Jak zorganizować święta, aby nie zwariować?

9
Showing 1 of 1
Rate this post

W niedzielę rano wsadzimy nasze szanowne dupcie w wypucowany samochód i rozjedziemy się – najpierw na śniadanko do mamusi, potem na obiadek do teściowej. W poniedziałek powtórzymy niedzielny rytuał w między czasie oblewając się wodą, rozdając stówkę lub dwie pomiędzy dzieciaki, a we wtorek wylądujemy w szpitalu z przejedzenia.

Święta od jakiegoś czasu kojarzą mi się z gigantycznym stresem i obżarstwem takim, że zaparcie męczy przez kolejny tydzień, a wyrzuty sumienia – przez miesiąc.

W dzieciństwie święta – czy to Bożego Narodzenia, czy Wielkanocne – kojarzyły mi się z rodziną, miłością, prezentami, choinką czy gwiazdką, królikiem czy święconką. Uwielbiałam, kiedy zbliżały się te magiczne dni. Kiedy mama piekła białą kiełbasę w prodiżu, tata ucierał ser na sernik, a ja z siostrą pucowałyśmy kryształy w dużym pokoju i robiłyśmy dekoracje świąteczne.

Tak było kiedyś…

Teraz święta to komerha. Wszędzie widzę jak nie króliki, to pisanki, jak nie pisanki, to inne chińskie buble mające na siłę przypominać nam o czasie świąt. Nawet na cmentarzu ludzie dekorują groby w świąteczne ozdoby, które zamiast przypominać miejsce pochówku, kojarzą się z przysłowiową choinką. Im więcej wszelakich ozdób, tym „lepiej”.

W całej tej komercjalizacji zapominamy chyba o prawdziwym znaczeniu świąt i o tym, po co one w ogóle są. Czy podczas wielkanocnego śniadania rodzina rozmawia o tym, co sprawiło, że można spotkać się w tak dużym gronie? Czy Twoja mama albo teściowa kiedykolwiek spokojnie usiadła przy stole i zjadła choć jeden posiłek nie wstając w międzyczasie? Moja zawsze siadała na tzw. „wylocie”, żeby było jej łatwiej wynieść i przynieść. Rozmowy dotyczą prezentów, polityki, pracy, zarobków i innych spraw odbiegających od tematyki świątecznej. Dotyczą tego, o czym można porozmawiać w zwykły piątek czy świątek, na który nie trzeba czekać cały rok. Czy warto w pocie czoła pruć przez całą Polskę przemierzając setki kilometrów, aby porozmawiać o tym, jakim to złym premierem był Donald Tusk?

Żeby zaoszczędzić sobie rozmów tego typu, stresu, który zawsze mi towarzyszy podczas świątecznych śniadań, obiadów i kolacji postanowiłam spędzić te święta inaczej. Olewamy sprzątanie, mycie okien, trzepanie dywanów, kręcenie sera i wyjeżdżamy. Będzie nadal rodzinnie, ale zamiast o nieudolności naszych polityków i o tym jak ciężko żyje sie w Polsce będziemy rozmawiać o zabytkach Barcelony, o pięknej pogodzie i hiszpańskiej kulturze. Bedzie inaczej i w głębi duszy czuję, że to będą fantastyczne święta.

Tego samego życzę i Wam, zdrowych, spokojnych Świąt Wielkiej Nocy. Niech to będzie dla Was magiczny czas, pełen refleksji i odpoczynku. Oluś również życzy Wesołych Świąt.

 

 

Share.

About Author

Mama trzyletniego Aleksandra, zakochana w macierzyństwie, modzie i swojej pracy :)