Gdy zajście w ciąże wcale nie okazuje się bułką z masłem…

3

Historia, którą musisz przeczytać do końca…

 

***

,,Anka zaszła w ciążę za pierwszym razem

,,Ewka po dwóch miesiącach starań

,,Ola w ogóle nie chciała mieć dzieci i co? Ona też ma dziecko!…” Jejku.. Gdzie ta sprawiedliwość…?!’’

 

U moich znajomych wszystko zaczęło się normalnie. Po pięciu latach małżeństwa stwierdzili, że chcą się starać o dziecko. Wyszaleli się, zwiedzili wszystkie dalekie kraje, które zawsze były na liście ich marzeń, wyspali się na zapas. Nadszedł czas na kolejny etap, czyli dziecko. Zaczęli się spokojnie starać. Łagodnie, bez stresu. Myśleli, że uda się za pierwszym, może drugim razem. Przecież u ich znajomych tak właśnie było, dwa miesiące starań i pojawiały się dwie kreski na teście ciążowym. Nawet nie myśleli, że u nich mogłoby być inaczej. Oboje młodzi, zdrowi, nieobciążeni żadnymi chorobami. Ale po czterech-pięciu miesiącach Kaśka zaczęła się denerwować. Starania o dziecko nie przynosiły żadnych efektów, okazało się, że to jednak dużo trudniejsze niż im się wydawało. Po roku, starania o dziecko przerodziły się w walkę o nie.

 

Badania, specjalna dieta, wiele prób i nic nie pomagało. Dwóch kresek na teście ciążowym nadal nie było. W związku zaczęła pojawiać się monotonia, a wraz z nią kłótnie, trzaskanie drzwiami i oddalanie się od siebie. Niepłodność porównywana jest do walki z chorobą nowotworową. Towarzyszą jej złość, lęk, rozpacz, obwinianie siebie i ciągłe pytania ,,dlaczego ja?” Wiele takich przypadków kończy się depresją. Widziałam, że moi znajomi są już skrajnie wyczerpani tą całą sytuacją. Wtedy okazało się, że życie to nie konkurs na superbohatera.

Masz prawo siąść i zapłakać. Żeby nie zamienić się w robota, który będzie tylko walczył z przeszkodami i naprawiał problemy. Owszem trzeba być twardym i zmagać się z losem, ale z drugiej strony, ile można.

Czasami warto zwyczajnie siąść i po ludzku zapłakać. Z bezradności, z niewiedzy, z przytłoczenia, z zagubienia, z poczucia beznadziei, z tego, że… nie możesz mieć dzieci…

Mijały kolejne miesiące, stresu było coraz więcej, kłótni też. Pytania narastały, pretensje do siebie i całego świata również. Oboje zdrowi, oboje młodzi i nic. Dziecka jak nie było, tak nie ma…

 

„Pani ma niedrożność jajowodów”

W najgorszym już chyba momencie, pełnym braku motywacji i determinacji ktoś zaproponował im, aby skorzystali z pomocy profesjonalistów. Wybór padł na tych z najlepszymi opiniami w Internecie – KLIK.

 

Po kilku miesiącach przeróżnych badań Kasia usłyszała diagnozę „niedrożność jajowodów”, w związku z czym szanse na naturalne zajście w ciążę są minimalne lub żadne.  Płacz towarzyszył im jeszcze przez kilka dni. Tak bardzo pragnęli tej małej istotki. W głowie wyobrażali już sobie te małe stopki i słodki uśmiech.

 

Po kilku miesiącach leczenia w klinice InviMed, okazało się, że Kasia jest w ciąży i że właśnie rozpoczyna się ich najpiękniejsza podróż życia! Czasami warto sobie pomóc, gdy sami już nie domagamy. Przestańmy być Zosiami Samosiami i Panami Złota Rączka, dopuśćmy do siebie innych, którzy nam pomogą. Samodzielność nie zawsze znaczy coś lepszego.

 

Dziecko – które miało pojawić się za kilka miesięcy było najbardziej kochanym dzieckiem na świecie, wyczekanym. Było nagrodą za długie czekanie.

 

Znam to uczucie doskonale i każdego dnia dziękuję za cud jakim są moje dzieci.  Wiecie co wtedy sobie pomyślałam? Że my, młodzi niemal wszystko chcemy SZYBKO. Szybko dobrze zarabiać, szybko kupić mieszkanie, szybko zrobić karierę, szybko się czegoś dorobić. Szybko się zakochać i koniecznie szybko zdecydować „czy to to”. W międzyczasie zwiedzać, podróżować, cieszyć się życiem. A najlepiej mieć jeszcze w tym wszystkim czas dla siebie, dla rodziny i przyjaciół. My chyba po prostu nie umiemy czekać. Wszystko chcemy na już. Żyjemy w jakimś dziwnym, trochę odrealnionym świecie, gdzie wszystko ma być teraz, szybko i najlepiej przyjemnie. Każde niepowodzenie, każde utrudnienie to natychmiast katastrofa, kompletna porażka i czarna rozpacz. A to po prostu zwykłe życie, które buduje się zarówno na wzlotach, jak i upadkach. Do pewnego momentu naszej wytrzymałości to właśnie trudności nas hartują i wzmacniają.

 

Wiecie co?

Najlepszy chleb powstaje na zakwasie, a on w 5 minut nie powstanie.

Najlepsze i najtrwalsze związki to takie, które buduje się latami. To inwestycja w rozmowę i budowanie związku każdego dnia.

Często odkładamy decyzję o dziecku na potem, najpierw chcemy zrobić karierę, kupić dom i samochód. Dla wielu z nas wizja posiadania dziecka to bułka z masłem. Czy faktycznie tak jest? Niestety coraz więcej par, ma problem z zajściem w ciążę i cieszę się, że mówi się o tym coraz bardziej otwarcie. Na szczęście jest coraz więcej miejsc takich jak klinika InviMed, która zrobi wszystko, aby największe marzenie wielu par mogło się spełnić.

 

Myślę, że bylibyśmy szczęśliwsi, gdybyśmy w końcu zaczęli… cieszyć się! Tym, co mamy, tak po prostu. Bez czekania na ,,lepsze czasy”. Bo kiedyś może być lepiej, a może i tak nie być.

Dlatego cieszmy się! Celebrujmy nasze dni! Pamiętajmy o drobiazgach, ciepłych gestach. Zacznijmy zauważać nie tylko upływające w kalendarzu miesiące i tygodnie, ale wypełnijmy życiem godziny i minuty!

Tylko tak da się żyć pełnią życia! Żyjąc wolniej i świadomiej.

 

Doceniajcie, dziękujcie, przytulajcie, całujcie, głaszczcie, śmiejcie się.

 

Życzę Wam prawdziwego takiego prawdziwego życia.

 

Wasza K.

 

=============================

Jeżeli spodobał Ci się ten post, udostępnij go w swoich kanałach social media. Wystarczy, że klikniesz któryś w poniższych ikonek

↓↓↓

=============================

Jeśli chcesz być z nami w ciągłym kontakcie, zachęcam do:

→ Polub nasz profil na Facebooku lub profil na BloglovinDzięki temu będziesz na bieżąco z nowościami na blogu.

→ Śledź nas na Instagramie. Znajdziesz tu sporo zdjęć z codziennego życia, których zazwyczaj nie publikuję na blogu

Share.

About Author

Mama trzyletniego Aleksandra, zakochana w macierzyństwie, modzie i swojej pracy :)

  • Niestety to prawda, czasami trzeba się mocno naczekać na dziecko

  • Monika Flok

    Świetny tekst.Masz racje za szybko wszystko chcemy-a to wszystko co najcenniejsze mamy przed sobą.Odpuścić….docenić i cieszyć się każda chwilą-to moje motto

  • Ania Komosa

    U mnie było zupełnie odwrotnie. W rodzinie i wśród znajomych słyszałam historie o kilkuletnich staraniach, problemach. Niektórym się nie udało innym po wielu latach. Bardzo bałam się, że mnie również czas ucieka tymbardziej, że mój pierwszy partner (szkolna miłość ) nie chciał dzieci. Gdy poznałam mojego obecnego męża to od razu wiedzieliśmy że chcemy być razem. Znaliśmy się wcześniej jakiś czas w internecie. Chcieliśmy dzieci ale nie koniecznie od razu, przed ślubem. Myśląc jednak, że przecież czekają nas długie starania nie zabezpieczalisny się i zaszłam w ciążę po 3 miesiącach znajomości za pierwszym razem kiedy miałam dni płodne podczas spotkania z nim. Rodzina trochę nie była zadowolona ze przed ślubem, ale jak dziecko się urodziło wszyscy je pokochali. Teraz mam śliczna córeczkę niedługo rocznica ślubu i drugie maleństwo w drodze 😊 czasem taki przypadek pokieruje naszym życiem, ale wychodzi nam to na dobre.