Moda na nieszczepienie to wyrządzanie dziecku krzywdy czy jego ochrona?

12

Potężna fala kontrowersji wstrząsnęła tysiącami matek i ojców. Pytają się bowiem, szczepić czy nie szczepić. To rozbicie wynika z braku wiedzy lub wiedzy pochodzącej z nierzetelnych źródeł oraz medialnej walki. Ale moje zdanie jest jasne: szczepienia ratują życie!

W ciągu jednego roku szczepionki zapobiegają 2-3 mln zgonów wśród dzieci na całym świecie. To dużo, jak na tak krótki okres czasu. Szczepionki są przede wszystkim po to, aby uchronić nas przed zakaźnymi chorobami wywołanymi przez groźne bakterie, często oporne na antybiotykoterapię.

Przeciwnicy szczepień argumentują swoją decyzję między innymi tym, że szczepionki mają wpływ na autyzm u dzieci. Cała ta dramaturgia rozwinęła się z powodu niejakiego lekarza Wakefielda, który wraz z prawnikiem chcąc wyłudzić wysokie odszkodowania od firm farmaceutycznych opublikował wyniki badań oparte na grupie 12 dzieci!, które miały wskazywać na związek pomiędzy szczepieniem dzieci na odrę, świnkę i różyczkę a autyzmem i zapaleniem jelit. W wyniku przeprowadzonego śledztwa publikacja została wycofana, a pan Wakefield stracił możliwość wykonywania zawodu lekarza. To jednak nie zastopowało rozprzestrzeniania się tej negatywnej i nieprawdziwej informacji. Ludzie nadal opierają się na niej, mimo że brakuje badań wskazujących na bezpośredni wpływ szczepień na autyzm.

Z drugiej strony wydawać by się mogło, że skoro w Polsce w ostatnich latach nie odnotowano żadnego przypadku zachorowania na tężec, błonicę, czy polio, to jaki jest sens nadal szczepić? Otóż sens polega na tym, że jeżeli wszyscy przestaliby się szczepić, to te czy inne choroby szybko by powróciły. Społeczność zaszczepionych pomaga chronić tych, którzy odeszli od szczepień. Jest to tak zwana koncepcja „odporności stada”. Wraz z rosnącą liczbą osób nieszczepionych ryzyko pojawienia się zakaźnej choroby będzie rosło. Dlatego rodzice, którzy odmawiają szczepień narażają życie nie tylko swoich ale i pozostałych dzieci!

Wiele złego mówi się o szczepieniach, ale czy ktoś wypowiada się na temat negatywnych skutków chorób zakaźnych? Czy ktoś wspomina o głuchocie po śwince czy zapaleniu opon mózgowych po ospie wietrznej? Mało kto mówi też o przypadkach śmiertelnych. Ryzyko związane z chorobami zakaźnymi jest wielokrotnie wyższe niż ryzyko wystąpienia odczynów poszczepiennych. Dlatego zamiast szukać dziury w całym, powinniśmy skupić się na pozytywnej stronie szczepień.

Szczepionki ratują tysiące dzieci w Afryce, Azji i Europie Wschodniej, rejonach, gdzie z powodu braku dostępu do szczepień choroby zakaźne są tak bardzo rozprzestrzenione. Tylko w Kirgistanie, Bośni i Hercegowinie, Rosji, Gruzji, Niemczech, Kazachstanie i we Włoszech w 2014 i 2015 r. odnotowano ponad 22 000 przypadków zachorowania na odrę. Dzięki szczepieniom te dzieci mogłyby uniknąć tej choroby.

Faktem jest na pewno to, że korzyści wynikające z zapobiegania chorobie przy pomocy szczepionki znacznie przewyższają ryzyko. I choć mogą one wywołać działania niepożądane, to wcale nie muszą. Zanim szczepionka zostanie wprowadzona na rynek przechodzi rygorystyczne testy bezpieczeństwa, a te dla dzieci muszą spełniać wiele dodatkowych warunków. W przypadku każdego preparatu medycznego, leku czy też suplementu diety także istnieje prawdopodobieństwo wystąpienia działania niepożądanego. Po wzięciu zwykłego ibuprofenu może wystąpić krwawienie z przewodu pokarmowego i perforacja, czasami ze skutkiem śmiertelnym. Taki przypadek występuje jednak rzadziej niż u 1 na 10 000 pacjentów. Może się to wiązać z przedawkowaniem leku, zastosowaniem w tym samym czasie innych preparatów, przebytą chorobą czy nie zastosowaniem się do informacji zawartych w ulotce.

To samo dotyczy szczepionek, prawdopodobieństwo wystąpienia skutku ubocznego po szczepieniu występuje bardzo rzadko!!! Tylko dziecko całkowicie zdrowe może być szczepione. Dlatego przed podaniem szczepionki musi być przebadane przez lekarza pediatrę. Lekarz ma obowiązek odesłania dziecka do domu przy osłabieniu układu odpornościowego, gorączce czy przeziębieniu. Nie dopuść do tego, aby twoje dziecko 2 dni po przebytej chorobie przyjęło dawkę szczepionki. Tylko lekarz, który jest frajerem podpisze kartę szczepień chorego dziecka narażając je tym samym na możliwe skutki uboczne. Ja zawszę trzęsę się ze strachu, zastanawiając się, czy to wczorajsze kaszlnięcie Olka w połączeniu ze szczepionką może się źle skończyć.

Wiem, że ostateczną decyzję podejmiesz Ty i cokolwiek nie wybierzesz, mam jedną prośbę – zrób to, co będzie najlepsze dla Twojego dziecka. To ono jest najważniejsze  w tym przypadku, pamiętaj o tym!

Share.

About Author

Mama trzyletniego Aleksandra, zakochana w macierzyństwie, modzie i swojej pracy :)

  • Przyznam się, że w ciąży i w pierwszych tygodniach bycia mamą nie interesowałam się tym tematem. Skoro są szczepienia to szczepię…dopiero później doszła do mnie ta fala antyszczepionkowców. Nie wiem kto mówi prawdę, kto kłamie…w szczególności w kontrowersyjnym temacie szczepionki mmr :/

    • Ja w ciąży też nie przejmowałam się takimi rzeczami i dziwiło mnie, kiedy jedna kobieta, która leżała ze mną na sali poporodowej nie zaszczepiła swojej córki! Twierdziła, że szczepionka pochodzi z Indii czy jakoś tak! Dopiero po jakimś czasie zaczęły dochodzić mnie słuchy i ruchu antyszczepionkowym. Prawda leży pewnie po środku, ale ja szczepię Olka, bo wiem, że szczepionki uchronią go przed negatywnymi skutkami niektórych chorób.

      • Pierwsze trzy szczepienia odbyliśmy zgodnie z kalendarzem szczepień. Dopiero jak doszła do mnie wieści związana ze szczepieniami, zmieniłam „taktykę”. Szczepie, ale w późniejszym terminie niż jest to wymagane.

  • fifi

    Kobieto, jak można nadać taki tytuł notce? Jest dokładnie odwrotnie!

  • Najbardziej dziwi mnie gdy wypowiadają się na temat negatywnego wpływu szczepienia osoby które nie mają o tym tak naprawdę pojęcia. Wyrobiły sobie zdanie czytając jakieś tam publikacje poparte niby jakimiś faktami. A tak naprawdę są to testy na małej grupie które z góry zakładają jakieś wyniki. Ktoś coś mądrze napisał i każdy tylko przytakuje :/
    Ja szczepie Michasia ale w późniejszych terminach, lekarze często potwierdzają, że nie ma co się spieszyć.

  • My szczepimy ale o tym dlaczego pisalam u siebie na blogu. Jeste zwolennikiem szczepien, ale z glowa. Nigdy nie szczepie jak dziecko jest zaraz po chorobie, albo ma tylko katar. Musi byc calkowicie zdrowe.

  • programant

    Nie chce pouczać ALE – czy nie jest podejrzane, że w krajach zachodnich program szczepień jest zupełnie inny niż w Polsce? W krajach zachodnich nikt nie szczepi dziecka w pierwszej dobie życia! Piszesz by dziecko podawać szczepieniu gdy jest w pełni zdrowe, a ja się pytam skąd lekarze w pierwszych godzinach życia mogą wiedzieć czy dziecko nadaję się na szczepienie? Nikt przecież tych maluszków nie bada pod kątem immunologicznym.
    Chcecie wiedzieć więcej? Porozmawiajcie z rodzicami dzieci, które miały poważne NOPy oraz to jak pomogli im lekarze.

  • Martynka była szczepiona według kalendarza. Oliwia nie jest. Ma trzy miesiące i nie przyjęła jeszcze dawki z 6 tygodnia. Co chwilę Martynka nam choruje i mimo że Oliwia się póki co nie zaraża, to nie zaryzykuję szczepieniem. Teraz mamy przerwę od przedszkola, czekamy aż Martynka wyzdrowieje i może się wreszcie uda pójść na szczepienie

  • Najgorsze w tym wszystkim jest to, że wywiera się straszną presję na matkach. Szczepisz? Jesteś zła! Ręce mi opadają, kiedy słyszę, że szczepionki nie są potrzebne, bo przecież od ponad 100 lat te choroby nie występują. No właśnie nie występują, bo się szczepimy. Jako dzieci obowiązkowo chodziliśmy do przychodni na szczepienia. Pamiętam nawet, że mam zwalniała mnie ze szkoły, żebyśmy poszły do przychodni. Czy wtedy było tylu przeciwników? Nie sądzę, a to było 20 lat temu. Od tego czasu medycyna zrobiła tak wielki krok do przodu, że śmiem twierdzić, że te poprzednie szczepionki były do kitu, a teraz są lepsze. Szczepię i będę to robić. Też się boję, ale bardziej bałabym się, gdybym nie szczepiła.

  • salus salus

    Ja swojego kubusia szczepienia. .
    Nie oceniam innych.. Bo każdy ma prawo do indywidualnych decyzji..

  • Gdy jeszcze nie byłam matką, z góry założyłam, że będę szczepić swoje dzieci. Potem gdy moja córka przyszła na świat miałam wiele wątpliwości, bo zaczęłam drążyć temat. Czytałam, czytałam i sama nie wiedziałam, jaką decyzję podjąć. W końcu poszłam za głosem intuicji i postanowiłam szczepić, ale wybrałam szczepionki płatne. Nie mam pretensji do ludzi, którzy nie szczepią, bo wiem, że jest to trudna decyzja. Ale wiem, że gdyby jakieś dziecko z bliskiego otoczenia zachorowało na odrę i stanowiło ryzyko dla mojego, moje podejście pewnie by się zmieniło.

  • mijo

    Polecam film na YT „Toksyczne szczepienia. Wywiad z doktorem Jerzym Jaśkowskim.” w którym poruszane są tematy toksyczności szczepień, składników dodatkowych w szczepionkach, epidemii, pandemii, świńskiej i ptasiej grypy, badań i statystyk dotyczących zachorowalności, skutków ubocznych szczepień, nowej ustawy dotyczącej szczepień. Dr Jaśkowski jest lekarzem, którego próbowano pozbawić prawa wykonywania zawodu, gdyż otwarcie mówi o zagrożeniach związanych ze szczepieniami.
    Inny film na YT: ZASZCZEPIONE DZIEWCZĘTA – duński dokument o powikłaniach po szczepionce przeciwko HPV (maj 2015).