Wenecja w jeden dzień – zobacz, jak to zrobić

1

Końcowym punktem ,,Zwiedzania Włoch po naszemu” była Wenecja. To taka wisienka na torcie. Nie wyobrażam sobie być we Włoszech i nie wpaść na pizzę do Wenecji…

A skoro tam byliśmy to muszę Wam napisać, w jaki sposób można ją zwiedzić z dwójką małych dzieci. Kochani, niemożliwe naprawdę nie istnieje, jesteśmy na to żywym dowodem. 😉

To nie był nasz pierwszy raz w Wenecji. Dlatego wiedzieliśmy czego się spodziewać (dużo turystów) i na co zwrócić uwagę (cena kawy na Placu św.Marka). Zdecydowaliśmy, że tym razem nie będziemy nocować w sercu starej Wenecji, ale poza nią. Wiedziałam, że będzie brakowało mi porannej kawy w oknie z widokiem na kanał, po którym płyną gondole. Ale tym razem chcieliśmy sobie zaoszczędzić nerwów i wysiłku związanego z dźwiganiem naszych walizek, wózka i dzieci.  Nie wiem, czy orientujecie się, ale podróżując autem do Wenecji, parkujecie je na parkingu centralnym  i z niego ruszacie tramwajem wodnym do hotelu. A żeby było ciekawiej nie zawsze ten hotel macie blisko przystanku tramwajowego. Jest też opcja piesza, ale ja na nią nigdy bym się nie zdecydowała (nie z walizkami i dziećmi pod pachą).

To gdzie mieszkaliśmy?

Wynajęliśmy przestronny apartament na lądzie, tuż za mostem, który prowadzi do Wenecji. Spod samego mieszkania mieliśmy bezpośredni autobus do miasta na wodzie. Droga w jedną stronę od wyjścia z domu do wyjścia z autobusu zajęła nam tylko 20 minut. To rozwiązanie idealnie sprawdziło się przy dzieciach. Bo ze spokojem poruszaliśmy się po Wenecji tylko z potrzebnymi nam rzeczami (dzieci, wózek i nosidło).

Na zwiedzanie Wenecji mieliśmy cały dzień. Wyruszyliśmy autobusem wczesnym rankiem a wróciliśmy późnym wieczorem. To odpowiednia ilość czasu, na spacer po Wenecji, a nie dogłębne jej zwiedzanie. Wspominałam Wam już, że tym razem postawiliśmy na przebywanie, a nie zwiedzanie.

Po wysiadce z autobusu wsiedliśmy do tramwaju wodnego (cena za osobę w 1 stronę  to niestety 7,5 Euro, bilet całodzienny to wydatek 20 Euro. Bilety kupicie w biletomacie lub w kiosku przy wejściu do tramwaju), którym popłynęliśmy na Plac Św. Marka. Już w momencie wysiadania z niego, stwierdziliśmy, ze to był błąd, bo plac i wszystko wokół niego znaliśmy na pamięć. A plac tamtego dnia był przesiąknięty turystami. Szczerze mówiąc, nie spodziewaliśmy się, że na początku czerwca do Włoch zjedzie aż tylu turystów.

Dla tych, którzy podróżują do Wenecji po raz pierwszy polecam zobaczyć Pałac Dożów (przeznaczcie na niego min. 1,5 godz plus doliczcie czas na czekania w kolejce), Plac św. Marka, bazylikę św. Marka (wejście do bazyliki jest darmowe i możliwe od godziny 9:30, ale nastawcie się na czekanie w kolejce) i obowiązkowo wjechać (windą) na taras widokowy na Dzwonnicy Św. Marka (z wysokości 99 metrów możecie podziwiać wspaniałą panoramę miasta oraz błękitną lagunę). Warto tak zaplanować zwiedzanie, aby przekroczyć kanał mostem Rialto i na jego szczycie zrobić sobie pamiątkowe zdjęcie. Jeżeli chcielibyście poznać historię, kulturę i sztukę Wenecji to polecam Wam odwiedzić Muzeum Correr .

Po spacerze pośród tłumów ludzi, postanowiliśmy nieco zboczyć z głównych tras turystycznych i nieco odsapnąć. Spokój znaleźliśmy w Santa Croce, czyli obszarze Wenecji położonym po zachodniej części Wielkiego Kanału. Idąc od mostu Rialto kierowaliśmy się w stronę przystanku autobusowego. Po drodze odwiedziliśmy klika sklepów z wyrobami ze skóry (Sobie kupiłam skórzaną torebkę, która pachnie obłędnie i kaszmirowy szalik) i malutkie restauracyjki, w których jedzą rdzenni mieszkańcy Wenecji. I wiecie co, biały obrus i doliczony do rachunku serwis nie są wyznacznikiem dobrego jedzenia. Przekonałam się o tym właśnie we Włoszech. Bo jedzenie smakuje wtedy, gdy podane jest z sercem. W tej części Wenecji znajduje się Uniwersytet Iuav di Venezia oraz ogród Giardino Papadopoli, gdzie można chwilę odpocząć  bez tłumów turystów.

Wenecję można pokochać wtedy, gdy spaceruje się po niej nie wśród turystów, a pośród jej pustych uliczek i zakamarków. I takie właśnie polecam Wam jej zwiedzanie. Bez pośpiechu i bez listy miejsc do odhaczenia.

Zwiedzanie Wenecji Zwiedzanie Wenecji Zwiedzanie Wenecji Zwiedzanie Wenecji Zwiedzanie Wenecji Zwiedzanie Wenecji Zwiedzanie Wenecji Zwiedzanie Wenecji Zwiedzanie Wenecji Zwiedzanie Wenecji Zwiedzanie Wenecji Zwiedzanie Wenecji Zwiedzanie Wenecji Zwiedzanie Wenecji Zwiedzanie Wenecji Zwiedzanie Wenecji Zwiedzanie Wenecji Zwiedzanie Wenecji Zwiedzanie Wenecji Zwiedzanie Wenecji Zwiedzanie Wenecji Zwiedzanie Wenecji Zwiedzanie WenecjiZwiedzanie WenecjiZwiedzanie WenecjiZwiedzanie Wenecji

 

Zapraszam Was jeszcze do obejrzenia relacji z Sieny (klik) oraz Cinque Terre (klik).

 

=============================

Jeżeli spodobał Ci się ten post, udostępnij go w swoich kanałach social media. Wystarczy, że klikniesz któryś w poniższych ikonek

↓↓↓

=============================

Jeśli chcesz być z nami w ciągłym kontakcie, zachęcam do:

→ Polub nasz profil na Facebooku lub profil na Bloglovin. Dzięki temu będziesz na bieżąco z nowościami na blogu.

→ Śledź nas na Instagramie. Znajdziesz tu sporo zdjęć z codziennego życia, których zazwyczaj nie publikuję na blogu

Share.

About Author

Mama trzyletniego Aleksandra, zakochana w macierzyństwie, modzie i swojej pracy :)

  • Pięknie! Wieki tam nie byłam i biorąc pod uwagę moją obecną niechęć do jeżdżenia po świecie, to pewnie już nie będę 😉