O tym, jak w końcu doszłam do porozumienia z teściami w kwestii wychowania MOICH dzieci

3

Dziadkowie… Któż z nas ich nie kocha? To z nimi związane są najlepsze wspomnienia z dzieciństwa. Przysmaki gotowane tylko dla nas, wspólne sekrety przed rodzicami, które kiedyś były arcyważne, czytanie bajek na dobranoc, słuchanie tego, co trzeba robić, a czego nie wolno. Pamiętacie to? Posiadanie dziadków to naprawdę fajna sprawa, zarówno dla rodziców, dziecka jak i samych seniorów.

Nie zawsze jednak jest tak, że te trzy strony cieszą się ze wzajemnych relacji. Często  dochodzi do konfrontacji na linii Rodzice – Dziadkowie. Smutne, że czasem zapominamy, że gramy przecież do jednej bramki. Czy nie jest tak, że w tym wszystkim, to jednak dziecko jest najważniejsze? I nikt tu niczego nie musi sobie udowadniać.

Dobrze mieć dziadków. Ich obecność wnosi wiele dobrego zarówno w życie, jak i rozwój dziecka, a drugiej strony ułatwia rodzicom funkcjonowanie. Bo kto, jak nie oni zostaną z wnukiem, kiedy młodzi zechcą pójść na randkę albo spacer? (Hello, nam też należy się coś od życia!).

Co zrobić,aby te relacje były poprawne? Należy wziąć pod uwagę kilka ważnych aspektów, które niestety przez wielu rodziców oceniane są jako te psujące ich pociechy. Z drugiej strony zdarzają się przypadki, że to dziadkowie czują się osaczeni i wykorzystywani przez swoje dzieci. Dlatego, aby uniknąć w pełni niekomfortowych sytuacji i niedopowiedzianych zdań, najlepiej przedyskutować wspólnie kwestie podejścia do wychowania dziecka.

Czy dziadkowie mają obowiązek zajmowania się wnukami?

Wielu parom, którym rodzi się dziecko wydaje się, że obowiązkiem dziadków jest obecność w życiu wnuków. Nie mylmy tutaj opieki z doskoku, kiedy rodzice mają coś ważnego do załatwienia, z opieką na stałe, czyli niemal pracą na etat. Warto przedyskutować tę sprawę wspólnie z dziadkami, zapytać o ich dostępność i możliwości. To ważne. Potem unikniemy dziwnych sytuacji typu „Ja sobie zaplanowałam romantyczny weekend z mężem w Paryżu, a jego matka wyjeżdża wtedy na wakacje”. Takich przykładów może być jeszcze więcej. Niby to błahostka, ale potrafi popsuć wspólne relacje.

Gdzie leży granica?

Dziadkowie powinni znać granice, zatem je ustalmy! Różnica pokoleń polega na tym, że w niektórych kwestiach jedno pokolenie nie musi zgadzać się z drugim. Ta rozbieżność wynika z rozwoju globalnego, postępu, którego nasi rodzice nie doznali, będąc w naszym wieku. Warto pokazać dziadkom, gdzie leży granica, to znaczy jakie zachowania akceptujemy, a jakich nie. Wskazanie zachowań, które są zgodne z naszą wewnętrzną wolą nie oznacza niegrzeczności czy braku kultury wobec starszych. Każdy wychowuje swoje dzieci, jak chce, a nie jak mu każą inni. Dlatego wyjaśnienie zasad i norm według których chcemy, aby nasze pociechy były wychowywane jest jak najbardziej na miejscu.

„Masz tu słodką bułeczkę i soczek. Jakoś marnie wyglądasz…”

To zdanie już zawsze będzie kojarzyło mi się z małą Olą, z którą mój syn chodził do żłobka. To dziewczynka, która jak na swój wiek ważyła za dużo. To nie powstrzymało jednak jej babci, przed dosłownym wpychaniem drożdżówki  do tej małej buzi. I to za każdym razem, kiedy po nią przychodziła. Babcia zawsze miała przygotowany prowiant, który na dzień dobry wciskała wnuczce, mówiąc, że mała marnie wygląda. Serio,tak było codziennie…

Rozumiem troskę dziadków, wiem też, że dziecko potrzebuje jeść, ale na miłość boską, nie pozwólmy, aby nasze pociechy były karmione suchą bułą i słodkim sokiem. To samo dotyczy słodyczy. Dlaczego żaden dziadek nie potrafi przyjść do wnuka z nowym resorakiem albo małą paczką puzzli za 3 zł? Zamiast tego w torbie babci zawsze można znaleźć opakowanie gum rozpuszczalnych, pudełko batonów, lizaków albo jajko niespodziankę. Rozumiem, że kupienie słodycza to najprostszy sposób, ale czy rzeczywiście najlepszy? Kwestia karmienia jest warta przedyskutowania, szczególnie wtedy gdy na co dzień w naszym domu zwracamy sporą uwagę na to, co jemy. W końcu jesteśmy tym, co jemy.

Dziadkowie są od rozpuszczania, a nie wychowywania…

Dosyć często słyszy się, że dziadkowie to tylko rozpuszczają swoje wnuki. Karmią je lodami i czekoladami, na obiad podają suche i słodkie bułki, a wolny czas spędzają przed telewizorem. Dodatkowo sprzątają po nich zabawki i noszą na rękach.

Ktoś powie: ,, Rodzice są do wychowywania, a dziadkowie do rozpuszczania.” Może nie do końca jest to fair wobec rodziców, ale z drugiej strony odrobina szaleństwa jeszcze nikomu nie zaszkodziła. Kawałek szarlotki jeszcze z nikogo nie zrobił złej babci. Dom moich dziadków miał zapach ciasta drożdżowego, moja babcia piekła to cudo co drugi dzień. Nigdy w życiu nie jadłam lepszego! Ten zapach i jej słowa „upiekłam specjalnie dla Ciebie” , będę pamiętała do końca swoich dni.  Żaden inny smakołyk nie smakuje mi tak, jak ciasto drożdżowe z kruszonką mojej babci. Pamiętam beztroskie chwile spędzone w tym domu – z zegarem z kukułką, starym kredensem i wielkimi obrazami. Chciałbym, żeby i moi synowie mieli takie dobre wspomnienia, których nie można kupić za żadne pieniądze.

Nie mylmy rozpuszczania z nadmiernym ochranianiem. Jakiś czas temu na blogu  pojawił się artykuł, w którym poruszyłam kwestię nadopiekuńczości rodziców. Z powodzeniem można podpiąć go również pod dziadków. To czego nie toleruje, to robienie z wnuka sieroty, wyręczanie go we wszystkim i niedopuszczenie do czegokolwiek. Nie lubię wychowywania dzieci w duchu „Daj, ja zrobię”, „Nie dotykaj, bo się pobrudzisz”, „Nie poradzisz sobie z tym”.

Denerwuje mnie, jak widzę babcię, która sześciolatkowi podciera nosek, albo zapina buty na rzep. Do tego niesie jego plecak, karmiąc go jednocześnie bułeczką.  To dziadkowie wychowują najwięcej kalek życiowych, więc jako rodzice nie dopuśćmy do tego. Zwróćmy na to uwagę, zostawiając dziecko pod opieką dziadków.

Dobro dziecka jest najważniejsze

Najważniejsze jest wspólne dobro naszych pociech i porozumienie w tej kwestii.  Zrozumienie tych dwóch aspektów, będzie kluczem do sukcesu. Dziadkowie są naprawdę ważni w życiu naszych dzieci. Dają poczucie bezpieczeństwa, opiekuńczości, wsparcia i ciepła. Uczą życia, pokazują miejsca i rzeczy, których rodzice nie byli w stanie zrobić (bo często są zapracowani). To moja babcia chodziła ze mną po parku i mówiła, że pod najmniejszymi choinkami żyją krasnoludki. Pamiętam to po dziś dzień, z taką różnica, że te choinki są już bardzo wyrośnięte.

I jeszcze jedno, jakich byśmy nie mieli stosunków z naszymi rodzicami, dla dobra dziecka starajmy się je ocieplać. I nam, i dziadkom zależy na dobru dziecka. Pamiętajmy też, że dziadkowie są od wspierania, a nie wychowywania. To rodzic ostatecznie decyduje o losie swojego dziecka, o tym, co powinno wybrać, zjeść czy zrobić. Dziadek może ewentualnie doradzić i nakierować, zważywszy, że doświadczenie życiowe ma większe.

Pamiętajmy, że to my decydujemy o naszych pociechach i warto to zakomunikować, zanim te się urodzą. Dzięki takiej jasnej informacji uda się wypracować wspólne normy i wychować dziecko według spójnych zasad.

=============================

Jeżeli spodobał Ci się ten post, udostępnij go w swoich kanałach social media. Wystarczy, że klikniesz któryś w poniższych ikonek

↓↓↓

=============================

Jeśli chcesz być z nami w ciągłym kontakcie, zachęcam do:

→ Polub nasz profil na Facebooku lub profil na Bloglovin. Dzięki temu będziesz na bieżąco z nowościami na blogu.

→ Śledź nas na Instagramie. Znajdziesz tu sporo zdjęć z codziennego życia, których zazwyczaj nie publikuję na blogu

 

Share.

About Author

Mama trzyletniego Aleksandra, zakochana w macierzyństwie, modzie i swojej pracy :)

  • Ja akurat mam wspaniałych teściów, ale myślę, że swoje robi też to, że widzimy się raz na miesiąc-dwa, więc nie mamy okazji się sobą zmęczyć 😉

  • Poruszyłaś niezwykle ważny choć drażliwy temat. Zgadzam się z Twoim wpisem w 100% !
    Pozdrawiam – Patrycja

  • Drażliwy bardzo temat poruszyłaś. Ja nie mam wielkiego problemu choć wcześniej było z tym różnie