8 sposobów na furię u naszych dzieci

11

To była piękna sobota. Spanie do dziewiątej, rodzinne śniadanie, spacer po mieście i wspólne zakupy. Olek tego dnia był w przecudownym humorze i nawet przez sekundę nie skrzywił się z jakiegokolwiek powodu. Współgrał z nami jak trzeba i nic nie wskazywało na to, że to cisza przed burzą.

Dzieci mają to do siebie, że potrafią bardzo szybko zmieniać swoje nastawienie do świata, to takie pomieszanie z poplątaniem. Nigdy nie jesteśmy w stanie przewidzieć, co tym razem się nie spodoba.

Tego dnia tuż przed sklepem z zabawkami nasz syn dostał histerii nie z tej ziemi, zaczął się rzucać, płakać i kopać kogo popadnie. Powodem tej wielkiej furii był fakt, że nie kupiliśmy mu setnego misia, notabene takiego samego, którego już miał. Historia pluszaków w naszym domu jest bardzo zabawna, ponieważ wszystkie pochodzą z takich właśnie wycieczek „po chleb”. Szkoda tylko, że po powrocie do domu, taki pluszak jest już kompletnie niepotrzebny i zazwyczaj ląduje w kącie. Dzisiaj rano powodem awantury było to, że Mini Mini nie emitowało Pszczółki Mai akurat wtedy, kiedy Olek wstał.

Skąd ta furia?

Napady złości są naturalną postawą w rozwoju dziecka. Są jego sposobem na pokazanie złości i frustracji. Dzieci podobnie jak dorośli też mają swoje zdanie i nie zawsze musi być ono takie samo, jak zdanie jego rodziców. Ataki złości pojawiają się najczęściej pomiędzy pierwszym a trzecim rokiem życia. Później jest już łatwiej, ponieważ starsze dzieci więcej rozumieją i można próbować z nimi już coś negocjować.

Najczęstszymi powodami furii jest zmęczenie, głód albo odmienne zdanie rodziców. Kiedy Olek zaczął miewać ataki złości tłumaczyliśmy sobie to nową dla niego sytuacją życiową. Akurat zbiegło się to w czasie, kiedy Olek poszedł do żłobka. Wiadomo, nowe otoczenie, inny rytm dnia trochę zaburzyły jego dotychczasowe funkcjonowanie. Daliśmy mu chwilę, żeby się przyzwyczaił do zmian. Ale kiedy już to zrobił, ataki nie zniknęły, musieliśmy więc znaleźć inny powód tej złości. Padło wtedy na zmęczenie z powodu dużej aktywności w żłobku, potem w przedszkolu i tego trzymamy się do tej pory.

Ponieważ maluchy chcą niezależności i kontroli nad swoim życiem, jakakolwiek ingerencja w to kończy się krzykiem, kopaniem i kładzeniem się na ziemi. Agresja może być też apelem do rodziców o to, aby zwrócili na nich większą uwagę. Przyszło nam żyć w czasach kiedy walczymy o każdą minutę dla siebie, często kosztem naszych dzieci. Dlatego, kiedy dzieci nas najbardziej potrzebują mogą to okazywać agresją. Tylko głośne zakomunikowanie swoich potrzeb według nich jest w stanie coś zdziałać.

Co zrobić, aby uniknąć ataków furii naszych dzieci?

To proste, daj się wyspać dziecku, nakarm go i poświęć mu czas. Trzy proste kroki do uzyskania samozadowolenia ze swojego macierzyństwa.

Wiem, że brzmi banalnie i niektórym z was może się wydawać, że chyba nigdy w życiu nie miałam styczności z prawdziwą furią swojego dziecka. Uwierzcie, że miałam! A poniżej podaję na tacy moje sposoby na nią:

  1. Daj dobry przykład. Trochę więcej pozytywnego podejścia do życia powinno poskutkować. Daj dziecku poczucie bycia kochanym i potrzebnym. Nagradzaj je i chwal. Nigdy nie krytykuj, ponieważ otrzymasz to samo od niego, niekoniecznie w postaci słów i w najmniej spodziewanym momencie.
  2. Daj możliwość wyboru np. w kwestii stroju do przedszkola albo smaku herbaty na kolację. Nie zadawaj pytań zamkniętych, ponieważ jedyną odpowiedzią jaką usłyszysz będzie NIE.
  3. Odwróć uwagę. Im jest młodsze tym jest łatwiej, ponieważ szybko zapomina. Użyj podstępu, u nas świetnie sprawdzają się wygłupy i łaskotanie.
  4. Ucz cierpliwości. Dziecko nie cierpliwi się wtedy, kiedy czegoś nie wie, albo nie ma możliwości czegoś zrobienia. Próbuj z nim rozmawiać, nawet wtedy, kiedy wydaje ci się, że jest zbyt małe by wszystko zrozumieć. Nie ograniczaj się do słów : „Nie i koniec. Mama zabrania i nie ma dyskusji”.
  5. Unikaj sytuacji, które mogłyby wywołać furię u Twojego dziecka. Na przykład, nie jedź do galerii, kiedy twoje dziecko jest śpiące albo głodne. W ubiegłym tygodniu mieliśmy mały remont w domu, mój mąż zostawił na widoku wkrętarkę. Nie pamiętał, że Olek ma totalnego hopla na punkcie wszystkich urządzeń elektrycznych. Za to Olek pamiętał, żeby pokazać rodzicom, że nie zgadza się z ich zdaniem. Jak to możliwe, ze starzy zabronili mu dotykać te ch.. wkrętarkę?
  6. Zachowaj zimną krew. Nie pomożesz dziecku tym, ze sama wybuchniesz gniewem i złością. Wiem, ze niektórym osobom nie jest łatwo, bo czasami problem tkwi w naszych charakterach. Ja kiedy gotuję się już do tego stopnia, ze dalej nie mogę prowadzić rozmowy w moim dzieckiem, proszę mojego męża o przejęcie pałeczki.
  7. Nie bij. Jeżeli myślisz, ze klapsami załatwisz sprawę to znaczy jesteś bardzo słaba. Klapsy to odpowiedź na twoje osobiste problemy, a nie problemy twojego dziecka.
  8. Nie przekupuj. Nie mów dziecku, że dasz mu żelka jak się uspokoi, bo właśnie tego od ciebie oczekuje.

Pozytywna reakcja na atak złości i furii własnego dziecka nie jest prosta. Złotą zasadą jest jak najszybsze ustalenie powodu takiego zachowania. Jeżeli przypuszczasz, ze dziecko może być głodne albo śpiące to nakarm go, albo daj mu się zdrzemnąć. Postaraj się z nim porozmawiać i nie walcz z nim. Jak trzeba, daj mu chwilę na zastanowienie się nad swoim zachowaniem, niech się wypłacze i zrozumie, że zrobiło źle. I uzbrój się w cierpliwość, to właśnie jej najbardziej potrzebujesz.

A co zrobić po?

Zamiast nagradzać dziecko kolejną gumą, przytul je i pochwal. Nie wracaj już do tematu, który tak go zirytował.

Share.

About Author

Mama trzyletniego Aleksandra, zakochana w macierzyństwie, modzie i swojej pracy :)

  • Dziecko trzeba trzymać krótko i tyle!

  • Mam w domu małego furiata…coś nie po jego myśli i się wścieka. Tłumaczenia, odwracanie uwagi nie pomaga 🙁

  • Na Karinę do dziś dzień działa najlepiej w ataku furii hasło „zrob tak jak ja” czyli np zaklaszcz 3 razy lub cos innego to odwraca jej uwagę najlepiej od złosci w jaką wpadła przed chwilą

  • Czasem się pytam, czego oczekuje i czego chce. Na hasło czego oczekuje odpowiadam – to choć pomogę Ci zrobić. Skutkuje choć nie zawsze. Nierzadko lepiej poczekac aż mu przejdzie i dac do zrozumienia, że go kochamy 🙂

    • Kamila

      U nas te reakcje sa naprawdę różne. Raz wystarczy, że porozmawiamy a innym razem ani rozmowa, ani uspokajanie nie pomagają. Musi sie wypłakać i koniec. Po tym przychodzi do mnie i oznajmia, że już skończył i że przeprasza. To chyba okres w życiu dziecku, przez który musimy przebrnąć.

  • Bardzo fajne rady. Myślę, że najistotniejsze jest właśnie to żeby tłumaczyć dziecku i uczyć cierpliwości. I właśnie tak jak napisałaś, wydaje mi się że takie furie to do 3 lat można akceptować. Później to już trzeba jakoś zadziałać, sama nie wiem jak… Ale mam w rodzinie chłopca, 7 letniego, który w gniewie potrafi zdzielić matkę w twarz, a pochodzi z niezwykle spokojnego domu, więc nikt nie wie skąd to mu się wzięło. Ale ja mam wrażenie, że to właśnie złe reakcje na ten słynny bunt małego dziecka Tylko to już bunt malucha nie jest…

  • U nas ze starszą dwójką nigdy nie było problemu. Najmłodszy ma predyspozycje i chyba twoje propozycje uratują nam życie. 😛 Buziak

  • U nas tylko auta się liczą, i to tylko takie metalowe lub plastikowe. Syn ma kilka drewnianych samochodów, ale nie zdały egzaminu (nic się nie otwiera, nie mają napędu, nie można ich rozkręcić, no i nie mają symbolu marki, a syn jest ich znawcą i kolekcjonerem).
    Natomiast drewniana kolejka sprawdza się rewelacyjnie!

    • Kamila

      Renia my naszej drewnianej kolejki jeszcze nie wypróbowaliśmy. Czekamy na weekend, wtedy zobaczymy, czy się spodobała, czy nie. Mam cichą nadzieję, że podpasuje naszemu królewiczowi.

  • Przy pierwszym dziecku, czytałam bardzo dużo na temat buntu dwulatka. Czytała, analizowałam, ale i tak nie mogłam zrozumieć, dlaczego tłumaczenie po raz 1883 nie pomaga. 😉 Ale sobie przypomniałam, co ja czuje, kiedy szef mnie wkurzy. Jak się czuje, kiedy chce nowego Iphona a nie mogę go mieć.Jest mi smutno, żal. ale jestem już na tyle dużą dziewczynką, że potrafię to kontrolować, a takie małe dziecko – nie…. 😀 Przy drugim dziecku jest o tyle inaczej, że wiesz że to minie 😉

    • Kamila

      Elei, to prawda. My dorośli myślimy, nasze dzieci dopiero sie tego uczą:)