Powinnam wybrać nianię czy żłobek?

9
Rate this post

Wszystko, co dobre szybko się kończy. Powrót do pracy zbliża się wielkimi krokami. Ciężko będzie się przyzwyczaić do nowego – starego trybu życia. Pocieszę Cię- sam fakt powrotu do pracy nie jest taki zły.

Najgorsze są początki i pierwsze dni. Jeśli już wdrążysz się w dawne i nowe obowiązki wszystko się wyklaruje. Decyzja o powrocie do pracy jest naprawdę trudna. I kiedy jedne mamy będą wyrywały sobie włosy z głowy na samą myśl o tym, inne będą skakały z radości. Wiesz jak jest- kredyty same się nie spłacą, awans sam nie zapuka do Twoich drzwi, a szef nie zapyta uprzejmie, czy czasem nie marzysz o podwyżce. Życie.

Pewnie nie raz przeszło Ci przez myśl, kto zaopiekuje się w tym czasie Twoim maleństwem. Jeśli masz w pobliżu babcię, to szczerze Ci gratuluję i zazdroszczę.

My niestety nie mieliśmy tyle szczęścia.  Pojawia się pytanie: Kto w tym czasie ma się zająć moim dzieckiem? Czy jestem w stanie zaufać obcej osobie i powierzyć jej życie moich synów? Matka Wariatka? Nie. Jestem pewna, że nie ma wśród nas osoby, która nie stanęła przed tym dylematem.

Ile osób, tyle opinii. Jedni rodzice poświęcą kilka tygodni na szukanie odpowiedniego żłobka, inni z nas odbędą godzinne rozmowy kwalifikacyjne, żeby znaleźć odpowiednią opiekunkę dla naszego malucha. Przecież to normalne, że chcemy wybrać osobę, która sprosta naszym oczekiwaniom, która będzie odpowiedzialna i lubiana przez nasze dzieci.

Nie ważne, którą opcję wybierzemy. Wszystkich na początku łączy jedno: ścisk w żołądku, walące serce, gęsia skórka, nieprzespane noce na myśl o wielogodzinnej rozłące i zostawieniu pociechy z obcą osobą. Znajome uczucie? Głupie pytanie! Przecież każdy rodzic musi przez to przejść.

My niestety nie mieliśmy tyle szczęścia, więc kiedy znałam już datę powrotu do pracy dużo myślałam, czy zostawić małego z nianią czy wysłać go do żłobka. Od zawsze chciałam, aby Olek był w grupie, która jak wiadomo wpływa na rozwój dzieci zarówno pozytywnie, jak i negatywnie… Według mnie 12 – miesięczne dziecko jest zdecydowanie za małe, aby posłać je do żłobka. Wybór padł na nianię. W poszukiwaniu tej idealnej udałam się do Internetu i znajomych. Nie ważne, że mam już dwóch synów. Szukanie opiekunki nadal mnie przeraża. Na ofertę zamieszczoną w Internecie odpowiedziało kilkadziesiąt kobiet, każda nowa była lepsza od poprzedniej… Mój mózg parował, ale z pomocą przyszła znajoma, która poleciła mi swoją bratanicę, pracującą od 3 lat jako niania. To był strzał w dziesiątkę, siedząc w pracy dokładnie widziałam, co robi moje dziecko, co zjadło i w co się bawiło. Po 8 miesiącach, myśląc o perspektywie długiej zimy i siedzenia w domu, znając jednocześnie swoje dziecko, które tak bardzo ciągnęło do innych dzieci pojechałam do zaprzyjaźnionego żłobka i złożyłam papiery. To była decyzja podjęta w sekundę. Do końca nie wiedziałam czy robię dobrze, przecież to oznaczało konkretne zmiany. Co przerażało mnie najbardziej? Płacz mojego syna i choroby.

Wszystko z życiu ma swoje plusy i minusy. Szukasz złotej rady tak jak i ja?. Niestety nie dam Ci jednoznacznej odpowiedzi. Nie znam Twojego dziecka. To Ty jesteś jego matką i to Ty wiesz, co jest najlepsze dla niego. Jeżeli Twoja pociecha uwielbia kontakty z innymi dziećmi, a Ty możesz spokojnie chodzić na zwolnienia lekarskie, to śmiało wysyłaj je do żłobka. Jeżeli jest odwrotnie, to daj mu szansę na spędzenie czasu w domu pod opieką niani.

Żłobek niestety to ciągłe zwolnienia i wizyty u lekarza. U nas średnio co trzeci tydzień wychodzi jakaś wirusówka, kaszel, katar i gorączka. Generalnie nic strasznego z czego nie da się szybko wyjść. Tydzień zwolnienia, trzy tygodnie pracy i znowu zwolnienie. Jeżeli w swojej pracy nie możesz sobie pozwolić na częste nieobecności, to zapomnij o żłobku. Oczywiście to nie minie, bo jeżeli nie teraz, to Twoje dziecko będzie chorowało za 2 lata, kiedy poślesz go do przedszkola. Tak było zawsze, jest i tak zostanie. Dziecko musi swoje odchorować, zaadaptować się do żłobkowego czy przedszkolnego powietrza. Plusem tej instytucji jest fakt, że maluch w grupie szybciej się rozwija, uczy się dyscypliny i samodzielności. Mój Olek poszedł do żłobka kiedy miał rok i dziewięć miesięcy, był jedynym dzieckiem, które nie potrafiło jeść zupy samodzielnie ani samo się rozebrać. Niby jak miałby to umieć, skoro zawsze wyręczała go w tym niania lub mama. Po 2 miesiącach potrafił już jeść, ubierać się i rozbierać samodzielnie. Nie mówię, że opiekunka tego nie nauczy, twierdzę jedynie, że niani trzeba dokładnie mówić czego oczekujemy i to najlepiej na początku współpracy. Precyzyjna i jasna komunikacja to klucz do sukcesu.

Nie ma złotej rady. Wybór zależy od Ciebie i od Twojego dziecka. Pamiętaj, zdecyduj się na to, co będzie najlepsze dla niego, Ty znasz je przecież najlepiej.

Dziewczyny, jestem ciekawa jakie Wy macie doświadczenia? Podzielcie się w komentarzach jak wyglądał u nas powrót do pracy. Którą opcję opieki nad Waszym dzieckiem wybrałyście?

Share.

About Author

Mama trzyletniego Aleksandra, zakochana w macierzyństwie, modzie i swojej pracy :)