Przepis na odporność u dzieci

5
Showing 1 of 1

To będzie wpis bez wstępu…Na początek mały teścik, palec pod budkę, czyje dziecko przechodziło tej jesieni jedną, dwie, trzy infekcje…Podejrzewam, że 80% z Was podniosło palec.

Jesienią nasze dzieci są szczególnie podatne na choroby i jest to spowodowane tym, że system odpornościowy naszych maluchów nie jest w pełni sprawny. Dziecko nabiera pełnej odporności z czasem, a my rodzicie nie jesteśmy w stanie całkowicie zahamować rozwoju nowych infekcji. Możemy jedynie spróbować zwiększyć odporność naszych dzieci zmieniając pewne przyzwyczajenia, które według nas chronią je przed infekcjami a tak naprawdę są ich głównymi przyczynami.

Poniżej moje sposoby na zwiększenie odporności u Olka:

  1. Nie przegrzewam

Przegrzewane dzieci chorują częściej, ponieważ ciężej znoszą zmiany temperatur i szybciej marzną. Malutkie dzieci powinniśmy ubierać o jedną warstwę ubrań więcej niż nas. Najczęściej to dziadkowie przegrzewają wnuki, na spacerze opatulają je w dwa koce i dodatkowo rożek. W tym roku widziałam rekordzistkę spacerującą w pochmurny, ale ciepły sierpniowy dzień z dzieckiem przykrytym mega grubym kocem i osłonką od wózka. Babcia była zadowolona, a mama pewnie goniła z maluchem do pediatry dwa dni później.

Biegające dzieci lepiej ubierać lżej niż nas samych. Jeżeli za oknem panuje nie wiadomo jaka pogoda, ubierajcie maluchy na cebulkę.

  1. Dużo spacerujemy

Spacerujemy nawet wtedy, kiedy za oknem jest chłodno, pada deszcz czy śnieg. Olek jest z grudnia i zimowa pora roku czy tony śniegu na zewnątrz nie zatrzymały nas w domu. Od urodzenia werandowałam go. Jedynym przeciwwskazaniem do spacerów jest duży mróz lub bardzo silny wiatr. Na spacery wybierajmy miejsca dalekie od ruchliwych, pełnych spalin ulic w centrum miasta.

  1. Wietrzę mieszkanie i nawilżam powietrze

Powietrze w ogrzewanych pomieszczeniach jest bardzo suche i powoduje wysuszanie śluzówki. Wysuszona śluzówka to świetna pożywka dla bakterii i wirusów. Aby nawilżyć powietrze najlepiej zaopatrzyć się w nawilżacz powietrza lub zastosować metodę naszych babć i wieszać mokre ręczniki w dowolnym miejscu (ręczników nie powinno wieszać się na grzejnikach).

  1. Podaję Olkowi dużo owoców i warzyw

Latem ze świeżymi owocami i warzywami nie ma najmniejszego problemu, natomiast jesienią powinniśmy wspomóc się nieco preparatami multiwitaminowymi. Na odporność najlepsza jest witamina C, której organizm niestety nie magazynuje. Trzeba ją zagwarantować dziecku w codziennej diecie. Ja podaję Olkowi duże ilości brukselki, kalafiora, truskawek, kiwi i mandarynek. Pamiętajcie, że cytryna to owoc ubogi w witaminę C.

  1. Nie płaczę kiedy Olek zachoruje

Pediatra Olka powiedział mi ostatnio, że nic tak nie wzmacnia naturalnej odporności jak właśnie chorowanie, a przebyta choroba to nic innego jak ćwiczenie formy układu odpornościowego.

 6. Pijemy tran

To znaczy Olek pije z uśmiechem na twarzy i bez popijania. On jest jednak niesamowity!:).

Ja mam traumę z dzieciństwa, nie zniosę nawet zapachu tranu.

 

Kochani, na nadchodzący okres zimowy życzę Wam i Waszym pociechom dużo zdrówka.

Share.

About Author

Mama trzyletniego Aleksandra, zakochana w macierzyństwie, modzie i swojej pracy :)

  • Odpukać B. w tym sezonie jeszcze nie chorował (chociaż w zeszłym jak zachorował w marcu to w czerwcu dalej był chory). (pewnie zaraz po tym jak napiszę komentarz zacznie kichać:) Tran faktycznie robi robotę, owoce, warzywa. obowiazkowo.

    • Kamila

      I oby tak dalej! Mój Olek poszedł do żłobka, teraz ma zapalenie oskrzeli, wcześniej jak siedział w domu w ogóle nie chorował.

  • u nas też początki żłobka były ciężkie ale teraz w przedszkolu jest o wiele lepiej. Trzeba jednak uważać z nawiżaniem poiwetrza, bo zbyt wilgotne powietrze w mieszkaniu też nie jest dobre, idealne do panoszenia się grzybów. Nas właśnie alergolog ostrzegała, żeby nie przesadzać z nawilżaniem

    • Kamila

      Hej Piernikowe Ludziki, witamy w naszych skromnych progach. My używamy nawilżacza elektrycznego, włączamy go tak godzine przed spaniem. W ciagu dnia wietrzymy.

  • Marta

    My robimy to samo. Jedyną różnicą jest tran. Moje dzieciaki go nie znoszą. A w diecie jeszcze ważne są przyprawy, kurkuma, tymianek, bazylia, zioła prowansalskie itp itd. Natomiast jeśli córki przyniosą jakiegoś wirusa z przedszkola, podaję im oparty o naturalne składniki Ulgrip junior i po kilkudniowej kuracji wracają do pełni zdrowia i odporność mają większą. Probiotyki czasami dają radę, jednak też niechętnie je biorą. A i polecam przed snem dawać kakao z miodem, tylko nie to rozpuszczalne.