Wracam do tego, co już było i cieszę się z tego nieziemsko!

27
Rate this post

Od pewnego czasu moje myśli bujają się na linie zgodnie z kierunkiem wiatru. Kiedy wiatr zawieje na północ stają się dziwne i niepoprawne, a kiedy na południe – szaleją z radości… Wszystko za sprawą hormonów, które od kilku miesięcy zintensyfikowały swoje działanie sprawiając, że jednego dnia mogę przenosić góry, zaś innego nie jestem w stanie machnąć ręką, kiedy żegnam syna idącego do przedszkola.

Zdradzę Wam jednak, że kocham te hormony i mimo huśtawki nastrojów cieszę się przez nie niesamowicie! To one dodają mi skrzydeł, gdy tylko pomyślę co wydarzy się już za kilka miesięcy. Migrena, nudności i brak sił stają się przy nich takie malutkie, że szkoda sobie nimi zawracać głowę. Ważne jest to, co się dzieje tu i teraz. A dzieje się wiele dobrego.

Tym dobrem jest dziecko, na narodziny którego czekamy z niecierpliwością i które umili nam kolejne Boże Narodzenie! W tym roku niepotrzebne będą już żadne inne prezenty, bo najważniejszy będzie ten jeden, ta mała istotka, którą noszę pod sercem. Cieszę się na ten czas ogromnie i upajam myślą o tych małych stópkach, pierwszych uśmieszkach, pierwszym ząbku, nocnych histeriach i stercie prania. W głowie układam zacny plan funkcjonowania z dwójką dzieci, zastanawiam się jakie okaże się to drugie i czy choć w małym stopniu będzie podobne do tego pierwszego…

Druga ciąża to również pewne obawy, które dopadły mnie jakiś czas temu. Biję się z myślami, co będzie z Olkiem, jak zareaguje na tę małą istotkę i czy da radę wywiązać się z obowiązków starszego brata. Patrząc jednak na to, jak rezolutnym jest dzieckiem i jak bardzo potrzebuje bratniej duszy, którą będzie mógł ustawiać po kątach wierzę, że da radę, bo jego radość na wieść o rodzeństwie była niebotycznie wielka. Trzymam za niego kciuki, nie słabiej jak za siebie!

IMG_0424 IMG_0394 IMG_0400

Jako wielbicielka pięknych przedmiotów, muszę się przyznać, że zaczęłam kompletować już wyprawkę. Nie mogłam już dłużej czekać, bo na widok tych wszystkich cudownych rzeczy dostawałam gęsiej skórki. Kompletowanie wyprawki zaczęłam od ubranek, bo ile by się ich nie kupiło, to i tak będzie czuło się niedosyt. I tak moja nowo zakupiona komoda do sypialni, zamiast zapełniać się ubraniami dla mnie, wypełniona jest ciuszkami w rozmiarze 0-6 miesięcy! Upss… czy ja kiedykolwiek pisałam o rozsądnym wydawaniu pieniędzy?

Zapomnij, że coś takiego kiedykolwiek mówiłam. Tematu nie było! Wraz z kompletowaniem garderoby dla nowego członka rodziny pomyślałam o tym, co jest naprawdę ważne, czyli o ochronie delikatnej i wrażliwej skóry. Już teraz przerzuciłam się na hypoalergiczny proszek dla całej rodziny, którego receptura oparta jest na łagodnych składnikach piorących, między innymi na naturalnym mydle. Mój wybór padł oczywiście na Bobini baby. Dlaczego? Ponieważ doskonale sprawdził się on, kiedy po raz pierwszy zostałam mamą. Lubię testować nowe rzeczy, ale zazwyczaj wracam do tych, do których mam stuprocentowe zaufanie. Taki właśnie jest Bobini. Dzięki temu, że nie zawiera barwników, enzymów piorących, fosforanów i wybielaczy optycznych, idealnie nadaje się dla dzieci od pierwszych dni życia. Dobry proszek dla dzieci to ten najmniej skomplikowany, im mniej ma składników, tym jest bezpieczniejszy dla cienkiej i delikatnej skóry naszych dzieci. Ja wybrałam Bobini, a TY?

IMG_0102 IMG_0126 IMG_0111 IMG_0120

=============================

Jeśli chcesz być z nami w ciągłym kontakcie, zachęcam do:

→ Polub nasz profil na Facebooku lub profil na Bloglovin. Dzięki temu będziesz na bieżąco z nowościami na blogu.

→ Śledź nas na Instagramie. Znajdziesz tu sporo zdjęć z codziennego życia, których zazwyczaj nie publikuję na blogu.

Share.

About Author

Mama trzyletniego Aleksandra, zakochana w macierzyństwie, modzie i swojej pracy :)