„Ja siam…”

10
Showing 1 of 1
Rate this post

Przychodzi taki etap w życiu dziecka, kiedy z niezaradnej istotki rodzi się nagle usamodzielniony osobnik. Samodzielny do tego stopnia, że wszelkie sygnały pomocy skierowane w jego stronę są zagłuszane krzykiem: „ Ja siam!”/ „Ja siama!” To jedno z najpiękniejszych zlepków dwóch wyrazów, które słyszę od mojego dziecka każdego dnia. Z jednej strony jest mi wtedy przykro, gdyż moje dziecko w coraz mniejszym stopniu potrzebuje mojej pomocy, z drugiej jednak robi ze mnie dumną jak paw matkę.

Samodzielność to cecha świadcząca o prawidłowym rozwoju dziecka. Dwulatek to jeszcze malutka istota, ale czując wsparcie ze strony rodziców chce udowodnić całemu światu, że pewne rzeczy potrafi już zrobić sam. I nawet jeśli kompletnie nie wie, jak ma się za nie zabrać, to będzie próbował… Aż wywiąże się z zadania w stu procentach lub po prostu się podda.

Pierwsze porządne sygnały samodzielności dziecko wysyła po skończeniu roku. Zaczyna się niepozornie, od prób założenia czapki na głowę albo wyszorowania pierwszych mleczaków. Mój synalek wyspecjalizował się w myciu zębów tak bardzo, że teraz zanim położy się spać myje je pięcioma szczoteczkami, oczywiście „siam”, a mama potrzebna jest jako służąca do wyciskania pasty na czerwoną, niebieską, zieloną, różową i żółtą szczoteczkę do zębów.

Samodzielność dziecka może irytować, w szczególności kiedy spieszymy się i zależy nam na każdej minucie naszego czasu. Z autopsji wiem, że to właśnie rano dzieciom włącza się w głowach magiczny sygnał, który sprawia, że muszą wszystko zrobić same. Zazdroszczę im tego braku poczucia czasu i pośpiechu… Co ja bym dała, żeby móc uchować moją fryzurę przed nowym siwym włosem każdego kolejnego poranka. To by było pełne szczęście – móc się nie spieszyć.

Zdarza się czasami, że rodzicie hamują tę samodzielność, ponieważ boją się o swoje dziecko lub też zwyczajnie nie chcą dopuścić do siebie myśli, że ich pociecha dorasta. Mnie obecnie napawa dumą, kiedy Oluś chce ubrać się samodzielnie czy zrobić inne proste z mojego punktu widzenia rzeczy. Wychodzę z założenia, że doświadczenie uczy, pomaga w dorosłym życiu. Co zatem zrobić, aby nasze maleństwo było samodzielne?

  • Dać mu wybór.
  • Nie robić wszystkiego za nie, zachęcać do działania.
  • Pokazać jakie efekty przynosi jego praca.
  • Chwalić za wszelkie przejawy samodzielności.
  • Nie krytykować.
  • Nie mówić „daj, ja to zrobię szybciej” (nie poganiać).
  • Zachęcać, nawet jeżeli jest już bardzo zniechęcone.

Myślę, że tych kilka wskazówek jest bardzo przydatnych – ja stosuję je codziennie i dlatego każdego dnia co najmniej kilkanaście razy słyszę „ja siam”. To mikrozdanie zostanie w mojej pamięci już do końca życia. Jest najpiękniejsze:).

IMG_7382-2 IMG_7381 IMG_7379 IMG_7375 IMG_7373 IMG_7369 IMG_7361 IMG_7352 IMG_7349 IMG_7346 IMG_7336-2 IMG_7367

Share.

About Author

Mama dwuletniego Stefka i sześcioletniego Aleksandra, zakochana w macierzyństwie, modzie i swojej pracy :)