Słowo, które sprawi, że wychowasz swoje dzieci na szczęśliwe i zdrowe

6
Rate this post

Czego pragnie rodzic dla swojego dziecka? Zdrowia i szczęścia. To wcale nie banał, tylko rzeczywistość. Odpowiedz sobie sama na to pytanie. Ja dołączam do klubu ankietowanych wskazujących najczęściej taką odpowiedź. Czasem zapominamy, że dziecko z natury jest radosne i beztroskie. My- dorośli na siłę chcemy je przenosić na wyższy level szczęścia. Jak to robimy?

Co robimy źle?

Od małego dajemy swoim pociechom zbyt wiele rzeczy i doświadczeń, które w rzeczywistości zamiast uszczęśliwiać, doprowadzają do tego, że dziecko traci poczucie szczęścia. I każde nowe prezenty traktują jak zwykły obowiązek rodziców, a nie miły gest mający na celu je uszczęśliwiać. Pewnie nie raz zastanawiałaś się co kupić maluchom na prezent, przecież dzieci najbliższych ,,też wszystko mają”. Stajesz na głowie, żeby zadowolić malca, a on ma Twoje starania daleko w poważaniu.

Zauważyłam takie sytuacje głównie w rodzinach, w których rodzice dużo pracują i nie poświęcają swoim pociechom tyle czasu, ile powinni, albo ile by chcieli. Obdarowywanie maluchów co raz nowymi zabawkami i gadżetami to ich sposób na przeprosiny za brak czasu ze strony rodziców. To takie trochę kupowanie radości i szczęścia na siłę. Na początku wydaje się to całkiem spoko. Kto nie ucieszyłby się z wymarzonej zabawki, którą inne dzieci dostaną (albo i nie) dopiero na święta Bożego Narodzenia? W pewnym momencie posiadanie wszystkiego na każde wyciągniecie ręki przestaje już dawać radość. I nie jest to żadna nauka, ale przykład z życia codziennego. Znasz to?

Co sprawia, że dzieci czują się nieszczęśliwe? 

Następnym razem, gdy będziesz chciał dać swoim dzieciom wszystko, czego chcą zastopuj swój entuzjazm. W przeciwnym razie masz szansę na to, aby Twoje dzieci stały się niedocenione, nieszczęśliwe. Będą miały też problemy z radzeniem sobie w życiu codziennym. Takie maluchy mają bardzo niski poziom tolerancji na frustracje, nie potrafią dokonywać wyborów (niby jak, skoro zawsze miały co chciały?), a przede wszystkim mają zachwiania w zachowaniu. Bo żeby osiągnąć swój cel potrafią być najsłodszymi bobasami, mimo, iż chwilę wcześniej zrobiły ci dziurę młotkiem w ścianie…

Jedno słowo może tak wiele zmienić…

Czy potrafisz być asertywny? Jak często mówisz ,,NIE” słodkiemu maluszkowi? Jeśli jeszcze nie jesteś tego pewna to ja to podkreślę- nie robisz wtedy dziecku krzywdy! Takie postepowanie buduje jego charakter, pozwala rozumieć wartości, jakie mu przekazujesz i ustala granice. A te są bardzo ważną kwestia wychowawczą.

Jak mówić Nie??

Wiele osób twierdzi, że NIE przechodzi im bardzo ciężko przez gardło. Niby tylko słowo, a tyle wokół niego stresu. Zacznij, próbuj, testuj. Bez ćwiczeń nie ma mistrzów. Im wcześniej zaczniesz, tym szybciej zobaczysz pozytywne efekty.

 

  1. „NIE”w wydaniu staromodnym (nie jest zwolenniczką, ale to rozwiązanie, gdy brakuje nam argumentów). Czyli „Nie, ponieważ jestem rodzicem i tak mówię”
  2. „NIE”w kontekście porównań, czyli „Ta zabawka jest zbyt droga, ale ta druga wydaje się być dużo lepsza i tańsza”
  3. „NIE”z argumentem. „Nie, ponieważ masz podobną grę”albo „Nie, ponieważ w ubiegłym miesiącu kupiłam Ci bardzo podobną lalkę”
  4. „Nie”bo tego nie ma. „Nie ma masła orzechowego, bo się skończyło”
  5. „nie”i koniec, czyli „nie zrobię tego za Ciebie”

Jakie znaczenie ma słowo „NIE”?

Żeby mównie ,,NIE” miało sens, sam musisz zrozumieć znaczenie tego słowa. Dawanie dzieciom tego, czego chcą, nie jest opisem dobrego rodzica. Jeżeli Twoje dziecko jest zbyt wymagające unikaj nagradzania go za złe zachowanie. Trudno, niech będzie sfrustrowane i sfochowane. Pozwól mu się złościć, pozwól mu myśleć, ze jesteś najgorszym rodzicem. To typowe zachowania dzieci, ale Ty bądź silny i nie łam się. Nie biegnij za każdym razem gdy dziecko płacze w złości po to, czego ono właśnie oczekuje. Będzie płacz, wściekłość, będą przykre słowa, ale mimo tego, nie łam się. Bądź silny.

Czy mówisz „NIE”?

Jestem ciekawa jak często Ty jesteś w stanie powiedzieć dziecku ,,NIE”? Pozwalasz mu się złościć czy ulegasz płaczom i wrzaskom? Może to pora, żeby poszukać innych rozwiązań, sposobów na dojście do niego, na złapanie zdrowego kontaktu? Zacznijcie od rzeczy, które lubicie robić wspólnie, może wspólne gotowanie, układanie klocków, prace plastyczne. Rozmawiaj z dzieckiem, zadawaj pytania (dzieci tego potrzebują, trzeba wiercić im dziurę w brzuchu, żeby się czegoś dowiedzieć. To tylko kilka pomysłów na to jak zbudować poprawne relacje z najmłodszymi.

Jestem ciekawa Waszej opinii…

Jestem ciekawa jak to wygląda w Waszych rodzinach? Kto jest rodzicem, który jest bardziej stanowczy i umie powiedzieć stop, gdy dziecka zaczyna wchodzić na głowę? U mnie zdecydowanie jest to mój mąż, ale mając takiego nauczyciela myślę, że niedługo dojdę do perfekcji. Podejmujecie ze mną wyzwanie?

 

Share.

About Author

Mama dwuletniego Stefka i sześcioletniego Aleksandra, zakochana w macierzyństwie, modzie i swojej pracy :)

6 komentarzy

  1. oj święta prawda 😛 my dzieci nie mamy, ale mąż ma 4letniego chrześniaka, któremu zawsze kupuje jakiś prezent kiedy wie, że będzie go widzieć. Teraz reakcją małego na dzień dobry jest ‚a co mi kupiłeś?’. Staram się męża hamować, ale wtedy to ja wychodzę na ‚tą złą’ 😉

  2. Monika Flok on

    świetny wpis- u nas to ja zdecydowanie jestem ta gorszą:) mąż nie umie powiedzieć nie a ja za to przebywając z dziewcyznkami więcej czasu wiem na ile moge im pozwolic a kiedy powiedzieć nie.a co najwazniejsze w tym całym wychowaniu …wspólne spedzanie czasu i więzi jakie wtedy sie tworza mam nadzieje ze u nas przetrwaja na wieki:)..nawet jak bedę zawsze ta na nie;)

  3. Marta Korotko on

    W naszym domu zdecydowanie stawiamy na partnerstwo i współpracę. Nie ma tu złego i dobrego policjanta, nie ma tu żadnych kar i nagród. Owszem bywa ciężko, ale zawsze bierzemy pod uwagę, że dziecko to też człowiek, odrębna jednostka, ma prawo do uczuć, ma prawo do emocji i ma prawo do własnego zdania. To niełatwe, zwłaszcza, że dziecko nie ma pojęcia o konsekwencjach pewnych działań, tak jak zdajemy sobie z tego my – dorośli. Pozwalamy dziecku popełniać drobne błędy i szukać dla nich rozwiązań, ale przede wszystkim zawsze czuwamy i nie nigdy nie zapominamy o rozmowie. To chyba tak w skrócie 🙂

  4. Mama Tosiaczka on

    Ja z mówieniem „nie” swojemu dziecku, nie mam problemu. Staram się być konsekwentna, ale jednocześnie w tej konsekwencji sprawiedliwa względem siebie i dziecka.

  5. Mama do Sześcianu on

    Ja jestem rodzicem od „NIE”, ale mam w tym również wsparcie męża. Czasami oboje też pozwalamy na więcej. Myślę, że warto ustalać przy każdej okazji granice. Gdy córka miała okres „Kup mi…” przed wyjściem do sklepu powtarzaliśmy dziś kupujemy , to, to i to. Innym razem ustalaliśmy, co może sobie wybrać. Bardzo szybko udało się nam opanować napady sklepowe 🙂

Leave A Reply

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.