Cała prawda o tym, co sądzę na temat dawania kieszonkowego dzieciom

0
Rate this post

,,Pieniądze szczęścia nie dają,ale na pewno je ułatwiają.” Sporo prawdy w tym zdaniu. Wyjeżdżając z domu rodzinnego na studia oprócz kilku słoików z przetworami i kołdry tata zapakował mi kilka życiowych mądrości. Wzięłam je w życie każdego dnia. Dzisiaj podzielę się tymi, które dotyczą pieniędzy. Jak nauczyć dzieci szacunku do pieniędzy? W jaki sposób uświadomić pociechy,że rodzice to nie chodzące bankomaty i ciężko pracują na każdą zachciankę? No ile funduszy przeznaczyć, żeby zasilić skarbonkę kilkulatka? Zaczynamy!

Czy kieszonkowe dla dziecka to dobry pomysł?

Spotkałam się ze stwierdzeniem, że kieszonkowe dawane maluchom to kiepski pomysł.

,, Przecież wszystko przepuszczą na słodycze”. 

Tego argumentu używają chyba najczęściej ci co, którzy niewiele wiedzą o swoich dzieciach. Inni powiedzą,ze chcą ochronić pociechy przed materialnym pędem, dlatego odpuszczają sobie podrzucanie drobniaków do skarbonki. Niekoniecznie tak jest.

Okazuje się, że kieszonkowe to dobre narzędzie do nauki zarządzania własnymi finansami, poznawania wartości pieniądza i docenienia rzeczy, które posiadamy.

Dzieci  zaczną bardziej szanować kupione rzeczy i przestaną zachowywać się tak, jakby wszystko im się należało. Nic tak nie uczy docenienia wartości pieniędzy, jak płacenie z własnej kieszeni. Powiem więcej- nic tak nie boli jak widok pustego portfela czy skarbonki. Dopóki dziecko nie będzie musiało zapłacić za zabawkę z własnych pieniędzy nie będzie wiedziało, jak taka decyzja wpływa na stan posiadanych funduszy. Fanaberie szybko odchodzą w zapomnienie.

Wyjeżdżając z rodzinnego domu na studia oprócz kilku słoików z przetworami i kołdry tata zapakował mi kilka życiowych mądrości.

Od małego powtarzano mi, ze zanim wydam ,,złotówkę” muszę ją kilka razy obrócić i zadać sobie pytanie ,, czy naprawdę TEGO potrzebuje?”. Od czasów studenckich minęło trochę czasu,a ja nadal będąc w sklepie postępuje według rodzinnej instrukcji. Tego chcę uczyć moich synów. Nie skąpstwa tylko mądrego zarządzania gotówką. Uważam, że to ogromna sztuka, której powinni uczyć w szkołach.

 Pieniądze z kieszonkowego mają też wiele innych zalet – mogą zachęcić dzieci do wykonywania prac i zadań domowych albo przekazywania części swoich pieniędzy w dobrej sprawie na przykład na potrzebujące zwierzęta.

Uczą też podejmowania decyzji – kupić i mieć mało pieniędzy czy nie kupować ale mieć ich więcej? To pytanie zadaje sobie mój sześciolatek za każdym razem, kiedy przechodzimy obok kiosku z gazetami prosząc o super zingsa – małej zabaweczki, które zbierają wszyscy chłopcy w jego grupie. 

Kieszonkowe pomoże nam również rozwiązać problem histerii w sklepie. „Mamo, kup mi to”, albo „Mamo, jak mi nie kupisz tej zabawki, to nie wyjdę ze sklepu”.

Jako mama, dobrze wiem, jakie potrzeby zabawkowe mają moi synowie, nigdy nie kupowałam im zabawek pod wpływem impulsu. Każda, którą kupuję jest przemyślana. Dlatego, kiedy słyszę, że Oluś musi mieć nowy samochodzik i wtedy zostanie Najszczęliwszym Dzieckiem na Świecie,to uśmiecham się i proponuję, żeby kupił ją sobie z własnych pieniędzy. Obstawiajcie w ile sekund wycofuje się rakiem ze swojego świetnego pomysłu. 🙂 Nagle okazuje się,że mam w domu szczęśliwe dziecko bez nowego badziewia. Któż z nas nie był dzieckiem i nie miał takich genialnych marzeń?

Dawanie kieszonkowego ma swoje zalety, ale jest też druga strona medalu. Musimy uważać, aby nasze dzieci nie myliły wykonywania obowiązków ze sposobem na dobry biznes. Ktoś może zauważyć,ze zbyt wczesne obcowanie z pieniędzmi może wprowadzić dziecko w pułapkę postrzegania świata przez pryzmat pieniędzy. Nie dajmy się zwariować. We wszystkim trzeba znaleźć złoty środek.

W jakim wieku powinno się zacząć dawać kieszonkowe?

To pytanie zadaje sobie wielu rodziców. Trudno jest ustalić jedną granicę wiekową, ponieważ dzieci rozwijają się swoim tempem. U nas zaczęliśmy ten proces dosyć wcześnie, bo w wieku 4 lat – wynikało to bardziej z sytuacji życiowej a nie jakiegoś konkretnego planowania. Mój starszy syn ma urodziny, Mikołaja i gwiazdkę w jednym miesiącu. Jeden miesiąc to dużo na tyle prezentów, dlatego dziadkowie od kilku lat zamiast kupować nietrafione prezenty kupują coś symbolicznego i dają kopertę z pieniędzmi.

Na początku to ja byłam skarbnikiem mojego syna, ale po 4 urodzinach dostał swój pierwszy portfel i włożył sobie do niego pieniądze które dostał od dziadków. Nie widział jeszcze wtedy, na czym polega planowanie budżetu. To wynikało bardziej z zaspokojenia jego ciekawości jak to jest mieć swoje pieniądze. Jeżeli kieszonkowe ma służyć nauce zarzadzania własnymi pieniędzmi to dobrym wiekiem będzie rozpocząć tę przygodę od 5-6 lat.

Jak często powinno się dawać kieszonkowe?

Kieszonkowe powinno być dawane regularnie. Raz na tydzień w przypadku małych dzieci. W przypadku Olka odbywa się to nieregularnie, robię tak, jak robiła to moja mama. Olek zbiera resztę monet jak jesteśmy razem w sklepie a od czasu do czasu dostaje papierowe 10 zł. Mniej więcej wychodzi to raz w miesiącu. 

Jakie kwoty dawać?

Kieszonkowe uczy oszczędzania, planowania wydatków głównie na przyjemności, zabawki itp. Kwota powinna być motywująca dla dziecka – nie za niska ani za duża. Myślę ze 2 złote tygodniowo może być kwota zbyt niską, ale powiedzmy 5 złotych robi już różnice. Kwestia wysokości kieszonkowego zależy od możliwości finansowych rodziny, dlatego ostateczną decyzję pozostawiam Wam. 

Czy istnieją zasady przyznawania kieszonkowego?

Dziecko powinno wiedzieć, dlaczego dostaje kieszonkowe i na co może je przeznaczyć. Ja mojemu synowi wytłumaczyłam, że może za nie kupić zabawki, których ja czy mój mąż nie mamy w planie zakupić. Drugą sprawą jest ustalenie rzeczy, których dziecko nie może kupować z pieniędzy z kieszonkowego. Są to słodycze, napoje gazowane itp. Mój Olek na szczęście na takie pomysły jeszcze nie wpadł, ale od września zaczyna szkołę i myślę, że mogą pojawić się nowe atrakcje.

Czy kieszonkowe powinno być nagrodą? 

Hmmm… to trudny temat, ale w naszym domu nie traktujemy kieszonkowego jako nagrodę. Moja przyjaciółka daje dziecku kieszonkowe za wzięcie prysznica bez kłótni. To nie uczy go szacunku – to przekupstwo! Nie popieram takiego zachowania. Nagradzanie dzieci niekoniecznie musi być za pośrednictwem pieniędzy. Słowa uwielbienia dają tyle samo lub więcej, co pieniądze. Dzieci nie muszą mieć kieszonkowego, żeby czuć się kochane i nagradzane.

Jako rodzice nie używajmy pieniędzy, aby walczyć o uczucia dziecka, gdy nie dogadujemy się z nim lub gdy chcemy uciszyć poczucie winy. Pieniądze nie muszą być tematem sporu, nie traktujmy kieszonkowego jako transakcji ,,coś za coś”. W dzisiejszym świecie ciężko uciec przed materializmem,ale możemy sprawidzic,ze nasze dzieci będą potrafiły mądrze zarządzać funduszami,a rządza pieniądza nie będzie im znana. Pamiętajmy też,że nasze pociechy pierwszy przykład biorą z rodziców. 

Share.

About Author

Mama dwuletniego Stefka i sześcioletniego Aleksandra, zakochana w macierzyństwie, modzie i swojej pracy :)

Leave A Reply

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.