Pomagacie?

2
Rate this post

Porażenie mózgowe, białaczka, mukopolisacharydoza, mukowiscydoza, choroba genetyczna to tylko niektóre nazwy, które usłyszałam w ciągu ostatnich dwóch tygodni. Jestem przerażona ich ilością wśród malutkich, bezbronnych, niczym Bogu winnych dzieci. Dotychczas natrafiałam na tego typu historie dosyć rzadko i myślałam, że są to pojedyńcze przypadki.

Ale okazało się, że to nie są jednostki, wiadomości w necie, telewizji i prasie uświadomiły mi, że chorujących dzieci jest cała masa, ich ilość jest przerażająca, a sumy, których potrzebują ich rodzice do leczenia są ogromne. Do tego rodzice tych dzieci często zostają z tym sami, skazani na siebie. Kiedy czytam o chorym chłopczyku, który nie ma szans na wyzdrowienie, albo o dziewczynce chorej na rzadką chorobę genetyczną, zastanawiam się gdzie w tym wszystkim jest Bóg i jaki miał cel pozwalając chorobie się rozwinąć…Nie mogę pojąć i zrozumieć, dlaczego dzieje się tak, że zło dotyka dzieci.

W ostatnim czasie sporo myślałam o tym,  czy ja, jako matka dałabym radę wychowywać nieuleczalnie chore dziecko. Nie mam tu na myśli chęci,  raczej psychikę. Czy pod ciężarem tej niemocy i walki o lepszy byt swojego chorego dziecka najpierw nie załamałabym się psychicznie? Kiedy myślę, co by było gdyby…nie wyobrażam sobie patrzenia na niewinne, kochane i chore dziecko. Myślę jednak, że sytuacja życiowa zweryfikowałaby to i dała kopniaka do działania…

Będąc w ciąży, ludzie często pytali czy wolę chłopca czy dziewczynkę…To było mało ważne, najważniejsze w tym wszystkim to, to, aby moje dziecko było zdrowe, by móc czerpać radość z życia pełną parą….Rodzice, którzy opiekują się swoimi chorymi dziećmi są dla mnie bohaterami, najlepszymi dowodami na to, że dziecko kocha się mimo wszystko…Choroba ich dzieci wyposażyła ich w pancerz, którego nic nie jest w stanie zniszczyć.

Kochani, przedświąteczny czas, to okres, kiedy otwieramy swoje serca, kiedy pomoc jest czymś naturalnym, czymś, co przychodzi nam z wielką łatwością i daje ogromną satysfakcję. Słuchając tych wszystkich historii, łzy lecą jak groch, a myśli zbierają się wokół pytania „jak im pomóc”…Ja zdecydowanie mówię tak dla wszelkich akcji, których celem jest pomoc chorym dzieciom. Blogosfera też ma  w tym swój udział, w październiku Malwina z Bakusiowo.pl nagłośniła akcję pomocy małej Hani, podejrzewam, że w rezultacie bardzo owocną, Oczekując.pl kilka dni temu na jednym z mediów społeczniościowych też prosiło Was o wsparcie podopiecznych Stowarzyszenia LIVER. Takich przykładów jest naprawdę wiele, ponieważ razem mamy moc i możemy wiele zdziałać…

Kochani, a czy Wy pomagacie?

Share.

About Author

Mama dwuletniego Stefka i sześcioletniego Aleksandra, zakochana w macierzyństwie, modzie i swojej pracy :)