Rzeczy, które musisz zrobić zanim urodzisz drugie i kolejne dziecko

2

Przed urodzeniem pierwszego dziecka niemal zewsząd dostawałam dobre rady typu „wyśpij się na zapas”, „załatw wszystko, co masz załatwić przed porodem, bo potem to już na dobre wsiąkniesz w kanapę”…

Nie powiem, że niektórych rad nie brałam sobie do serca, bo końcówkę ciąży z Aleksandrem wykorzystałam do maksimum. Nie wiedziałam też wtedy, jaki typ dziecka mi się trafi, dlatego wolałam zdążyć z niektórymi sprawami przed porodem. Tylko z niektórymi, bo wiele z nich nie byłam w stanie zrobić „na zapas”. Życie się toczy, a wraz z nim wiele spraw, które dotyczą dnia codziennego – nie jutrzejszego czy tego, który wydarzy się za tydzień.

Druga ciąża okazała się zupełnie inna, nikt już nie mówił mi, co mam zrobić ani nie radził. Zakładam, że wszystkie ciocie „dobra rada” założyły sobie w głowach, że pierwsza ciąża wiele mnie nauczyła i teraz to ja już weteranka macierzyństwa jestem. Może i tak, ale muszę Wam się przyznać, że im mniej czasu zostaje do porodu tym większe mam obawy. Wiem, że sobie poradzę, bo przecież silna baba jestem, ale czy przyjdzie mi to równie łatwo jak w przypadku pierwszego dziecka? Czy podołam z dzieleniem miłości na dwójkę dzieci, przecież do tej pory mój synek miał mnie na wyłączność, byłam zawsze, kiedy mnie potrzebował! Czy teraz też zdołam być ciągle przy nim? A co z moim mężem? Czy nasz związek przeżyje brak czasu dla siebie i czy po urodzeniu drugiego dziecka nadal będziemy patrzeć na siebie, jak robiliśmy to do tej pory? Jestem pełna obaw, choć wierzę, że temu sprostam. Może przyjdzie mi to ciut ciężej, może będzie wiązało się to z niejedną wylaną łzą, ale wiem, że dam radę. Aplikacja w telefonie podpowiada, że do porodu zostało mi coś ponad 40 dni, tylko tyle i aż tyle! Muszę wyssać z tego czasu wszystko, co najlepsze. Chcę wykorzystać go do maksimum, by spełniona, jako mama jednego dziecka i żona, przyjąć w rodzinie nowego członka, już bez obaw i lęków. Mam zatem aż 40 dni na:

  1. Spędzenie czasu sama ze sobą

Czas mamy jest niekiedy cenniejszy od najdroższych klejnotów, dlatego każda z nas go potrzebuje dla zachowania życiowej równowagi i nabrania dystansu do niektórych życiowych spraw. Bez skrupułów przerzucam domowe obowiązki na męża, by zaoszczędzony czas móc wykorzystać dla siebie. Zrobię to, co za kilka tygodni będzie niemożliwe. Kosmetyczka, zakupy, spotkania z przyjaciółkami przy kawie i kino! To na pewno to, czego za chwilkę będzie mi brakować. A pomiędzy to wplotę czas na samotność, na przemyślenia, na doczytanie 10 książek, których nigdy nie mogę skończyć, bo ciągle mam coś do zrobienia. Myślę, że taki jeden dzień w tygodniu nikogo nie oburzy, na pewno nie mojego męża i syna. To będzie jak kuracja naprawcza dla mojej psychiki i czas na naładowanie akumulatorów.

  1. Randkę z mężem

I na pewno nie taką typu ekspres. Zabiegani i zapracowani często zapominamy o nas i naszym małżeństwie, które przecież trzeba pielęgnować. Zdecydowanie już teraz za mało dbamy o nasz związek, dlatego daję sobie rękę uciąć, że po narodzinach drugiego dziecka będziemy jeszcze mniej. Jak wykorzystam te 40 dni? Zdecydowanie tak, żeby przeżyć z mężem fantastyczne chwile przy blasku świec podczas wypasionej kolacji, spacerując po mieście trzymając się za ręce lub oglądając wspólnie film, o którym będziemy później dyskutować godzinami. Niby nic trudnego, a jednak… Pozostaje mi już tylko znaleźć lokal i wybrać film.

  1. Odpoczynek

Zastanawiam się, gdzie straciłam siedem miesięcy i gdzie podział się ten czas, który powinnam spożytkować na siebie, swój brzuch i wiele przyjemności. Przecież ja nawet nie zdążyłam odpocząć, nie usiadłam nawet na minutę, a do porodu zostało mi już tylko kilka tygodni. Czy czas topi się równie szybko, jak kostka lodu wyjęta przed chwilą z zamrażarki? Może ten ostatni miesiąc to najwyższa pora, żeby usiąść i wziąć głęboki oddech od pośpiechu, pracy i codziennych obowiązków? Przecież należy mi się jak psu buda, brzuch już taki duży i ciężki, piersi takie nabrzmiałe, nogi takie napuchnięte. Fakt, że rodzę za 40 dni zachęca mnie do tego coraz bardziej, nie zdziwcie się więc, jak od następnego tygodnia zamiast zza biurka będę nadawała z łóżka.

  1. Czas wyłączny dla mojego syna

Jestem w stanie wyobrazić sobie, że za chwilę w naszym domu coraz częściej będzie można usłyszeć teksty „nie teraz”, „później”, „nie dam rady” albo „poproś tatę”. Za moment nasza rodzina zmierzy się z całkowicie nową dla nas sytuacją. Małe dziecko to wiele obowiązków, które na początku na pewno ciężko pogodzić z codziennością. Dlatego te ostatnie dni, kiedy jesteśmy tylko we trójkę, musimy wykorzystać do bólu. Boje się tego, jak poradzę sobie z dzieleniem czasu na dwoje i jak Olek przywyknie do nowej sytuacji. Na ten moment okazuje radość, że będzie miał brata, choć chyba nie do końca rozumie, że będę mieć dla niego mniej czasu niż teraz. Te 40 dni to odpowiedni czas, żeby spożytkować go wspólnie na to, co lubimy. Wycieczki, kino i wspólna zabawa na „zaś”. Tym razem musimy i chyba nie mamy wyjścia. To także pora, by uświadomić mu, że, mimo iż pojawi się ktoś nowy, nie będzie to oznaczać mniej miłości dla niego!

Zostało mi już tak niewiele czasu, a tyle mam jeszcze do zrobienia. Życzcie mi powodzenia!

=============================

Jeżeli spodobał Ci się ten post, udostępnij go w swoich kanałach social media. Wystarczy, że klikniesz któryś w poniższych ikonek.

=============================

Jeśli chcesz być z nami w ciągłym kontakcie, zachęcam do:

→ Polub nasz profil na Facebooku lub profil na Bloglovin. Dzięki temu będziesz na bieżąco z nowościami na blogu.

→ Śledź nas na Instagramie. Znajdziesz tu sporo zdjęć z codziennego życia, których zazwyczaj nie publikuję na blogu

 

Share.

About Author

Mama trzyletniego Aleksandra, zakochana w macierzyństwie, modzie i swojej pracy :)

  • Mnie przy jednym dziecku ciągle brakuje czasu na wszystko, ale ja jestem strasznie kiepska w organizacji czasu. Też myślę, że przy dwójce bym ogarnęła, bo wszystko jest do zrobienia, ale jednak trochę sobie tego nie wyobrażam 😉
    Miłych 40stu dni życzę i zrealizowania planów! 🙂

  • Już tylko 40 dni, tylko i aż tyle, mi to zawsze się dłużyło 🙂 Życzę spełnienia wszystkiego co sobie zaplanowałaś 🙂