„Oddam dziecko w dobre ręce (a sama pójdę na imprezę)”

14
Showing 1 of 1
Rate this post

Kilkanaście dni temu usłyszałam w radio, że w Trójmieście ma powstać pierwsze całodobowe przedszkole. Jadłam wtedy śniadanie i na tę wiadomość jedzenie prawie stanęło mi w gardle… What the fuck! – pomyślałam sobie i zapytałam mojego męża, czy jestem normalną matką skoro tak się tym zbulwersowałam. A może jestem aż tak zacofana i nie wiem, że całodobówki to teraz „hit sezonu”?

Urodziłam po to, aby być z moim dzieckiem, spędzać z nim czas i móc je wychowywać najlepiej jak potrafię. Nie potrzebowałam go po to, aby móc odhaczyć ten fakt na mojej liście rzeczy do zrobienia…Nawet po powrocie do pracy staram się żyć tak, aby zachować całkowitą równowagę pomiędzy pracą, a życiem rodzinnym, nawet jeżeli wiąże się to ze zwolnieniami i nieplanowanymi urlopami.

Ta poranna informacja ścięła mnie z nóg, ponieważ w jednej sekundzie pomyślałam o tych ojcach-prezesach w garniturach od Bossa i matkach w eleganckich garsonkach jeżdżących białymi Porche Panamera posiadających prywatne asystentki, które za nie umówią spotkanie, zarezerwują stolik w restauracji, doradzą, co mają ubrać na kolację biznesową i spakują na delegację. Jeszcze poniańczą dziecko i zawiozą je na nockę do przedszkola.

To właśnie dla nich miałoby powstać to przedszkole – dla matek, które do chęci posiadania dziecka podeszły czysto przedmiotowo na zasadzie: muszę je mieć, bo Kaśka, Wiolka i Olka już mają swoje, a ja nadal bezdzietna albo pasowałoby urodzić, żeby na starość miał mi kto herbatę podać. Mimo że robią kariery, a praca zajmuje im całe życie, to i tak zdecydowały się na dzieci. Przecież jakoś to będzie, skoro dają radę z pracą po 16 godzin na dobę, poradzą sobie też z dzieckiem. Służą do tego instytucje żłobków, przedszkoli czy prywatnych niań.

Kiedy zaczęłam zgłębiać temat okazało się, że takich żłobków i przedszkoli jest już kilka w Polsce. Dodatkowo przypomniały mi się moje rozmowy przy okazji poszukiwań niani dla Olka, w których panie oferowały również opiekę nad dzieckiem przez 24h na dobę, nawet przez kilka tygodni z rzędu. Pamiętam, że kiedy zapytałam jedną z nich, czy takie sytuacje miały miejsce, usłyszałam, że u jednej rodziny rodzice dwa razy do roku wyjeżdżali na dwutygodniowe wakacje sami, bez dzieci. Z dziećmi zostawała wtedy niania. Już wtedy nie ukrywałam swojego zdziwienia, ponieważ nie wyobrażam sobie wygrzewania się na plaży przez dwa tygodnie, kiedy moje dziecko siedzi z nianią w naszym M4 albo spędza ten czas w żłobku. Albo to jakiś obłęd albo ja zbyt mało wiem o życiu pomyślałam.

Porozmawiałam na ten temat z moimi koleżankami też mamami i wszystkie mają podobne zdania na temat takich instytucji. Może bardziej są to negatywne opinie skierowane w kierunku rodziców i ich podejścia niż właścicieli przedszkoli, bo sam fakt przedszkoli całodobowych jest ok, przecież są rodzice którzy pracują w systemie zmianowym i aby utrzymać posadę zrobią wszystko, co szefostwo każe.

Czasami rzeczywiście nie ma wyboru i aby móc utrzymać rodzinę, rodzice decydują się oddać dziecko do nocnego przedszkola. Ale ze łzami w oczach odbiorą je rano i mimo zmęczenia spedzą z nim cały następny dzień. A rodzic zajęty karierą nie będzie zwracał uwagi na to, że dziecko ma lepszy kontakt z przedszkolanką niż ze swoją matką, którą widuje od czasu do czasu i która nawet nie potrafi wymienić 5 ulubionych potraw swojej pociechy. Straszne to, ale prawdziwe.

Ten wpis nie jest atakiem wymierzonym w stronę rodziców-biznesmenów ani całodobowych przedszkoli. Sama mam w domu męża, który prowadzi działalność, ale dla niego 16:00 to godzina, kiedy kończy się praca, a zaczyna rodzina.

Dla mnie w tym wszystkim najważniejsza jest próba znalezienia kompromisu, zastanowienia się przez chwilę, co uważamy za nasze priorytety, czy czasami nie lepiej byłoby zarobić trochę mniej, a jednocześnie wygrać czas dla swoich bliskich? Praca jest ważna, ale nie najważniejsza. Jeżeli potrzebujesz więcej czasu na nią, to odbierz dziecko z przedszkola, spędź z nim trochę czasu i popracuj kiedy ono juz śpi. Tak też można, nikt nie przywiązał Cię do twojego krzesła w Mordorze. To trochę smutne odbierać dziecko z przedszkola o 2 nad ranem albo innej dziwnej godzinie. Przecież nie od dzisiaj wiadomo, że sen ma zbawienny wpływ na prawidłowy rozwój dzieci. To, czy spędzić popołudnie w pracy, czy z dzieckiem należy do Twoich wyborów. Ty, jako rodzic, powinieneś widzieć to najlepiej.

Photo: www.pexels.com

Share.

About Author

Mama trzyletniego Aleksandra, zakochana w macierzyństwie, modzie i swojej pracy :)