Magiczna 10, która łączy wszystkie matki

20

Problemem współczesnych matek jest to, że ciągle się porównują i licytują między sobą o miano tej, która radzi sobie najlepiej w tym macierzyńskim światku, a która już dawno powinna z niego odpaść. I mimo tego, że nie wypowiadamy się na ten temat głośno, to nie zmienia faktu, że tak nie jest! Kiedy jednym mamom wydaje się, że są najlepsze, inne podpatrując je, wytykają sobie w myślach swoje wady, których tak naprawdę nie ma.

Ile mam i dzieci, tyle różnych zachowań i ideałów. Ale są rzeczy, które są wspólne dla wszystkich matek, bez względu na wagę, wiek, wyznanie i inne bzdety, którymi nie warto się przejmować.

1. Mamy złe dni

Takie dni zdarzają się nawet najlepszym! Wystarczy wstać lewą nogą i sprawa załatwiona. Proste prawda? Nieważne jak się staramy, raz na jakiś czas każda z nas trafi na taki dzień, który najchętniej wymazałyby ze swojego kalendarza.

2. Mamy wszystkiego dosyć

Wszystkie mamy, bez wyjątku doświadczają takich momentów. To oznaka, że macierzyństwo zaczyna przerastać i dołować. Nagle zaczynają przygnębiać nas takie rzeczy, jak przewijanie, odbijanie i karmienie, a przecież do tej pory sprawiało nam to największą radość. Macierzyństwo nie jest proste, to ciężka i męcząca praca, nawet jeżeli z boku wygląda to inaczej. Tylko my wiemy, jak jest naprawdę, ktoś kto nie ma dziecka, będzie patrzył na nas przez pryzmat nieroba i kogoś bez ambicji, bo jak można nie pracować w korporacji, prawda? Kiedy siedziałam z młodym w domu, takie najgorsze momenty zaczęły pojawiać tuż przed jego pierwszymi urodzinami. Coraz częściej łapałam tzw. doły i pamiętam, że właśnie wtedy miałam największy spadek formy. Potrzebowałam przerwy od całego tego macierzyństwa i nie jest mi wstyd, że tak myślałam! Nie jestem przecież jednostką. Każda z nas potrzebuje krótkiej chwili wytchnienia, czasu na regenerację sił, prawda?

3. Nasze dzieci są czasami niegrzeczne

Taaa, ja wiem, że dla każdej z nas, nasze dzieci są najlepsze i najgrzeczniejsze. Moje przynajmniej takie jest :). Tylko czasami zdarza mu się zamienić mój dzień w kompletną porażkę, bo albo się nie wyspał, albo nie dostał tego, czego chciał. Fakt, że nie dajemy sobie rady z naszymi dziećmi, bo ich upór i lament z nami wygrywają, nie robi z nas złych matek. Jesteśmy najlepsze prawda? I wszystkim nam zdarzają się dni, w których dziecko wysysa z nas wszelką energię i cały optymizm!

4. Mamy wieczny nieporządek w domach

Tak sobie ostatnio leżałam na dywanie w salonie wpatrując się w sufit. I tak sobie myślałam, że chciałabym, żeby ten mój salon wyglądał w końcu jak z żurnala. Żeby na stoliku kawowym stały świeczniki i wazon ze świeżymi kwiatami i żebym mogła w końcu zobaczyć wzór swojego dywanu, który przykrywa sterta zabawek. Bycie rodzicem oznacza wieczny nieporządek, wszędzie walają się zabawki, porozrzucane po całym mieszkaniu lego albo inne rzeczy, które już dawno powinny znaleźć się w śmietniku, ale w mniemaniu naszych dzieci są one tak bardzo przydatne, że nie wyobrażają sobie bez nich życia. Pocieszę cię, że do wyprowadzki Twoich dzieci z domu tak już pozostanie…

5. Dręczą nas wyrzuty sumienia

Rodząc dziecko dostajemy w gratisie poczucie winy. I wcale nie musi ona dotyczyć tylko tego, jak zajmujemy się naszymi dziećmi. To poczucie winy dotyczy wielu aspektów naszego życia. Czasami mamy wyrzuty sumienia, że nie posprzątałyśmy mieszkania, czasami, że nie zdążyłyśmy ugotować obiadu. Innym razem możemy źle się czuć z powodu braku czystych ubrań dla naszych dzieci, bo akurat tego dnia nie zdążyłyśmy włączyć prania. Ja często łapię na tym, że winię siebie z powodu braku cierpliwości, tak łatwo ją tracę niestety ;(. No, ale to się może przydarzyć każdemu, pozostaje nam nic innego, jak pracować nad tym. Myślę że to już najwyższa pora przestać obwiniać pęd czasu i wariujące hormony.

6. Czujemy się gorsze

Gorsze od innych mam, brzydsze i grubsze. Najpierw doskwiera nam nasza pourodzeniowa waga, potem wypadające włosy. Jak już włosy przestaną nam wypadać, przyczepimy się do naszej twarzy. Potem wynajdziemy jeszcze coś np. że gorzej wychowujemy dzieci od innych mam. My kobiety, tak mamy i chyba nie ma na to lekarstwa (niestety!). Jak mawia mój znajomy „baba, czaszka niezbadana”. I nawet najpiękniejsza, najmodniejsza i najmądrzejsza matka będzie miała takie dni, w których będzie jej się wydawało, że zamiast miliona dolców wygląda jak jeden cent. Myślę, że wystarczy trochę zmienić podejście do siebie samej i otoczenia a wyjdzie nam to na dobre.

7. Marzymy o tym, żeby zaszyć się w ciemnym pokoju

Chociaż na chwilkę…jedną malutką chwileczkę… Zdjęcia kaw na FB z opisem „dziecko śpi, w końcu mam chwilkę dla siebie” mówią same za siebie. Ta potrzeba bycia samej, kiedy nie możemy, naprawdę jest silna. Każda z nas tak ma i każda cieszy się jak dziecko, kiedy po urodzeniu może wyjść do sklepu na drugą stronę ulicy, tylko po to, by pobyć w samotności 14 minut i 36 sekund.

8. Potrzebujemy wsparcia

Wsparcia od innych mam. Zamiast tych podtekstów i negatywnych opinii wolimy usłyszeć słowa otuchy i pochwały. To nas motywuje bardziej, niż karnet na siłownię. Drogie mamy, ponieważ wszystkie jedziemy na tym samym wózku, przestańmy wreszcie oceniać się nawzajem, a zamiast tego powiedzmy sobie coś miłego :). To przyniesie lepsze efekty, serio!

9. Kochamy nad życie

Mimo tych wszystkich wcześniejszych punktów, tych nieprzespanych nocy, tego nieporządku w domu i tych wszystkich zmartwień, najważniejsza jest bezwarunkowa miłość do naszych dzieci! I nawet wtedy, kiedy chcemy pobyć chwilę w samotności nie zmienia faktu, że jesteśmy super mamami, które kochają swoje dzieci nad życie.

10. Mamy wspólny hashtag

#Instamatki, #instamama, #instamum itp…To właśnie nas łączy – media społecznościowe, dzięki którym mamy okazję się poznać, pogadać i odetchnąć trochę od macierzyństwa!

Jeżeli spodobał Ci się ten wpis, będzie mi bardzo miło, jeżeli udostępnisz go w swoich kanałach social media.

=============================

Jeśli chcesz być z nami w ciągłym kontakcie, zachęcam do:

→ Polub nasz profil na Facebooku lub profil na Bloglovin. Dzięki temu będziesz na bieżąco z nowościami na blogu.

→ Śledz nas na Instagramie. Znajdziesz tu sporo zdjęć z codziennego życia, których zazwyczaj nie publikuję na blogu.

→ Odwiedź nas Twitter i Pinterest, jeżeli Facebook i Instagram są dla Ciebie niewystarczające.

Share.

About Author

Mama trzyletniego Aleksandra, zakochana w macierzyństwie, modzie i swojej pracy :)

  • No niestety najgorsze jest to, że nie wszystkie mamy twierdzą, że ‚wszystkie mamy powinny trzymać się razem’ bo przecież jak taka która urodziła naturalnie i karmiła piersią ma czuć się równa ‚matce’, której z brzucha wyjeli dziecko bez trudu 😀 żarcik oczywiście 😉

    • Kamila

      Wiem wiem, co masz na mysli😉😉😉😉

  • Prawda prawda 🙂 Co do 4.. Mi ostatnio marzy się wrzos (nie mam w domu żadnych kwiatków). I kupiłabym taki piękny, różowy, ale mogę pomarzyć, bo albo synek się nim zaopiekuje, albo zje go kot…

    • Kamila

      Ja swoje postawiłam na parapecie okna ale od zewnętrznej strony, ja je widze a Olo ich nie ruszy😄😘

  • Świetna dziesiątka! :))

    • Kamila

      😘😘😘

  • #instamatki ! 😀 święta prawda!

    • Kamila

      Ten hashtag wymyśliła moja koleżanka:)

  • Zgadzam się ze wszystkim co napisałaś 🙂 super 🙂

    • Kamila

      Piona kobieto!!!

  • punkt 8- zawsze uważałam, że dobre słowo jest najlepszym wsparciem

  • To jest właśnie to, że my matki musimy trzymać się razem. Dopóki tak jest, uchronimy się przed obłędnym zbzikowaniem 😛

    • Kamila

      Bez tego ani rusz!

  • Tak. Tak. Tak! Zgadzam się ze wszystkim co napisałaś. I na niedni dobra jest ta świadomość, że inne też tak mają. 🙂

    • Kamila

      OMG, widziałam Was wczoraj w MCD i tak mi sie wydawało, że znam Wasze twarze skądś, ale nie mogłam zaczaic skąd. Juz wiem:)

  • Zgadzamy się w 100%! Świetny wpis! Pozdrawiamy!

  • Och tych tekstów typu „wszystkie matki tak mają”, albo „po tym rozpoznasz każdą matkę” czytałam już wiele, wiele. I to jest pierwszy pod którym podpisuję się całą sobą. 🙂 Bez ściem, super! Bo już myślałam, że tylko mnie czasem moje dziecko denerwuje mimo, że je ubóstwiam, tylko ja mam bałagan w domu i biegam slalomem między zabawkami i tylko ja tracę cierpliwość a potem się zadręczam wyrzutami sumienia. 😀

    • Kamila

      Wyrzuty sumienia to normalna rzecz. Cóż zrobić, kiedy nie da się być perfekcyjnym.

  • Oj cała prawda! Nie znoszę tego uczucia gdy mam wszystkiego dość i uciekłabym na drugi koniec świata mimo, że niesamowicie kocham swojego syna. Kiedy marudzi któryś dzień z rzędu, albo nie słucha i jestem kompletnie bezradna i zła na siebie, że nie potrafię tego zmienić.
    Dlatego my matki powinniśmy się wspierać i nie wstydzić się przyznać, że z czymś nie dajemy sobie rady. I wspierać, wspierać i jeszcze raz wspierać!
    Już nigdy nie spojrzę na inną matkę krytycznym okiem dlatego, że jej dziecko krzyczy w sklepie! Bo każdemu dziecku może zdarzyć się zły dzień i nie jest to absolutnie jej wina, a my matki uwielbiamy się oceniać :/

  • Życiowy wpis! 🙂 Jedno się tylko u mnie nie zgadza, nigdy nie czułam się gorsza (czy też lepsza od innych), bo z zasady z nikim się nie porównuję:)