Jak nauczyć dwulatka języka angielskiego. Sprawdzony sposób!

35

Kiedy piszę ten tekst Olek ma skończone już 3 latka, ale jak najbardziej kieruje go również do rodziców dwulatków. Ten wpis obiecywałam Wam już dawno temu, ale jakoś nigdy nie było jak i kiedy. Co podchodziłam do kamery, to Olek śpiący albo marudny. A chciałam przygotować dla Was filmik, na którym możecie sami przekonać się, jak wyglądają przyrządy do nauki języka obcego dwulatka.

No nic, będzie bez profesjonalnego filmiku, uraczę Was takim z telefonu, który według mnie też daje radę. W końcu to Iphone!

Kapitan Nauka Blog Olomanolo.pl Kapitan Nauka Blog Olomanolo.pl

CZY DWULATEK LUB TRZYLATEK JEST W STANIE NAUCZYĆ SIĘ JĘZYKA OBCEGO?

Kiedyś nie sądziłam, że dziecko, które właśnie zaczyna swoją przygodę z mówieniem, jest w stanie w oka mgnieniu nauczyć się języka obcego. W swoim życiu poznałam wiele dzieciaków wielojęzycznych, ale to wyłącznie zasługa ich rodziców, pochodzących z różnych krajów. Miałam kiedyś koleżankę z Meksyku, której mąż pochodził z Grecji. Razem z dziećmi mieszkali w Stanach, więc ich czteroletni syn mówił w 3 językach! W moim domu używa się jedynie polskiego, a angielski można usłyszeć czasami w radio lub telewizji. Tylko uprzedzam, to, co chcę Wam pokazać nie zrobi z Waszych dzieci poliglotów. Umożliwi im jedynie załapanie podstawowych zwrotów i wyrazów, reszta należy do Was.

Od teraz do nauki języka obcego Twojego dziecka, potrzebujesz jedynie magicznego pudełeczka i trochę czasu! Takie proste i takie pomocne!

NASZA HISTORIA

W wakacje podczas odwiedzin bardzo fajnej sopockiej księgarni, wpadły mi do ręki karty do nauki języka angielskiego. Początkowo pomyślałam, ze to nie może się przydać i odłożyłam z powrotem na półkę. Stwierdziłam, że Olek jest jeszcze za młody za naukę angielskiego, skoro ledwo mówi po polsku. Sprzedawczyni ze wspomnianej księgarni zobaczywszy, że odkładam karty Kapitana Nauki od razu zaczęła przedstawiać mi ich zalety. Pokazała różne warianty i na koniec wspomniała, że to hit wśród mam. Wiecie, jak ten hit na mnie zadziałał? To takie „call to action”, więc musiałam je kupić! Na szczęście mój budżet nie ucierpiał, bo ich zakup kosztował mnie jedynie 17.90 PLN.

Karty do nauki języka angielskiego Kapitana Nauki to zbiór kolorowych obrazków i słów w języku obcym. Wystarczy 3 razy powtórzyć wyraz z karty, by za 4 dziecko powtórzyło je samodzielnie. Nauka angielskiego w ten sposób to świetna zabawa dla całej rodziny i okazja dla rodziców, żeby powtórzyć trochę języka obcego. Ja na przykład miałam problem z pojęciem różnicy pomiędzy kolorem „Purple” i „Violet”. Zawsze sądziłam, że to jeden i ten sam kolor. Teraz już wiem, że tak nie jest i że „Violet” jest dużo ciemniejszy.

Kapitan Nauka Blog Olomanolo.pl Kapitan Nauka Blog Olomanolo.pl Kapitan Nauka Blog Olomanolo.pl

CZY WARTO?

Jeżeli zastanawiacie się jeszcze, czy warto wydać pieniądze na trochę tekturki i kolorów, to przestańcie. To tak, jakbyście kupili dziecku nową książeczkę. Karty przydadzą się w domu, aucie, na pikniku i w pociągu! Zajmują naprawdę niewiele miejsca i są świetną alternatywą do wielkich zabawek, które zajmuję masę miejsca. Mój Olek ogarnia takie jedno pudełeczko w kilka godzin. Cały sęk tkwi w częstym powtarzaniu, niestety dzieci są jak dorośli. Też zdarza im się zapominać!

Kiedyś nie wierzyłam w coś takiego, jak nauka przez zabawę, ponieważ ja sama nigdy czegoś takiego nie doświadczyłam. Naukę angielskiego kojarzę jedynie z podręcznikiem, zeszytem i nagraniami puszczanymi z magnetofonu typu Jamnik. Cóż żyjemy w XXI wieku i podejrzewam, że jeszcze wiele rzeczy zdziwi mnie w tym moim życiu!

Jeżeli spodobał Ci się ten wpis, proszę podziel się nim ze swoimi znajomymi i udostępnij dalej. Dziękuję 🙂

Filmik był nagrywany w największe upały w zeszłym roku, dlatego wybaczcie za nasze stroje 🙂

Share.

About Author

Mama trzyletniego Aleksandra, zakochana w macierzyństwie, modzie i swojej pracy :)

  • Moja dwuletnia córka ma angielski w przedszkolu (grupa żłobkowa) i efekt tego jest taki, że mając dwa lata mówi niewiele, a do tego miesza języki i muszę się nieźle nagłowić żeby ją zrozumieć… Auto to Kaaa (car), pociąg tejn (train) itd.

    • Kamila

      Haha u nas też, Olek lepiej zna kolory po angielsku niż po polsku.

  • Kamila, a kiedy Olek zaczął ładnie mówić?

    • Kamila

      Monia, tak całymi zdaniami to w wakacje, czyli w wieku 2,5 lat. Teraz w zasadzie można się z nim dogadać, jak z dorosłym. Skończył 3 lata 2 tygodnie temu.

  • Pisalam ostatnio post o dwujezycznosci u dzieci. I nie tylko u tych uczonych od urodzenia drugiego jezyka. Mieszanie jezykow, o ktorym jest mowa w komentarzu wyzej, jest absolutnie normalne i nie jest powodem do niepokoju. Nie tylko dwuletnie ale i mlodsze dziecko mozna spokojnie zaczac uczyc jezyka. Sczegolnie drugie polrocze jest wazne przy nauce rodzimego jezyka i mozna je doskonale wykorzystac do nauki rowniez drugiego. Dziecko oczywiscie nie uczy sie slow w tym czasie ale poznaje dzwieki. I nigdy wiecej nie bedzie tego robilo tak dobrze jak wlasnie w drugim polroczu. Do 7 roku zycia dziecko jest sie w stanie nauczyc jezyka tak dobrze, jakby byl to jego rdzenny jezyk. Warto uczyc od samego poczatku. To inwestycja w ich przyszlosc!

    • Kamila

      Masz rację, dzieci naprawdę szybko łapią obce języki. Widze to tez po sobie, kiedy zaczęłam naukę angielskiego w wieku 10 lat łapałam wszystko w oka mgnieniu, a teraz wszystko przychodzi mi znacznie ciężej.

      • Dzieci bardzo szybko łapią. Żal byłoby tego nie wykorzystać. Ja mówię do mojej córy po angielsku od urodzenia (nie używam polskiego w ogóle w kontakcie z nią). Ma teraz 2 lata i 4 miesiące i mówi po polsku i po angielsku – w zależności z kim rozmawia potrafi się przestawić (czasem trochę to trwa, ale jednak… jestem dobrej myśli) 🙂

  • Według mnie super pomysł i na pewno wykorzystam go, kiedy moja córka będzie miała 2-3 latka. Wiadomo, że dziecko nie będzie dwujęzyczne przez taką zabawę, ale przynajmniej osłucha się z innym językiem niż polski i myślę, że to zaowocuje w przyszłości.
    Pozdrawiam!

    • Kamila

      Naprawdę, warto 🙂 Pozdrawiamy.

  • Jak Mała miała kilka miesięcy oglądałyśmy świnkę peppę po angielsku ;-), ale to było naprawdę za wcześnie 😉
    Póki co jeszcze nie mówi, ale takie karty warto na pewno mieć na wyposażeniu.

    PS. Zdolniacha z tego Olusia 🙂

    • Kamila

      Dziekujemy 🙂

    • 🙂 Na świnkę peppę po angielsku nigdy nie jest za wcześnie (ani za późno hehe). Polecam ją gorąco do nauki języka angielskiego już od najmłodszych lat!

  • K.

    Mój synek zaczął szybko mówić. Po 14 miesiącu tak szybko poleciało.. A od 2 lat normalnie się można było z Nim dogadać. Teraz ma 2, 5 roku i mówi płynnie. Ogląda bajki dwujezyczne Tayo, baby Beatles albo Dora, oczywiście bez przymusu – bardzo lubi te bajki i byłam zaskoczona ile one + angielski w żłobku (1dzien)mu dają. Umie liczyć po ang. do 10 i różne zwrotu. Szok. Nie wierzyłam, że to tak łatwo mu przyjdzie. Aby umiał języki lepiej niż rodzice.

    • Kamila

      To jest właśnie rewelacyjne, że dzieci tak szybko łapią nowe rzeczy. Ja sama widzę różnicę w tym, jak kiedyś przychodziła mi nauka angielskiego a jak idzie teraz. Pozdrawiam,

  • Fajne są te karty. Można się nimi bawić np w samochodzie podczas dłuższej podróży. Tak jak Ty, języka zaczynałam uczyć się w szkole, z książek. Nasza nauczycielka, niestety, nie lubiła dzieci. Nie było nauki poprzez zabawę :-).

  • Oj, ja też jestem fanką nauki języka, chociaż poza kartami i książeczkami w j.angielskim uczymy się wielu piosenek po angielsku, a teraz młodą zapisuję do przedszkola tylko z j.angielskim. Po polsku mają tam zajęcia tylko dzieci przygotowujące się do szkoły – i to tylko godzinę dziennie;) Polecam, bo naprawdę warto!:)

    • Kamila

      Słyszałam o takich przedszkolach, mój kolega uczy dziewczynkę po takim przedszkolu. Podobno rozmawia płynnie bez żadnego polskiego akcentu.

    • Cześć! Czy mogłabyś się podzielić wrażeniami na temat anglojęzycznego przedszkola? Było warto? Też się nad takim zastanawiam dla swojej dwujęzycznej córy:)

  • Ja myślę, że warto już od najmłodszych lat zapoznawać dziecko powoli ze słówkami – aczkolwiek bez przymusi i raczej w formie zabawy, tak aby dziecko się nie zniechęciło 🙂

    • Kamila

      Dokładnie, zresztą przy dwulatki nie ma raczej mowy o przymuszaniu. Takie małe dziecko przez zabawę już bardzo dużo łapie.

    • Tylko i wyłącznie przez zabawę, inaczej się nawet nie da hehe 🙂 Na szczęście teraz dostępnych jest tak wiele zabawek, książek i innych materiałów do nauki angielskiego, że nawet rodzice, którzy nie znają angielskiego mogą z łatwością oswoić swoje dziecko z j.angielskim. Polecam czytanie na głos, a jeśli ktoś nie czuje się na siłach to audiobooki dla dzieci – tylko koniecznie takie z książeczką, żeby można było podążać za tekstem i pokazywać obrazki 🙂 Będzie maluchowi łatwiej zrozumieć, pokojarzyć i zapamiętać. Pozdrawiam:)

  • Agnieszka

    Hej 🙂 A co myślicie o posłaniu takiego malucha do szkoły językowej? Niby myślimy z mężem o przedszkolu anglojęzycznym, ale boję się, że później Adaś nie poradzi sobie w polskiej szkole 🙁 Przyznam się, że sama dla siebie szukałam jakiegoś kursu, żeby odświeżyć co nieco i na wyszukiwarkach typu http://www.langzie.pl dowiedziałam się, że takie lekcje dla maluszków są niewzykle popularne… Nie chcę później żałować decyzji. Ktoś z Was ma z tym doświadczenie?

    • Kamila

      Agnieszko, mój nauczyciel angielskiego miał uczennicę, dziewczynkę z przedszkola angielskiego. Po skończeniu takiego przedszkola mówiła płynnie po angielsku i niestety po pójściu do szkoły odbiegała bardzo od pozostałych uczniów i programu szkolnego. Chłopak, który uczył mnie angielskiego jeździł do tej małej 5 razy w tygodniu, żeby trzymała poziom. Mama była bardzo wymagająca, w zasadzie każda lekcja odbywała się pod jej okiem. Zastanawiam się z mężem nad takim przedszkolem, ale też mam obawy. Na razie uczę młodego w domu, myślę że po wakacjach pomyślimy o czymś dodatkowym.

    • Cześć Agnieszko:) Powiedz proszę, czy zdecydowałaś się posłać swoje dziecko do anglojęzycznego przedszkola? Jeśli tak, czy mogłabyś się podzielić wrażeniami? Niebawem mnie również czeka wybór przedszkola dla mojej dwujęzycznej córki i mam spory dylemat. Nie znam żadnych dzieci, które do takiego uczęszczały, więc robię „research” na własną rękę:) Pozdrawiam!

  • Mój syn ma angielski w przedszkolu, ale zawsze jak pytam, czego się nauczył, odpowiada: „yellow” 😉

  • anna.piechota97

    Mam takie fiszki-obrazki 🙂 Ale ostatnio trafiłam na ogłoszenie, że w empik school mają zajęcia dla maluchów i zastanawiam się czy warto zapisać tam moją pięcioletnią córeczkę. Co myślicie?

    • wmartaszka

      Myślę, że spokojnie możesz zapisać swoją córeczkę na taki kurs. Moja ma dopiero trzy lata, ale już chodzi do empik school, bo uczy tam moja siostra i mnie namówiła. Zajęcia są bardzo fajne. Maluchy raczej się bawią, a angielski wchodzi im od tak 🙂 No i lekcje nie są zbyt długie, bo nawet na ciekawych rzeczach maluchy nie zawsze potrafią się długo skupić 😉

      • Oooo fajnie wiedzieć, pisz coś więcej :). jestem bardzo bardzo ciekawa:)

        • wmartaszka

          Więcej mogę powiedzieć, że moja mała ostatnio zaczęła nazywać rzeczy po angielsku. Przyszła raz do nas babcia i Zuźka biegnie do niej z jabłkiem z krzykiem: „Babciu, mam dla ciebie apple!”. Babcia na początku się nie zorientowała, ale powiedziałam jej, że mała ma tak po zajęciach w empik school i niech ona też lepiej uczy się angielskiego, bo niedługo chyba tylko tak będziemy rozmawiać w domu 😉

          • anna.piechota97

            Hm… To rzeczywiście te zajęcia w empik school wyglądają nieźle 🙂 Moja mała co prawda nie mówi po angielsku w domu, ale już coś tam łapie, więc mam nadzieję, że szybko nadrobi zaległości. Jeśli w tym wieku można mieć zaległości 😉

            • wmartaszka

              Nie wiem, ile Twoja mała ma lat, ale jak chcesz wcześniej sprawdzić empik school to wyślij ją wcześniej na obóz językowy w wakacje. Od trzech lat już można. Dziecko pojedzie w góry czy nad morze, pozna inne dzieciaki, a przy okazji poduczy się języka 🙂

              • Obóz językowy dla trzylatka? Nie wiedziałam, że organizują takie ‚wyjazdowe przedszkola’ hehe 😉 Chyba ciężko byłoby mi się rozstać z takim małym szkrabem. Może jednak lepiej zapisać do szkoły językowej i popodglądać kilka pierwszych lekcji gdzieś zza drzwi. Jak się dzieciaczkowi spodoba to kontynuować, a jak nie to poszukać alternatywy albo spasować jeszcze na rok:)

    • Uważam że warto sie zainteresować. Sprawdź metodę nauki, ilość godzin w tygodniu. Ja uważam, że takie małe dzieci łapią szybciej, kiedy zajęcia odbywają się w grupie. Nie polecam w tym wieku nauki indywidualnej. My na razie walczymy z po przedszkolnym zmęczeniem Olka, dlatego nigdzie go nie zapisałam. Mam nadzieję, że we wrześniu będzie już funkcjonował jako tako popołudniami.

  • Magda
  • Magda