiedy karmiłam swoje dziecko. Usamodzielniają się tak szybko. Trochę (ale tylko trochę) chlip 🙂

    • Kamila

      Super Aga!!!