Mam nie(idealne) życie, tak jak Ty!

12

Wchodzisz na Facebooka. Wszyscy uśmiechnięci, piękni, w ,,cudownym nastroju”. Koniecznie muszą wrzucać fotki w modnych miejscach na wakacjach, nie żadnych tam, wczasach pod gruszą. Wszyscy w super związkach, komunikują jak bardzo się kochają.

Tu zresztą wszystko musi być idealne- ciało, relacje, praca, wyjazdy. Pierwsze przykazanie współczesnego człowieka? Bądź perfekcyjny. Siadasz z kawą przed komputerem, w wyciągniętym dresie i myślisz: Gówno prawda.

Jedna z moich koleżanek- dusza towarzystwa, której uśmiech nie schodzi nigdy z twarzy wydawała mi się ostatnio jakaś przygnębiona. Wyciągnęłam ją na ciacho i wyłożyłam kawę na ławę:

– Co jest? – zapytałam.

Rozpłakała się, mówiąc, że nie ma już siły udawać.

– Yyyy… Udawać? Ale czego?

Ta sexy dziewczyna, której zawsze zazdrościłam figury niczym z wybiegu Victoria’s Secret, uwielbiana przez wszystkich, posiadająca wymarzoną pracę i przystojnego męża, którego wszystkie jej zazdrościłyśmy, zamieniła się w sekundę w małą bezbronną dziewczynkę. Siedziała i wyglądała jak zagubione dziecko. Nic z tego nie rozumiałam. Co z tego, że awansowała, zostając pracownikiem roku, co z tego, że jeździ na zakupy do Mediolanu, co jej po świetnym samochodzie i wakacjach na innym kontynencie. Skoro nie śpi z nerwów, nie pamięta kiedy ostatnio odwiedziła rodziców, a przystojny mąż? Znalazł sobie nową towarzyszkę, która ma dla niego więcej czasu. Ona sama nie bardzo ma z kim o tym pogadać, bo tak jakoś głupio się przyznać… Ot, dzisiejszy człowiek sukcesu. Wszyscy zazdrościli jej idealnego życia. Miała podobno wszystko.

Przyznam, że gdy zamieszkałam kilkanaście lat temu w Warszawie, nieświadomie sama założyłam koszulkę z numerem startowym w tym wyścigu. Tak bardzo chciałam znać się na wszystkim, być idealną w każdej dziedzinie życia, żeby móc porozmawiać z moimi nowymi znajomymi. Przecież oni tak dobrze się na wszystkim znali. Pytając o samopoczucie nikt nie opowiadał o swoich problemach. Prawdziwym faux pas było rozmawianie o rzeczach trudnych i (przynajmniej dla mnie) przyziemnych. Przecież Facebook i filtry na Instagramie pokazują kolorową rzeczywistość. Twoje życie nie jest zajebiste? Sorry, to chyba pomyliłeś wejścia. Łowcy szczęścia… Spotykasz koleżankę na mieście, buzi buzi, „Kochana świetnie, wyglądasz, naprawdę Moniczko, ale schudłaś. Bardzo się spieszę, zdzwonimy się.” I wiesz, że na pewno nie zadzwoni…

Ale czy przypadkiem ta fabryka nie produkuje podróbek? Moja przyjaciółka nie śpi po nocach z nerwów, nie może jeść, wypadają jej włosy i to ma być droga do sukcesu? Czym jest dzisiaj prawdziwa miłość? Często to tylko łatwy i szybki seks. Masz 1000 znajomych na Fejsie? Super, do kogo z nich zadzwonisz, gdy będziesz potrzebował pomocy? Ilu z nich pamięta, żeby napisać i zapytać, co u Ciebie? Mąż- karierowicz jest stale w pracy? Jak wynagradza ten czas Waszemu dziecku? Kupi drogą zabawkę? Zabierze w weekend na szybkie jedzenie do McDonald’s (obowiązkowo zamawiając zestaw Happy Meal z najlepszą zabawką). I później słyszysz:

– Tata jest super! No pewnie, że jest super…

Tak było kiedyś –  ja z małej, spokojnej miejscowości, gdzie praktycznie wszyscy się znają i duża, nieodkryta Warszawa. Tak bardzo nie chciałam przegapić żadnej okazji, którą daje mi los. Już nie wystarczało mi to, co mam. Szukałam szczęścia w tym wielkim mieście. Czasem nawet zastanawiałam się jak ci ludzie mają siłę biec od razu po pracy na kręgle, drinka, do kasyna. Starzeję się czy co? Ale robiłam podobnie. Tylko wiecie co? To wszystko psu na budę, gdy w moim życiu nie ma ICH- mojego męża i dwóch synów.

Ile razy wściekam się i marzę o spaniu do południa, o błogiej ciszy, o idealnym porządku w domu. W końcu nachodzi dzień kiedy mam wychodne, zamykam drzwi naszego mieszkania…a ja już tęsknię. Za ciągłymi pytaniami Olka, za kwileniem Stefka. Daleko mi do ideału, ale staram się doceniać i dziękować za każdą chwilę, za wspaniałego męża, zdrowe dzieci. Często robimy sobie małe święto w domu. Najpierw wspólne gotowanie, degustacja, później wyciągamy na przykład planszówkę. Nauczyliśmy się z mężem celebrować chwile, dużo rozmawiamy, wtedy nasze smartfony idą w odstawkę. Kiedyś wpadałam w histerię widząc kolejną zmarszczkę, dzisiaj polubiłyśmy się. Oczywiście, że lubię mocniejszy makijaż, fajnie ciuchy, o butach i torebkach nie chcę wspominać. Jednak teraz wiem, że nie są to magiczne pigułki dające poczucie spełnienia.

To za Tobą, Naturalna Dziewczyno, odwracam się na ulicy. Nie potrzebujesz tony tapety na twarzy, masz niesamowity uśmiech i te oczy… Nawet muśnięte tylko tuszem są jakieś takie… radosne.

A gdyby tak zrobić sobie raz na jakiś czas dzień bez mocnego makijażu, w ulubionych ciuchach, bez tych wszystkich filtrów na Instagramie, bez oszukiwania, zadzwonić do koleżanki i zapytać: Co słychać? Albo w weekend zrobić rzeczy, które przyniosą Ci prawdziwą przyjemność i docenić to, co mamy?  Przyłączysz się do mojego wyzwania?

Share.

About Author

Mama trzyletniego Aleksandra, zakochana w macierzyństwie, modzie i swojej pracy :)

  • I to jest to, o czym ja pisałam już daaawno. Dziś naturalność to już rzadkość. Szkoda, że mało ludzi docenia to, co ma.
    Cudny teskt.

    • Dzięki Martusia, przykre to, że tak jest. Dążymy do perfekcji, do bycia idealnym, do posiadania za dużo…Dzisiejsze życie jest takie szybkie, dlatego fajnie zatrzymać się choć na moment.

  • Kurcze, a ja tak żyję na co dzień – bez żadnych filtrów na rzeczywistość, choć tak sobie czasem myślę, ze ktoś obserwując mój profil mógłby mi zarzucić, że ubarwiam rzeczywistość, a ja po prostu jestem szalenie szczęśliwa i zawsze widzę jasne strony, i cieszę się tym, co mam 🙂

    • I tak trzymaj kobieto! Bo szczerość i szczęcie od ciebie bije, jak promienie słoneczne 🙂

  • Śmieję się, że chyba drugie dojrzewanie przechodzę, bo dostrzegam to co kiedyś mnie jakby nie dotyczyło, nie ruszało. Dziś wiem bardziej co jest najcenniejsze i co powinno i jest priorytetem. Gryzie mnie sztucznosc z dziesiątkami filtrów. Gryzie pokazówka z socialach.

    • Kochana, tak właśnie jest. Zycie niektórych staje się fikcją. A wiesz co, pozorowanie i udawanie kiedyś zaczyna męczyć …

  • Love You! Myślę tak, jak Ty! Zresztą Ty wiesz<3

  • Dzień dobry 🙂 Twój wpis ukazał się dzisiaj na PatiCafe.
    Serdecznie pozdrawiam i z okazji dzisiejszego święta życzę samych macierzyńskich radości – Patrycja

  • Oj tak, sama sie wpędzam w kompleksy porównując się z dawnymi koleżankami z liceum, doskonałymi mamusiami rozbijającymi się z bogatymi mężami po Maderach i Egiptach… I wpadam w błędne koło chwaląc się ukończoną książką, moim Euzebiuszem, nowym namiotem.

    Czasem myślę, że może jakaś znajoma od Egiptu i nowego Forda wpada w zazdrość myśląc „ta to żyje na luzie”, ale niestety życie nie jest takie proste.

    Pozdrawiam i zapraszam na: zoio.pl

  • Tak to czasem w tym życiu bywa, to co piękne na zewnątrz nie zawsze jest takie samo wewnątrz. Często spotykam się z takimi historiami, ale cóż poradzimy. Możemy się ubrać jedynie z rozpaczy w http://www.kostium.com 🙂