Nie jestem idealną mamą! Powinnaś wiedzieć dlaczego…

0

7 lat temu miałam piękne wyobrażenie na temat rodzicielstwa. Myślałam, że znalazłam receptę na fajne relacje z dzieckiem – w końcu przez całą ciążę przeczytałam mnóstwo mądrych książek. Życie skutecznie sprowadziło mnie na ziemię i to tuż po narodzinach mojego pierworodnego…

Cały misterny plan legł w gruzach, a ja zorientowałam się, że mój syn jest całkowicie inny od dzieci opisywanych w książkach. Nie poddałam się – nadal szukam recepty. Jesteście ciekawi jak mi idzie?

Każda mama to przyzna, że nie ma identycznych dzieci.

Nasze pociechy różnią się od swojego rodzeństwa, więc próżno szukać w nich podobieństwa do dzieciaków opisywanych w książkach. Oczywiście są ogólne reguły, mądre książki bardzo pomagają i są świetną dawką wiedzy, ale tak naprawdę każde dziecko jest inne. My dorośli też jesteśmy przecież różni!

Nie jestem idealną mamą.

Nie zliczę ile było wieczorów, gdy siedziałam i analizowałam, co mogłam zrobić, powiedzieć inaczej. Pewnie, że się boję, że moja reakcja lub jej brak wpłyną w przyszłości na zachowanie moich synów. Dzieci chłonął wszystko, co dzieje się dookoła z prędkością światła. Czasem nie masz pojęcia, że Twój wybuch złości właśnie zamknął Ci drzwi do świata Twojego dziecka. Ale jesteś też człowiekiem, który ma gorsze dni. Oprócz wychowywania dzieci na dobrych ludzi, zmagasz się z milionem innych obowiązków. Możesz być zwyczajnie zmęczona, zdenerwowana po pracy, zmartwiona problemem przyjaciółki. Masz do tego prawo.

Przez te 7 lat macierzyństwa nauczyłam się kilku ciekawych rzeczy. Przede wszystkim poznałam magiczne słowa. No może inaczej: ja je znałam już wcześniej, ale był czas w moim życiu, gdy niełatwo przechodziły mi przez gardło. To krótkie zdania: ,,Przepraszam, myliłam się. Niepotrzebnie się uniosłam. Pogadamy?”. 

Im jestem starsza tym coraz częściej przyznaję się do własnych słabości.

Nie potrzebuje niczego udowadniać, bo jestem spełnioną żoną i mamą. Mój mąż wie, że mam silny charakter, lubię wyrazić swoje zdanie i ma czasem ,,ciekawe” przeprawy ze mną. Chcę jednak zwrócić uwagę, że nic tak nie scala rodziny, jak głośne przeproszenie i przyznanie się do błędu. Nie jest to łatwe.

Sama wiem jak często magiczna siła zamyka mi usta i nie pozwala wypowiedzieć słowa ,,przepraszam”, ale wiem, że warto.

Po pierwsze, nooo… mi się szybko nudzi, gdy mam ciche dni z mężem. Nic na to nie poradzę. Niby mnie wkurza, ale nie lubię tego napiętego czasu w naszym domu. Po drugie, wiem, że to bardzo ważne, aby dzieci widziały momenty, w których przyznajemy się do pomyłki. Również tej skierowanej w ich kierunku. Uniosłaś się? Krzyknęłaś? Czujesz, że przesadziłaś? No zdarza się, jesteśmy tylko ludźmi i zapewniam Cię, że wszystkim nam daleko do Idealnego Rodzica. Miej odwagę przeprosić swoje dziecko! Szybko zobaczysz efekty.

Zachęcajmy do tego też nasze dzieci. Niech uczą się przepraszać, ale też i … wybaczać. Bo to bardzo ważna umiejętność przyjmować przeprosiny. Wiem, że bywa to trudne.. Nie ma recepty, trzeba uczyć się tej sztuki.

Szukam recepty na dobre relacje w rodzinie. Każda z nas wie, że powinniśmy ze sobą rozmawiać. Ja do rozmów dorzucę też przytulasy. Tak, przytulajcie się! Czasem nie trzeba nic mówić. To jest takie cudowne, bo gdy przytulasz całe napięcie ucieka.

Gdy dzieci wzrastają w domu, w którym jest dużo miłości i zrozumienia, sami stają się wrażliwszymi i bardziej empatycznymi ludźmi.

Wiem, że o relacje z najbliższymi trzeba dbać każdego dnia, a Ty jak bardzo je pielęgnujesz?

Share.

About Author

Mama dwuletniego Stefka i sześcioletniego Aleksandra, zakochana w macierzyństwie, modzie i swojej pracy :)

Leave A Reply

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.