Wakacje

5

Tak wiem, że wakacje skończyły się kilka dni temu, a ja wciąż o nich. Piszę tylko dlatego, że lubię urlopować się i odpoczywać poza sezonem. I właśnie teraz zrobiłam sobie tygodniowe wakacje od blogowania.

Jako mama pracująca na pełnym etacie w korpo pięć dni w tygodniu i ta, na którą czeka drugi etat w domu, potrzebowałam kilku dni na izolację. Izolację od internetów, plotek, pudelków, skandali. Chciałam skupić się w stu procentach na mojej rodzinie. Czas to bardzo cenna rzecz, a ja w tym ciągłym biegu z językiem wywalonym na brodę nie byłam w stanie wygenerować chwili na spokojną zabawę z dzieckiem, na przytulance, zabawy itp. Byłam zła na samą siebie, że wszystko robię mechanicznie, szybko i zwinnie, że nie potrafię usiąść i spokojnie pograć z moim dzieckiem w piłę, bo w głowie już kłębiły się myśli, jak się wyrobię danego dnia ze wszystkimi obowiązkami. Chwała Bogu, że dano mi zwinność, że nie tracę ani sekundy, że ogarniam wszystko co potrzebne. To, jak daję radę na co dzień znajdziecie w poście sprzed kilku tygodni ==> KLIK.

Tak więc ostatni tydzień był powolny, sympatyczny, słodki, uroczy i najwspanialszy. Mój synek zasypiał co wieczór ze mną wtulony w maminą pierś. Widać było, że brakowało mu bliskości i czułości, że stęsknił się za mną. Oluś od urodzenia zasypiał w swoim łóżeczku, nie potrzebował przytulania ani bliskości rodzicielskiej. Miałam wrażenie, że nasze łóżko go parzy, nie było mowy o jakiejkolwiek wspólnej drzemce. Ja jako matka, która liczy każdą minutę cieszyłam się z takiego rozwiązania i że kiedy wybijała dwudziesta mogłam spokojnie włączyć laptopa i zgodnie z hasłem „time to work” wymyślać, pisać posty i obrabiać zdjęcia. Po pięciu miesiącach wytężonej pracy na dwóch etatach nie pamiętałam już co to wieczór spędzony przed telewizorem lub z książką w ręku. Przytrafiło mi się zwyczajne wyczerpanie materiału, moje baterie się rozładowały i nawet Duracelki nie dały rady. Tydzień wakacji od blogowania zregenerował moje siły, choć przesilenie jesienne daje się mocno we znaki. Ten wszechobecny ból głowy zabija jakiekolwiek trzeźwe myślenie.

Drodzy, ten wpis jest inauguracją sezonu jesienno-zimowego. Przygotowujemy się do niego bardzo mocno i planujemy czym Was zaskoczyć i co nowego wprowadzić. Ale o tym, przekonacie się już niedługo.

wakacje12a wakacje11a wakacje10a wakacje9a wakacje8a wakacje7a wakacje6a wakacje5a wakacje4a wakacje3a wakacje1a

OLUŚ:

T-shirt : GAP

Spodnie : ZARA

Tenisówki: Converse

Share.

About Author

Mama trzyletniego Aleksandra, zakochana w macierzyństwie, modzie i swojej pracy :)

  • dżoan

    🙂 jest przystojniacha mały! dzisiaj zakupiłam polecany tusz do rzęs zobaczymy czy u mnie się sprawdzi 😉

    • Kamila

      To działaj, pamiętaj min. 2 tygodnie.

  • Anna

    Dziękuję za ten wpis. Ja jestem mamą, nie bloguję. Obecnie siedzę w domu w córką. I nie mam na nic czasu.Dlatego podziwiam, że jesteś w stanie ogarnąć i pracę i dom i blog.
    Na pewno będziemy odwiedzać was czesto, bardzo przypadł nam do gustu ten blog.

    • Kamila

      Super, bardzo się cieszymy:).
      A co do czasu, jest ciężko, ale jest i fajnie:)

  • Aśka

    Marzę już o kolejnych wakacjach. Nie cierpię listopada, grudzień jakoś zleci, bo Święta. Oby do wiosny:) Pozdrówka