Robisz te 9 rzeczy? A więc niszczysz odporność swojego dziecka. Sprawdź to koniecznie!

4

“Znowu się zacznie” – tak o jesieni myśli 99% rodziców. Dlaczego? Bo ich pociechy są znowu narażone na paskudne wirusy i infekcje, które o tej porze roku są wyjątkowo groźne.

Mało, który rodzic jest świadomy tego, że brak odporności u swojego dziecka i częste choroby mogą być spowodowane jego własnymi działaniami, które zamiast pomagać przynoszą zupełnie odwrotny efekt. Z tego powodu warto przypomnieć sobie 9 prostych rzeczy, które mogą niszczyć odporność naszych pociech.

  1. Za krótki sen

Nie bez kozery od dawien dawna mówi się, że im więcej snu tym jest się zdrowszym. Zdrowe dzieci nie narzekają na niewyspanie, bo zamiast spędzać czas na zajęciach dodatkowych, często 5-6 razy w tygodniu, mają możliwość wykorzystania go na zabawę, relaks i dodatkowy odpoczynek. Brak snu zmniejsza w organizmie ilość ważnych przeciwciał, burząc w ten sposób system odpornościowy dzieci. Również oglądanie telewizora tuż przed pójściem spać znacznie obniża odporność, bo nawet po jego zgaszeniu mózg dziecka nadal pracuje na wysokich obrotach nie pozwalając mu zasnąć. Dajmy, więc dzieciom, po ciężkim dniu spędzonym w przedszkolu bądź szkole, możliwość wyciszenia i relaksu, czasami nawet kosztem dodatkowej lekcji gitary!

  1. Za dużo komputera i telewizora

Brak ruchu negatywnie wpływa na zdolność organizmu do zwalczania infekcji, prowadząc do osłabienia układu odpornościowego. Zasada ta sprawdza się również w przypadku dzieci, które zbyt wiele czasu spędzają przed telewizorem bądź komputerem. Aktywność fizyczna jest niezwykle ważna nie tylko w przypadku małych dzieci, ale również dorosłych. Jeżeli więc zależy nam na zdrowiu dzieci, podarujmy im swój czas zachęcając tym samym do wstania z kanapy. Często to my, rodzice jesteśmy winni złych nawyków naszych bliskich, bo brak czasu dla dzieci wynagradzamy nie do końca zdrowymi rozwiązaniami.

  1. Za dużo przetworzonego jedzenia

Dieta bogata w tłuszcze, cukier i sól jest w stanie popsuć nawet najlepszy układ odpornościowy, dlatego bardzo ważne jest, aby do jadłospisu dzieci jak najwcześniej wprowadzić warzywa i owoce bogate w substancje odżywcze i witaminy, z których najważniejsza jest witamina C. Z warzyw i owoców szczególnie polecane są jagody, czarna porzeczka,  owoce cytrusowe, kiwi, jabłka, marchew, pomidory, papryka, brokuł, szpinak, kalafior, cebula i świeży czosnek. Świetnym rozwiązaniem będą również domowe warzywne zupy. Starajmy się ograniczyć lub zminimalizować dzieciom słodkie napoje, słodycze i wszelkie fast foody.

  1. Za dużo antybiotyków

Nasze dzieci zdecydowanie przyjmują za dużo antybiotyków, które nie tylko niszczą bakterie odpowiedzialne za infekcję, ale zabijają również te, które stanowią naturalną florę jelitową, czyli niepatogenne. Częste przyjmowanie antybiotyków powoduje, że bakterie powodujące choroby mogą się na nie uodpornić, w związku z czym późniejsze próby leczenia antybiotykami nie przyniosą żadnych efektów. Aby nie zrujnować systemu odpornościowego dziecka, przed podaniem mu kolejnego antybiotyku upewnijmy się, że wskazaniem do tego jest zakażenie bakteryjne, a nie zwykły katar czy lekki kaszelek. Nie podawajmy dzieciom antybiotyków profilaktycznie, bo skutki tego w przyszłości mogą okazać się dla nas i naszych maluchów bardzo przykre. Nie bójmy się pytać lekarza o zasadność przepisania dziecku antybiotyku, to on jest specjalistą i do niego należy rozwiane wszelkich wątpliwości rodzica.

  1. „Nie wietrzę mieszkania, bo będzie za zimno”

Z tym wietrzeniem domu jest akurat odwrotnie, bo jego brak w połączeniu z centralnym ogrzewaniem, jest po prostu genialną pożywką dla bakterii i wirusów. Powietrze w domu ma ogromny wpływ na zdrowie nasze i naszych bliskich, dlatego przynajmniej 15-minutowe wietrzenie codziennie jest wskazane, a nawet wymagane, szczególnie wtedy, gdy w domu są małe dzieci. Wietrzmy kiedy najmłodsi przebywają w przedszkolu, szkole lub innym pomieszczeniu, wietrzmy też przed samym snem, bo przecież od dawna wiadomo, że w niższych temperaturach śpi się lepiej.

  1. „Robię z mieszkania saunę”

Dom to nie sauna. Idealna temperatura do normalnego funkcjonowania organizmu to 21-22⁰C, w sypialni nawet 19⁰C, a w łazience ok. 25⁰C.  Zbyt duże ciepło to wróg systemu odpornościowego, ponieważ przegrzany maluch łatwiej łapie infekcje dróg oddechowych, zapalenie gardła i uszu oraz katar. Zbyt wysoka temperatura otoczenia prowadzi do wysychania śluzówek dróg oddechowych, a to osłabia naturalne mechanizmy usuwania wirusów i bakterii z nosa i gardła. Utrzymanie stałej i optymalnej temperatury w domu zdecydowanie pozwoli uniknąć problemów zdrowotnych.

Jeżeli w domu powietrze jest zbyt suche, czyli poniżej 40%, warto zaopatrzyć się w nawilżacz powietrza lub oczyszczacz które utrzymają stałą wilgotność zapobiegając jednocześnie rozwojowi bakterii, grzybów i roztoczy.

  1. „Ubieram dzieci za ciepło”

Ciepły strój jak najbardziej, ale nie za ciepły. Ten punkt kojarzyć mi się będzie zawsze z przewrażliwionymi babciami, które w obawie o wyziębienie swoich wnuków ubierają je zbyt grubo. Wyziębienie organizmu, którego skutkiem jest choroba, w tym przypadku spowodowane jest grubym przepoconym ubraniem, dlatego zamiast niego lepiej ubrać dziecko na cebulkę i w razie potrzeby zdjąć mu jedną warstwę. Dostosowujmy grubość ubrania do pory roku – wczesna jesień to nie czas, aby zakładać dziecku rajstopy i ocieplane spodnie. Podobnie jest z dostosowaniem ubioru do aktywności malucha – dziecko, które bawi się i biega powinniśmy ubierać lżej.

  1. „Nie wychodzę na dwór, przy temperaturze poniżej zera stopni”

Hartowanie organizmu, czyli przyzwyczajenie dziecka do niskich temperatur, o ile podchodzimy do tego z głową pomaga wyeliminować stres organizmu wystawionego na zimno. Codzienne spacery podnoszą odporność maluszków oraz poprawiają krążenie krwi, co w efekcie pozwala zwalczać wirusy i infekcje. Aby hartowanie przyniosło efekty w przyszłości, należy wprowadzić je jak najwcześniej.

  1. „Trzymam dzieci pod kloszem, bo to ogranicza choroby”

Chowanie dziecka w sterylnych warunkach przynosi mu znacznie więcej szkody niż pożytku, przede wszystkim niszcząc jego odporność. Codzienna dezynfekcja mieszkania, mycie rąk po każdym ich machnięciu to przesada, która zamiast pomagać – szkodzi. Pozwólmy dzieciom na kontakt z drobnoustrojami i zarazkami, bo właśnie one pobudzają jego system odpornościowy. A jeżeli robimy to z głową, możemy spać spokojnie.

 

=============================

Jeżeli spodobał Ci się ten post, udostępnij go w swoich kanałach social media. Wystarczy, że klikniesz któryś w poniższych ikonek.

=============================

Jeśli chcesz być z nami w ciągłym kontakcie, zachęcam do:

→ Polub nasz profil na Facebooku lub profil na Bloglovin. Dzięki temu będziesz na bieżąco z nowościami na blogu.

→ Śledź nas na Instagramie. Znajdziesz tu sporo zdjęć z codziennego życia, których zazwyczaj nie publikuję na blogu

 

 

Źródła:

  • M.Jarosz „Suplementy diety a zdrowie”
  • www.askdrsear.com
  • www.wyleczto.pl
  • www.portal.abczdrowie.pl
  • www.pediatra.mp.pl

 

 

 

 

 

 

 

Share.

About Author

Mama trzyletniego Aleksandra, zakochana w macierzyństwie, modzie i swojej pracy :)

  • ufff, nic z tych rzeczy u nas 🙂

  • U nas ciężko byłoby nie wychodzić z domu przy temp. poniżej zera, bo taką mamy przez połowę roku 😉 I świetnie się w niej czujemy, czego teraz zresztą mamy przykład – po kilkunastu dniach na minusie zrobiło się nagle bardzo ciepło i od razu przyszła choroba :/

  • P.S. A co do oczyszczaczy – niestety tylko te bardzo drogie mają jednocześnie wbudowany nawilżacz. Tańsze modele nie mają i jeszcze dodatkowo swoim działaniem wysuszają powietrze. U nas obecnie w jednym rogu pokoju chodzi oczyszczacz, a w drugim nawilżacz 😉

  • Agnieszka Henkiel-Rogala

    Hmmm zgodzę się, że to co napisałaś wpływa na pogorszenie odporności dzieci. Ale co w sytuacji jak nie popełniam ŻADNEGO z tych błędów a dziecko choruje? 🙁