5 denerwujących zdań, które usłyszysz siedząc z dzieckiem w domu

19
Showing 1 of 1
Rate this post

Wszystkie mamy siedzące ze swoimi pociechami w domu usłyszą, wcześniej czy później, kilka motywujących i zarazem mega irytujących zdań, które wypowie otoczenie.

Jeżeli dopiero co urodziłaś, to śpij spokojnie – masz jeszcze 4-5 miesięcy luzu. Potem się zacznie. Będą Cię atakować zewsząd zadając pytania albo sugerując, że to już najwyższy czas powrócić do pracy, zostawiając swoje pół roczne dziecko w żłobku.

Naszemu społeczeństwu zdecydowanie brakuje edukacji z zakresu obowiązków matek, które poświęciły swoje kariery w korporacjach na rzecz wychowywania dzieci, łączą pracę zawodową w domowym biurze z opieką albo zwyczajnie wykorzystują roczny urlop macierzyński.

Będąc młodą mamą „siedząc w domu” postanowiłam spróbować czegoś nowego. Zaczęłam projektować ubrania… To nie było projektowanie dla projektowania albo moja kolejna fanaberia. To były tysiące maili wysłanych w celu znalezienia odpowiedniej szwalni, to były godziny spędzone na wertowaniu katalogów z tkaninami i dodatkowy czas poświęcony na kontakty z firmami… Wyprodukowany towar też musiał się sprzedać. Za wszystko odpowiedzialna byłam ja, podobnie jak za opiekę nad moim synem. Ciężko więc powiedzieć, że oprócz wychowywania dziecka nie robiłam nic innego. Robiłam. I to wiele…Pomimo, iż łączyłam macierzyństwo i pracę, co rusz mogłam usłyszeć od cioć „dobre rady” czy nawet bliskich znajomych uwagi i pytania dotyczące mojego powrotu do pracy itp. To, co mnie denerwowało najbardziej ze względu na zbyt dużą intensywność przedstawiam poniżej, może chociaż część z tego dotyczy i Was:

  1. Kiedy ona wraca do pracy?

To pytanie wypowiadał mój, powiedzmy, kolega za każdym razem kiedy spotykał moich bliskich znajomych. Nieważne, że Olek miał wtedy 5 miesięcy, on z niecierpliwością wyczekiwał dnia, kiedy wrócę do swojej korporacji, a jemu będę machała odjeżdżając z parkingu o poranku. Chwała mu za to, że pilnował moich deadlinów i uświadamiał mi, że przecież czas z moim synkiem kiedyś się skończy.

  1. Ty masz tyle wolnego czasu dla siebie

Powiedźcie mi, czy jakakolwiek matka ma czas dla siebie, mając małe dziecko u boku? No, może w nocy, o ile dziecko przesypia całą. W moim przypadku wybierałam sen, a nie relaks przed telewizorem. Filmy oglądałam karmiąc piersią, przykuta do sofy w salonie. No dobra, ktoś może mi zarzucić, że przecież dziecko dużo śpi, więc wtedy zdecydowanie to czas dla matki. Tak, dla matki i jej obowiązków domowo-biznesowych. Przecież obiad się sam z niczego nie zrobi, łazienka sama się nie posprząta, a odkurzanie i pranie same też się nie zrobią. Matka walczy o każdą minutę dla siebie, ale robi to z uśmiechem na twarzy, a nie z wielkim grymasem czy zdenerwowaniem.

  1. Ty możesz cały dzień chodzić w piżamie

Może i mogę, ale czy chcę? Czy chodzenie w piżamie jest naprawdę takie fajne? Nie wiem jak Wy, ale ja lubię rano wstać, ubrać się w normalne ubrania, zrobić makijaż (nawet super ekstra szybki) i poczuć się dobrze. W piżamie zawsze czuję się zaspana, mam wrażenie, że dzień minął, a ja nie zrobiłam niczego konkretnego.

 

  1. Tobie to fajnie, że nie musisz rano wstawać i pędzić do tej korpo

Jeżeli komukolwiek wydaje się, że macierzyństwo polega na wysypianiu się i wylegiwaniu w łóżku do południa, to jest w błędzie. Na początku to wstawanie co 3 godziny w nocy, więc nie wiesz, o której tak naprawdę zafundujesz sobie pobudkę. Ja przez 3 pierwsze miesiące, kiedy Olek rzeczywiście budził się regularnie na jedzenie, byłam już na nogach o 5 rano. Wychodziłam z założenia, ze skoro mam coś zrobić, to tylko wtedy, kiedy młody śpi. Także tego, korpoludki, to Wy czasami macie lepiej niż my matki, które uzależnione jesteśmy od rozkładu dnia swoich dzieci.

  1. Kochanie, co na obiad?

No tak, kiedy małżonek ciężko pracuje przez 8 godzin w biurze, to jego kochanie siedzi w domu cały dzień i ma czas na ugotowanie dwudaniowego obiadu. Wróć – dwudaniowego z deserem najlepiej.

Nie powiem, że nie gotowałam siedząc w domu. Dla siebie, jako karmiącej – zawsze. Dla męża teoretycznie też, choć bywały dni, że nie byłam w stanie, bo albo walczyliśmy z bolesnym wyżynaniem się ząbków, albo pogoda była taka piękna, że spożytkowaliśmy ją na długim spacerze. Nie zawsze kobieta, która siedzi z dzieckiem w domu jest w stanie ugotować obiad jak „u mamy” i uważam, że jest w pełni usprawiedliwiona. Jeżeli ten post czyta jakikolwiek mężczyzna, to mam dla niego przekaz: My, matki zajmujące się dziećmi i domem, często w połączeniu z dodatkowymi obowiązkami biznesowymi pracujemy podobnie jak Wy, różnica polega na tym, że nasze biuro to dom, a Wasze to wieżowiec w centrum miasta :).

Chyba zgodzicie się ze mną, że hasła które wymieniłam padały w Waszym otoczeniu dosyć często. A może dopiszecie coś jeszcze do tej listy?

 

=============================

Jeśli chcesz być z nami w ciągłym kontakcie, zachęcam do:

→ Polub nasz profil na Facebooku lub profil na Bloglovin. Dzięki temu będziesz na bieżąco z nowościami na blogu.

→ Śledz nas na Instagramie. Znajdziesz tu sporo zdjęć z codziennego życia, których zazwyczaj nie publikuję na blogu.

→ Odwiedź nas Twitter i Pinterest, jeżeli Facebook i Instagram są dla Ciebie niewystarczające.

Share.

About Author

Mama trzyletniego Aleksandra, zakochana w macierzyństwie, modzie i swojej pracy :)