Czy powinnam powiedzieć mu prawdę?

6
Showing 1 of 1

Mikołaj już tuż tuż…Prezenty kupione, zapakowane czekają w bezpiecznym miejscu. Pamiętam, że kiedy byłam dzieckiem Mikołaj zostawiał je na wycieraczce, w bucie lub pod poduchą. Było dużo mandarynek, czekolad z orzechami i jakaś zabawka. Wierzyłam w świętego, w to, że przylatuje do mnie na swoich saniach ciągniętych przez renifery. Wyczekiwałam jego wizyty już od listopada pisząc (czyt. malując) list, na którym kreśliłam krzywą kreską moje marzenia. Kiedy list znikał, cieszyłam się jak na dziecko przystało, że moje prośby zostały wysłuchane… Ze względu na czasy, w jakich dorastaliśmy nasze dzieciństwo nie obfitowało niestety w tyle fajnych zabawek i gadżetów, które możemy obecnie dostać jednym kliknięciem, a mikołaj czy gwiazdka były jedynymi okazjami w roku, aby dostać swoją wymarzoną lalkę Barbie podpatrzoną na reklamie emitowaną przed dobranocką. Wiecie co jest fenomenem tamtych lat? To, że pamiętamy co przyniósł nam Mikołaj 20 czy 30 lat temu, a nie pamiętamy, co dostaliśmy z tej okazji rok temu…

Idąc dalej, zwykła dziecięca radość niestety została przerwana pewnego poranka, kiedy przyłapałam mamę na chowaniu prezentów w buty. Byłam dzieckiem, chodziłam chyba do pierwszej klasy podstawówki i pamiętam, że zabolało mnie to tak, jakbym straciła kogoś bliskiego. Przez długi czas próbowałam ułożyć  w głowie słowa mojej mamy: „Ja tylko pomagam Mikołajowi. On naprawdę istnieje, ale w tym roku nie zdążyłby do ciebie dojechać kochanie…”. Kolejny Mikołaj nie był już taki fajny, nie było momentu wyczekiwania i  podpatrywania jego sani na niebie. Cała ta otoczka tego pięknego dnia pękła. Został suchar, prezent, dziękuję, bardzo się cieszę i do kolejnego roku…

Teraz, kiedy mam dziecko, które rozumie coraz więcej, mocno się zastanawiam, jak ugryźć temat Mikołaja i jaką historyjkę powinnam wymyśleć…Za rok to będzie już konieczne.

Jak Wy tłumaczycie to Waszym dzieciom?

Może dobrym rozwiązaniem byłoby wytłumaczenie, że Mikołaj rzeczywiście istnieje, ale mieszka daleko i z okazji jego święta wszystkie grzeczne dzieci dostają prezenty. Może to uchroniłoby Olka przez wielkim rozczarowaniem w przyszłości? Jak sądzicie?

Share.

About Author

Mama trzyletniego Aleksandra, zakochana w macierzyństwie, modzie i swojej pracy :)

  • Nie wiem,może ze mnie niedobra matka – Mikołaj był u Pawła co prawda w zeszłym roku, ale w tym (Paweł ma 3 i pól roku) Powiedzieliśmy mu, ze Mikołaj istotnie przynosi prezenty, ale dziadkowie, my, prababcie dajemy mu listę tego, co Młody chciałby dostać i pieniążki, a on kupuje, wytwarza zabawki i przynosi. Po rozmowie Paweł bez cienia goryczy stwierdził, że w takim razie woli dostać prezent pod poduszkę i nie potrzebuje tego pana. Ale jak wytłumaczyć dziecku, które faktycznie kocha Mikołaja? Tego nie wiem.

    • Kamila

      No właśnie, to jest problem…Jak wytłumaczyc dziecku istnienie Mikołaja, aby w przyszłości uniknąć jego rozczarowania?

  • My mamy jeszcze sporo czasu do tego aby wymyślać historię prawdziwą o Mikołaju, jeszcze się nie zastanawiałam nad tym co powiemy. Ale Twój pomysł wydaje się słuszny 🙂

  • Ewa

    Myślę, że wiara w Mikołaja to kwestia dojrzałości trochę, nie ma co odbierać dziecku magię tej osoby. Dzieci myślą trochę jak ludy pierwotne – magicznie. To czego nie rozumieją: burzy, śmierci, czy właśnie sw. Mikołaja tłumaczą sobie w sposób magiczny. Jako 7 latka pewnie zrozumialaś, że Mikołaj to wcale nie jest taki jak w bajkach, a tylko zbiegiem okolicznosci przylapalas mame na podkladaniu prezentow.
    Powinnam jeszcze dodać, że wiele osob wierzy w Boga, a w sumie nikt nie ma gwarancji, że to co.się dzieje nie jest wyłącznie sprawą nas samych. To jest bardzo podobna sytuacja jak z tym Mikołajem – niektorzy po prostu potrzebują wiedzieć ze jest ktoś taki jak Bóg. A dzieci potrzebują wiedzieć że jest Mikołaj.

  • Karolina

    Ja też będę stała za rok przed tym problemem, kiedy moja córa będzie na tyle rozumna, żeby zapytać, od kogo te wszystkie prezenty. Ja jednak zostanę przy opcji Mikołaja na saniach przynoszącego prezenty. A za kilka lat postaram się wytłumaczyć małej jakoś prawdę.
    ps. Oluś jest przeuroczy:)

  • A dzieci teraz niczym prawdziwi detektywi, potrafią rozgryźć zakłopotanego rodzica… Ja chciałabym by moje dzieci wierzyły w Mikołaja jak najdłużej. Bo tak jak wspomniała Ewa powyżej, dzieci potrzebują tej magii i ja nie chcę im jej odbierać… przynajmniej nie za szybko 😀 Potrzebna jest dojrzałość, która przyjdzie im z wiekiem, na razie cieszymy się tajemniczością Siwego Pana, który potrafi cały świat w jedną noc pokonać, by każde dziecko dostało prezent…